Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Chodziłaś do lekarza? Chodziłaś. Brałaś przepisane leki? Brałaś. To co? Będziesz się obwiniać, ze mu zaufałas? No przecież musialaś ufać, każda ufa, że lekarz ją dobrze prowadzi. To, co mówili to też patrz na to przez palce, bo gdyby tamten lekarz miał taką wiedzę, jak Ci , a Ci taką jak tamten.... pewnie podejmowaliby podobne decyzje.Urodziłam wczoraj, 32 tydzień plus 6 dni, nagle po prostu zaczęły się skurcze, nic na to nie zapowiadało, jeszcze nie dawno przecież byłam u lekarza i mówił że wszystko dobrze.... Jestem poszyta, obolała ale chodzę, sama byłam się wykąpać, sama chodzę do toalety, do małego po schodach, ja czuję się fizycznie dobrze... Bartek silny chłopak, pomagają mu jeszcze trochę oddychać bo ma zaburzenia mimo że ładnie zapłakał jak się urodził, morfologia dobra, crp na granicy normy, daje sobie radę, je przez sonde.. Pierwsza siarkę odciągnęli mi zaraz po porodzie i więcej nic nie chce lecieć... Nie mogę odciągać... Boli.. Próbuję i nic. Podpisałam zgodę na bank mleka żeby małego dokarmiali póki ja nie dam rady robić tego samodzielnie ale co jeśli nie dam rady? Bartek to mały wojownik, jeśli cudowny chociaż tak malutki ale jestem zła na siebie.. Zła że nie udało mi się donosić ciąży, obwiniam się za to mimo że dobrze wiem że to nie moja wina... Lekarze uważają ze to przez infekcje pochwy które cały czas miałam.. Stwierdzili że leki które dostawałam od lekarza to są do niczego. Dostaje antybiotyk, mały zresztą też... Jestem po prostu załamana ze tak się stało.. Może gdybym pojechała szybciej do szpitala udałoby się zatrzymać poród... Może wtedy dałabym radę donosić ciążę...
Wiesz co faktycznie do mnie dopiero przyszli po pełnej dobie i mówili o odciąganiu mleka.. ze powoli trzeba zacząć.. najpierw to było 5 ml siaryJak urodziłam przedwcześnie, to laktacja pojawiła się dopiero 3 doby po porodzie. Więc nie schizowałabym, nie odciągałabym na siłę, tylko poczekałabym aż organizm załapie, że urodziłaś. Bo to też może kilka dni zająć, w końcu to nietypowe.
bo ma prawo postanowić, że dla dziecka będzie się męczyć. I to jej prawo. Jeśli chce karmić piersią, to właśnie teraz musi pracować nad laktacją. To częste ze na początku nic nie leci, zwłaszcza przy przedwczesnym porodzie. Ale potem mleko jest.Dlatego dostaje mleko z banku. Dlaczego matka ma się katować jeżeli nic nie będzie leciało?
Bo laktację trzeba rozkręcić i jest to cholernie ciężka praca, szczególnie u takiego maluszka. A mleko matki jest dla niego najlepszym rozwiązaniem. Jego matki, wyprodukowane dla niego. Bank mleka to zamiennik, rozwiązanie na chwilę.Dlatego dostaje mleko z banku. Dlaczego matka ma się katować jeżeli nic nie będzie leciało?
mało która świeżo upieczona mama wie, że noworodek wiszący na piersi to dobry znak, bo w ten sposób dziecko rozkręca laktację, bo im wiecej ssie (nawet jak nie pije), tym wiecej bedzie mleka. No i po prostu chce być blisko mamy. Karmienie piersią nie powinno boleć. Jeśli mocno boli, to ktoś musi to zobaczyć (polozna promująca kp lub cdl) czy np nie jest skrócone wędzidełko albo czy dziecko dobrze się przystawia.Co do laktacji… naprawdę na to niekiedy potrzeba czasu. Opowiem Tobie swoją historie. Mam dwójkę dzieci. Piersi naprawdę dorodne i mogłoby się wydawać, ze „dojne”. Ale nieee… jak urodziłam pierwsze dziecko, przy pomocy doradcy laktacyjnego przystawilam je do piersi i pamietam, ze scisnieto mnie za piers, a mleko trysnęło… byłam w szoku. Na drugi dzień mała od rana wisiała na piersi, co chciałam ja odstawić by iść np za swoją potrzeba - mała darła się niesamowicie… wieczorem tak mnie bolały sutki, ze chciałam się poddać. Nie dość, ze bolało, to jeszcze nawet nie mogłam iść do toalety, bo mala płakała w niebogłosy… wkoncu doszłam do wniosku, ze ona musi być głodna, a ja nie mam zapewne pokarmu… polozne nie za bardzo chciały mi jej dokarmić, ale wkoncu się nad nią i nade mną zlitowały. Dziecko dostało mieszanki, zasnelo a ja w płacz, ze co ze mnie za matka skoro nie potrafi wykarmić swojego dziecka?! Pamietam, ze dzwoniłam do swojej mamy o 4 w nocy i jej płakałam. Widzisz, pierwszej nocy nie spałam, bo byłam obolała po porodzie no i miałam obok siebie swoje dzieciątko, drugiej nie spalał bo byłam załamana, ze pokarmu nie mam a mala jest głodna i tak bardzo mam juz dojechane sutki od tego całodniowego ssania… gdyby nie wsparcie mojej mamy to ja wiem, ze juz wtedy bym się poddała… powtarzała mi cały czas, ze mam pokarm, ze będę wstanie wykarmić dziecko, ze mam myśleć pozytywnie, nie mam płakać, ze skoro mała wkoncu zasnela to mam tez spróbować odpocząć itd. I wiesz, mimo, ze bolało, to przystawialam mała dalej wierząc, ze coś w tych piersiach się pojawi… w międzyczasie zaczęto mi trochę dokarmiać mała, bo dużo straciła na wadze. W 3 dobie jak wychodziliśmy ze szpitala mała zaczela ulewac siaraw 3 dobie! Karmilysmy się przez rok
z drugim dzieckiem było dokładnie tak samo. Pokarm pojawił się dopiero w 3 dobie po porodzie. Drugim razem trafiłam na inne położne. Widziały, ze nie mam pokarmu, ze musza trochę wspomóc dziecko mieszanka. One trochę je dokarmiały a ja często przystawialam dziecko do piersi. Również w 3 dobie dopiero dziecko zaczelo ulewac siara.
Myśle, ze to co się wydarzyło jest dla Ciebie wielkim szokiem??? Tym bardziej jeżeli jest to Twoje pierwsze dziecko. Tak to w życiu bywa, ze możemy sobie snuć plany a one i tak się zmienia drogę na własne tory… jako istoty ludzkie chcemy wiedzieć dlaczego coś stało się tak a nie inaczej i szukamy oczywiście winnych… ujęła mnie Twoja historia, bo aktualnie sama jestem w 32+4 tygodniu ciąży, także praktycznie ten sam okres… kochana, ja również byłabym w szoku, jeżeli akcja zaczęłaby się nagle tu i teraz… myśle ze również bym się obwiniała, bo tak jak pisałam wyżej - tacy jesteśmy jako ludzie! Napisze Tobie jedno i mam nadzieje, ze weźmiesz te słowa sobie do serca: JESTEŚ NAJWSPANIALSZA MAMA NA ŚWIECIE! NAJLEPSZA DLA SWOJEGO SYNKA! JESTEŚ PRZY NIM, MARTWISZ SIĘ - TO JEST MIŁOŚĆ MATCZYNA! PAMIETAJ, ZE ON CZUJE TWÓJ SMUTEK I STRACH. TWOIM ZADANIEM (BARDZO TRUDNYM, ALE KTO POWIEDZIAŁ, ZE BYCIE MATKA JEST PROSTE) JEST ZAPEWNIENIE MU POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA, DANIE CZUŁOŚCI I MIŁOŚCI, BYCIA PRZY NIMmasz prawo czuc się zagubiona, przestraszona i smutna! Masz prawo płakać! Ale przy nim bądź dzielna Mamo
trzymam za Ciebie bardzo kciuki. Będzie dobrze. Daj sobie czas. Nie watp w swoją super moc! Na pewne rzeczy naprawdę nie mamy wpływu. Jeżeli masz w szpitalu doradcę laktacyjnego - zgłoś położnym, ze chciałabyś się doradzić. Jeżeli naprawdę zależy Tobie na KP, nie poddawaj się, używaj laktatora, pobudzaj laktacje i wierz w to, ze będziesz miała pokarm
![]()
Taaaaak to prawda, ale ciśnienie, jakie czuję matka wcześniaka siedząc z laktatorem kolejną nieprzespaną dobę słuchając, ze to mleko jest tak ważne, tak krytycznie potrzebne, sprawia, ze to mleko nie leci... tutaj jednak trzeba większej delikatności..To jest wcześniak i mleko matki jest dla niego krytycznie ważne.