reklama

Przesady slubne!!

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez Smilla, 19 Maj 2005.

  1. Smilla

    Smilla Początkująca w BB

    Zaczne moze od tego, ze cale moje zycie nie bylam zwolennikiem slubu, malzenstwa i wszystkiego co z ta instytucja bylo zwiazane. Moj przyszly maz jest tego samego zdania wiec swietnie od poczatku sie rozumielismy pod tym katem. Pochodze z rozbitej rodziny, wiec nie wierze w trwalosc zwiazku malzenskiego. Zakochalam sie, ulozylam sobie zycie, zdecydowalismy sie na dziecko, po co nam papierek do szczescia? No ale mamy jeszcze rodzine, ktora zaczela naciskac. Malzenstwo musicie zawrzec nie dla was tylko dla dziecka. Tym bardziej ze pochodzimy z dwoch roznych zakoatkow swiata i dwoch roznych kultur. Dla dziecka bedzie lepiej, bez problemow z papierami obywatelstwem itp. Wiec wreszcie padlo- slub polityczny, tylko dla dziecka. Zadne tam uroczystosci, goscie tylko z rodziny, nawet nie spieszno mi kupowac kreacje. Potem bylo zamieszanie z papierami, szczerze mowiac nie spieszylismy sie. Wrecz przeciwnie. Teraz juz wszystko zaltwione, slub pod koniec maja.
    I odezwaly sie przesadne ciotki. Ze maj to zly miesiac, ze slubu w piatek brac sie nie powinno, a my wlasnie w piatek bo wtedy burmistrz mial pierwszy wolny termin, ze o pelnej godzinie a nie o jakiejs tam 13.30.
    Ech szczerze mowiac mam juz dosc, nigdy nie wierzylam w przesady, zreszta one jak dla mnie bardziej dotycza koscielnego "halo" a nie podpisania papiera w urzedzie :)
    Ale wiecie jak to jest. Slucha sie, slucha i w pewnym momencie czlowiek zaczyna sie zastanawiac.
    A jak to bylo z wami? Czy ktoras brala slub w maju i na dodatek w piatek ;)...
    Jakie wogole macie podejscie do malzenstwa itp.
     
  2. naja

    naja Fan(ka)

    ja powiem tylko tyle - przesadna jestem, ale ze nie wierze w instytucje malzenstwa, to w tej dziedzinie jakos nie.. moze dlatego, ze slub bralam w sierpniu, ktory jest podobno bardzo szczesliwym miesiacem do zawierania zwiazkow malzenskich. bo to i literka 'r' w srodku, i takie tam rozne historie gwarantujace trwalosc i wieczna milosci.

    a ja tymczasem jestem od dawna po rozwodzie i uwazam, ze to byl lepszy pomysl, niz cale to malzenstwo :) szczesliwym mozna byc bez papierkow - wiem, ze to banal, ale ja sie pod nim podpisuje.

    acha, ja slub tez bralam dla rodziny. nie mowie, ze to przesadza sprawe, bo wszystko zalezy od was w koncu, ale drugi raz nie dalabym sie tak wmanipulowac :)

    zycze wam duuuuzo szczescia! komus sie musi udac - i obyscie to byli wy!
     
  3. reklama
  4. moniaa_

    moniaa_ Mama 2004 i 2009

    Witam, ja nie jestem przesądna i nie wierzę w tego typu rzeczy :). Narazie jesteśmy bez ślubu i tak nam pasuje, nie będziemy się żenić bo mamy dziecko.. . Ostatnio jakos tak sobie pomyśleliśmy że może weźmiemy ślub??? Ale to były dopiero rozmowy a czyny.. może w przyszłym roku.
    Ale i tak uważam że rodziną można być bez tego papierka i to rodziną szczęśliwą. Pozdrawiam.
     
  5. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    A my długo byliśmy ze sobą bez ślubu, a potem go wzięliśmy w piątek... i dalej było super. Ja nie wierzę w przesądy , także w te ślubne, może dlatego mnie się takie przesądne nieszczęścia nie imają ;)
    Niech sobie ciotki mówią co chcą - to Wasz ślub i macie prawo wziąc go w maju, w piątek trzynastego i nikomu nic do tego.
    Powodzenia życzę
    pozdrowionka
    nikita
     
  6. eliall

    eliall Fanka BB :)

    Moj slub odbyl sie albo w niedziele albo w poniedzialek, dokladnie nie pamietam nawet. Zadnych przyjec i nic podobnego, nawet rodzina dowiedziala sie po jakims czasie. Dzieki temu zadne przesady ciotek czy babc nie musialy nam towarzyszyc na szczescie.
    Smilla ja rowniesz jestem w parze mieszanej (dwie rozne narodowosci) i z mila checia podzielilabym sie z Toba wrazeniami, doswiadczeniem i sposobem rozwiazywania pewnych problemoch, ktore nie przytrafiaja sie raczej parom jednonarodowosciowym. JAk chcesz mozesz do mnie zagadac na gg 1168610.
    Pozdrawiam wszystkich.
     
  7. ilinka

    ilinka Fanka BB :)

    Ja tam w żadne przesądy nie wierzę. Ślub cywilny miałam w piątek w maju;) nie pasował nam inny termin. I nie robiłam z tego problemu. Kościelny jak miałam to też bez literki "r" nie ubierałam żadnych niebieskich podwiązek-moja była biała, nie miałam na sobie nic starego. Nic z tych rzeczy, nie miałam głowy zwracać na takie pierdołki uwagi. Jeżeli tylko od tego zależałoby szczęście w małżeństwie to czemu wokół tyle rozwodów?
     
  8. Sylwia I

    Sylwia I Aktywna w BB

    Uważam, że "papierek" szczęścia nie daje. Jeśli ma nam być dobrze ze sobą to nie dlatego, że się pobraliśmy! Z papierkiem czy bez to i tak nad udanym związkiem trzeba troszkę popracować...
    Takie jest moje zdanie. :)

    A wracając do rodzinki:
    odkąd pamiętam na pytanie babci i ciotek "kiedy ślub.." itp, zawsze mówiłam, że mam jeszcze czas do 30-stki i jak mam zmarnować sobie życie, to tylko połowę. Większość z nich była bardzo oburzona. Nie pamiętam kiedy zaprzestały mnie napadać w tej kwestii, ale kiedy zaproszaliśmy z mężem na nasz ślub gości, to kilka razy usłyszałam " no tak, przecież ty masz już 30-tkę na karku..." :laugh:
     
  9. pytia

    pytia Fanka BB :)

    A my mieliśmy tradycyjny ślub i wesele i nie żałowałam tego ani przez sekudnę, bo to był jak dotąd najpiękniejszy dzień w moim życiu! Nie wyobrażam sobie takiego wiecznego życia "na kocią łapę". I to wcale nie dla tradycji czy papierka. Ślub dla mnie to nie jest żaden papierek, tylko świadomy wybór, przemyślane głęboko i świadomie złożone zobowiązanie. Słowa małżeńskiej przysięgi "i że cię nie opuszczę aż do śmierci" są dla mnie wyzwaniem i traktuję je poważnie. Oczywiście, że życie pisze różne scenariusze i nie zawsze da się małżeństwo utrzymać, nie zawsze tez warto. Ale przecież nie można na starcie, juz w dniu ślubu zakładać, że się nie uda. Bo po co w takim razie w ogóle być razem?
    Rezygnacja ze ślubu to dla mnie trochę "ubezpieczanie się", że w razie jak coś pójdzie nie tak, to zawsze bez problemu możemy sobie powiedzieć good bye, bez poważniejszych konsekwencji. To zwalnianie się wzajemnie z poczucie obowiazku wobec drugiej osoby.
     
  10. reklama
  11. Agnezzz

    Agnezzz Gość

    Pytia, po prostu wyjęłaś mi słowa z ust. Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Ślub dla mnie też jest bardzo ważny i nie wyobrażam sobie życia na kocią łapę, bo skoro mówi się, że kocha się swojego partnera i w pełni mu ufa to ja nie rozumiem w ogóle co powoduje, że ludzie boją się wziąć ślub. No ale każdy ma prawo do dokonywania wyborów. Ja uważam, że jednak warto wziąć na siebie tą odpowiedzialność i spróbować być żoną/mężem, a potem matką/ojcem i wspólnie wspierać się w dobrych/złych chwilach :)

    Ja niby przesądna nie jestem i się śmieję zawsze z przesądów, ale jak przychodzi co do czego to czasami im ulegam. Co do ślubu to był w miesiącu z literką "r" jednak nie wybieraliśmy go specjalnie, po prostu od zawsze chciałam ślub w sieprniu bo to już nie za gorąco ale ciągle ciepło i można się do tego czasu pięknie opalić ;), starałam sie mieć coś nowego, starego, niebieskiego i pożyczonego. Nasłuchałam się o przeciąganiu pana młodego podczas wychodzenia z kościoła, ale kto kogo przeciągnął nie pamiętam ;)
     
  12. agnes.kol

    agnes.kol Fanka BB :)

    Agutek i Pytia zgadzam się, ja decyzje o slubie głeboko przemyslałam i czy chce spedzić z tym akurat mężczyzną resztę życia ;D Całe wesele i ślub sami sobie zapłaciliśmy, nikt nam nie pomagał. Odkładał każdy grosz, wesele mielismy skromne, ale wszyscy świetnie się bawili.
    Agutek tez mielismy ślub w sierpniu, a co do przesadów to tylko te najbardziej znane. Zabawnie było ;D
     

Poleć forum