reklama

Przenoszona ciąża - wywoływanie porodu po terminie

Temat na forum 'Ciąża, poród, połóg' rozpoczęty przez Karla288, 17 Czerwiec 2005.

  1. Karla288

    Karla288 Gość

    Cze, dziewczyny, wczoraj byłam na badaniach między innymi KTG oraz typowo ginekologicznym, wszystko jest ok, szyjka gotowa do porodu, jeśli nie urodzę sama do środy 22.06, to w czwartek mam iść na wywołanie i tu mnie boli, bo w sumie termin na piątek24.06, ale lekarka stwierdziła, że po co czekać np . po terminie i się stresować. Ja to jestem taka, że wolę ingerencję natury, ale skoro mi tak zaproponowano , to chyba czemu nie.Co o tym sądzicie, tzn.o tym wywoływaniu, bo jak tak czytam Wasze posty, to wywoływane mają te, co są po terminie. Możecie mi w skrócie opisać jak to przebiega.Dzięki.
    _________________
     
  2. sisters

    sisters Zaangażowana w BB

    Hej.
    Nie martw sie, ja w dniu w ktorym mialam jechac do szpitala a wlasciwie noca przed tym dniem sama zaczelam rodzic.
    A wywolywanie polega na tym, ze klada Cie na porodowke, podaja oksytocyne i rodzisz :)
    Pare moich kolezanek mialo wywolywane porody, ja osobiscie srednio chcialam sie na to zgodzic i na szczescie nie musialam.
    Trzymam kciuki i powodzenia, niech sie samo zacznie :)
    Pozdrawiam S.
     
  3. reklama
  4. Atruviell

    Atruviell Wrześniowe mamy'07

    Hej! Ja mam termin na 7-go lipca i też się obawiam, że może się skończyć na wywoływaniu porodu już za tydzień (moją sytuację opisałam w wątku o pessarze). Z jednej strony wiem, że dobrze byłoby dochodzić do wyznaczonego terminu (wkońcu pół ciąży walczyłam z groźbą przedwczesnego porodu), a z drugiej - wolałabym już mieć swojego maluszka na świecie i być spokojna, że wszystko z nim OK. Dużo czytałam ostatnio o indukcji, czyli wywoływaniu porodu. Niestety zdania są podzielone. Nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że wywoływanie porodu jest wskazane w sytuacji, kiedy wody odchodzą przed terminem porodu a akcja porodowa (tzn. skurcze) jeszcze się nie pojawiła. Albo jest rozwarcie szyjki a nie ma skurczów. Albo jeśli rzeczywiście minął tydzień lub dwa od wyznaczonego terminu. Albo jeśli poród postępuje wolno, lub akcja porodowa zanika. W takiej sytuacji zakładany jest cewnik dożylny i podłączane są dwie kroplówki - jedna z czystym płynem fizjologicznym a druga zawierająca hormon - oksytocynę. To ona jest odpowiedzialna za skurcze. W efekcie jej działania skurcze stają się częstrze i silniejsze co pobudza akcję porodową. Czasami jednak oksytocyna nie przynosi spodziewanych efektów i w niektórych sytuacjach lekarze decydują się zakończyć poród cesarskim cięciem.
     
  5. AgnieszkaM

    AgnieszkaM Zaangażowana w BB

    Moim zdaniem jak taka ingerencja nie jest konieczna lekarze powinni czekać,aż poród się rozpocznie, szczególnie, że nie jesteś po terminie. Dziecko najlepiej wie,kiedy się ma urodzić,a z drugiej strony to przy wywoływaniu są podobno o wiele silniejsze i bolesne skurcze
     
  6. jus20sto

    jus20sto Matka Wariatka

    Mnie wywoływali julkę trzy razy za czwartym sama urodziłam:-))

    Wg lekarzy miałam przenoszona ciążę i natychmiast miałam rodzic .
    Ja osobiście wiedziałam dokładniej kiedy Julkę zmajstrowałam, ale na nic nie zdały się tłumaczenia że jeszcze nie czas. Lekarze wyznaczyli mi termin na 3 stycznia
    Mój termin był na 12 stycznia.
    I julka urodziła sie na 12 stycznia
    Nie wiem czemu lekarze tak ci mówią ale mnie się wydaje że dziecko samo wie kiedy jest czas żeby się urodzić Mówie mi podawali kroplówkę 3 razy a julka i tak nie wyszła. Urodziła sie wtedy kiedy chciała.
     
  7. moniaa_

    moniaa_ Mama 2004 i 2009

    Witam ja byłam w 42 tygodniu ciąży i mała nie chciała wyjść bo jej było dobrze
    kazali mi przyjść do szpitala na wywołanie bo to juz ciut długo.. no raz dostałam tabletke dopochwową i nic, drugi raz i nic, trzecia raz i nic. Za 4 razem dali kroplówkę co spowodowało skurcze ale rozwarcie 2cm. Skończyło się cesarką:).
     
  8. Damaris

    Damaris Fanka BB :)

    Karla nie martw się. Ja miałam poród wywoływany i osobiści enie mam nic przeciwko. Ale od początku:
    Książkowy termin miałam na 29 stycznia a 27 przed 7 rano po lekkim śniadaniu (podobno najlepiej kanapka z miodem bo lekkostrawna a daje dużo energii - poleciła mi położna) kazali mi się stawić na porodówce pomimo iż nie miałam ani skurczów ani rozwarcia. Po zabiegach wstępnych (lewatywa ewentualne golenie) usg, ktg (które zostało ze mną już do końca). Około 12 podłączyli mnie do oksytocyny i co jakiś czas położna sprawdzała rozwarcie i szyjkę w ogóle. Jako że przyszłam z niczym więc szło to opornie i coraz mocniejsze dawki oksytocyny mi podawali. Po jakimś czasie położna rozmasowała mi szyjkę i przebiła pęcherz płodowy. Faktycznie skurcze przy takiej ilości oksytocyny jaką miałam są koszmarne. Zaczęłam tracić przytomność z bólu (mam bardzo niski próg odporności na ból) więc około 17 podano mi znieczulenie zewnątrzoponowe (poprosiłam o nie). Poczułam wtedy tak ogromną ulgę jakbym się na nowo narodziła. Zaczęłam wtedy pełną współpracę z położną (wcześniej nie byłam w stanie) i poszło świetnie - nawet dziwiłam się, że to już. O 19 urodziłam Ukochaną córeczkę - całą i super zdrową (ma dziś ponad 2 latka i w ogóle nie choruje!). Jak się przystawiła do piersi w pierwszej chwili tak bez żadnych problemów karmiłam 2 lata i 2 miesiące (przerwałam ze względu na kolejną ciążę).
    Też jestem zwolenniczką wszystkiego co naturalne, ale jeśli chodzi o zdrowie i życie dziecka trzeba wziąć wiele rzeczy pod uwagę. Jeśli Twój gin jest dobrym lekarzem to zaufaj mu. Termin porodu nie zależy wyłącznie od miesiączki. Ważne są: rozwój dziecka ilościowy i jakościowy, stan łożyska, przepływy, wody płodowe i itp.itd. Każda dzidzia rozwija się indywidualnie. Zaufaj lekarzowi.
    Ogólnie byłam bardzo zadowolona z porodu. Nie zaskoczył mnie w najmniej spodziewanym momencie dzięki czemu mogłam zachować spokój i trzeźwe myślenie. Poza tym znieczulenie bardzo dużo mi dało (a nie nastawiałam się na nie): rodziłam spkojnie, nie czułam szycia krocza a przede wszystkim córeczka urodziła się w spokoju co zmniejszyło szok związany z przyjściem na świat ( nie płakała tylko lekko kwiliła ciekawie rozglądając się szerko otwartymi oczkami po nowym świeci i słuchała głosu mamusi - cudowne przeżycie).
    Nie chcę Cię też stracić, ale moja koleżanka na tydzień przed terminem porodu straciła dzieciątko - okazało się, że serduszko przestało bić (przyczyny nie ustalono, bądź nie chciano jej powiedzieć). Inna znajoma z którą leżałam w szpitalu podczas ciąży pierwsze dzieciątko też straciła tuż przed planowanym porodem. Nie zawsze więc im później tym lepiej.
    Trzymaj się dzielnie. Będzie dobrze. Już niedługo utulisz swoje Maleństwo w ramionach.
     
  9. Karla288

    Karla288 Gość

    DAMARIS ogromne dzięki , że wsparłaś mnie duchowo, bo tego było mi trzeba, teraz chyba łatwiej pójdę w czwartek na tą porodówkę, też chciałabym bez żadnych znieczuleń to kręgosłupa, ale podobnie jak Ty mam małą odporność na ból,więc chyba się temu poddam, zresztą szpital w którym rodzę jest znany z najlepszego anestezjologa, więc o to, to akurat najmniej powinnam się martwić.Boję się , że na mnie oxy może nie zadziałać i co wtedy?Zresztą wspominasz o masażu szyjki - o jezu - tego chyba też nie przeżyję.:)Pozdrawiam.
     
  10. reklama
  11. Damaris

    Damaris Fanka BB :)

    Krla oxytocyna na każdą podziała :D Jej dawkę zwiększają w zależności od postępu akcji porodowej. Do dziś pamiętam jak położna (wenflon masz na stałe) zwiększała częstotliwość spadających kropl,i a ja miałam rozpacz w oczach. Leżałam i patrzyłam na ktg i widziałam na wykresie, że idzie skurcz - zaciskałam wtedy zęby i odpowiednio oddychałam (poświcz - pomaga).
    Wiem, że kobietki mają różny stosunek do znieczulenia zewnątrz oponowego, ale przy wywoływanym porodzie i małej odporności na ból jest to nieodzowne. To było cudowne uczucie jak już podziałało, czułam się jak nowo narodzona. Dopiero wtedy czułam się w pełni gotowa do porodu. Zresztą każda z nas ma prawo rodzić z godnością człowieka, radością matki i spokojem dziecka. Wołaj o znieczulenie jak tylko poczujesz, że nie dajesz rady, przy czym podadzą Ci je dopiero jak będziesz miała rozwarcie chyba na 3 lub 5 cm - nie pamiętam. Ja męczyłam się chyba ze 2 godziny nim mi je podano, bo było za małe rozwarcie. U Ciebie jak piszesz szyjka jest gotowa więc pójdzie szybciej i masaż szyjki może być zupełnie nie potrzebny :) Z o wiele większą ulgą idziesz do porodu, jeśli masz świadomość, że będzie bolało tylko tyle ile wytrzymasz, więcej nie. Anastezjolog wkuje Ci się w kręgosłup (wcześniej znieczyli miejsce - nic nie boli), założy taki cieniutki cewniczek, którym znieczulenie będzie dochodziło w miarę potrzeby i przyklei to na plecach, a końcówkę będziesz miała z przodu ( u mnie wisiało to przez ramię) i tam będzie wstrzykiwał kolejne porcje. Fajne też jest to, że dostajesz kolejne porcje już po prodzie (chyba, że odmówisz , ale to jest całość) podczas kiedy inne łykają masę tabletek przeciwbólowych. Poza tym do szycia krocza nie muszą Cię znieczulać (a na to skarży się wiele dziewczyn jako zupełnie nieskuteczne) bo od pasa w dół nic nie czujesz. Mi przy szyciu krocza lekarz opowiadał o swoim urlopie w Alpach ;D
    Karla, będzie dobrze, zobaczysz. Twoje Maleństwo przyjdzie w Dzień Ojca więc tatuńcio pewnie będzie szczęśliwy :D Trzymam kciuki za Ciebie i Maleństwo! odezwij się jak było ;) A przez najbliższe dni dużo odpoczywaj, bo to ostatnie przespane noce. Myśl tylko o tym, że będzie dobrze. Niczego się nie bój, nie ma czego. Pa
     
  12. Niuńka

    Niuńka Maj 02' i Lipiec 05'

    Oksytocyna na każdego działa inaczej. Na mnie nie podziałała,a miałam ją podaną dwa razy z jednodniowym odstępem czasu, do tego tabletki dopochwowe i rozmasowywanie szyjki. Męczyłam się tylko z silnymi bólami i żadne zastrzyki przeciwbólowe nie pomagały.Poród zakończył się trzeciego dnia cc. A inne dziewczyny po podaniu oksytocyny rodziły w ekspresowym tempie. Także nie ma reguły, wszystko zależy od od organizmu.
     

Poleć forum