reklama

Psy w mieście

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez Ziu_ta, 20 Sierpień 2005.

  1. Ziu_ta

    Ziu_ta Fanka BB :)

    Uwielbiam zwierzeta, psy zwłaszcza. Jednak chodząc z dziecmi na spacer często spotykam swawolnie biegajace rasowe psiska z wielkimi paszczami bez kagańca oczywiście. Boje sie ze taki zwierz podleci do wózka i pogryzie chłopców. Wiem, ze to na wyrost takie myslenie ale czuje respekt i juz.
    Zwierze tez moze mieć swój zły dzień, podły nastrój i nieszczescie gotowe. Nie lubie kiedy właściciel zapewnia jaki to łagodny piesek i z dziecmi sie chował i wogóle i w szczególe. Wqrza mnie to na maxa!
    Tym bardziej ze to ja skręcam wózkiem i schodze z drogi, powinien to zrobic właściciel psa.

    Kiedys jakis mały jamniczek, którego omijałam szerokim łukiem capnał mnie za nogawkę. I wiecie co usłyszałam? "Musi Pani uważać - on wyczuwa jak ktoś się boi"

    Strach pomyśleć jak to będzie kiedy chłopcy podrosna i zaczniemy uczęszczać na plac zabaw. Tam dopiero piesków gromada!
     
  2. marianeczka

    marianeczka persona non grata

    zgadzam sie. ja sie nauczylam respektu wobec psow, odkad mamy nasza troje. generalnie jest lagodna, ale wiem, ze jak ktos ja przestraszy potrafi zaszczekac, a i zeby czasem zaszczerzy. nie ma co ryzykowac, ze psu cos do glowy strzeli i ukasi dziecko albo doroslego. pies powinien byc na smyczy albo w kagancu. no chyba, ze spaceruje sie znim na totalnym odludziu.
     
  3. reklama
  4. Liriel

    Liriel Fanka BB :)

    Popieram. Mimo, że sama miałam śliczną sunię (niestety zdechła), najłagodniejszą psinę jaką kiedykolwiek spotkałam, nigdy nie wychodziłam z nią na spacer bez smyczy i kagańca. W końcu różnie bywa. A teraz, kiedy chodzę na spacery to też mnie apopleksja bierze, jak widzę psa biegającego luzem bez kagańca. Ludzie nagminnie łamią przepisy, w końcu istnieje takowy, mówiący o tym, że pies musi być albo na smyczy, albo w kagańcu. Jeżeli mi taki pies kręci się w pobliżu wózka, to wyciągam komórkę i straszę właściciela telefonem na policję. W większości przypadków działa i delikwent bierze psa na smycz.
     
  5. Agnexx

    Agnexx Gość

    Psy, to mój czuły punkt. Boję się ich. Nie miałam nigdy przykrego zdarzenia z tymi zwierzakami, ale respekt mam ogromny. Ja mam dwa psy wilczury w kojcu i uczulam moje dzieci, aby nie dotykały krat. Tyle się słyszy o nieszczęśliwych zdarzeniach i wolę dmuchać na zimne, niż później płakać razem z mim dzieckiem.
     
  6. Pycha

    Pycha mama Mai i Marty

    Pomimo,ze bardzo lubie psy i gdybym mieszkała w domku z ogródkiem to napewno bym miała, to w bloku nie wyobrażam sobie. I bardzo mnie denerwują sasiedzi: jeden ma wielkiego psa i juz nie raz sie go przestraszyłam wchodzac do klatki, ale zazwyczaj jest on na smyczy, nie szczeka, a właściciel wychodzi z nim gdzieś dalej na spacery, a nie wkoło bloku. Drugi sąsiad ma jamnika, który cały dzień siedzi sam w domu i ciągle szczeka, a mi to działa na nerwy, (w koncu w ciąży jestem i wszystko mnie drażni :laugh: ) , wypuszczają go z domu samego, więc często kręci się po klatce i szczeka na ludzi i do tego załatwia się koło bloku, gdzie jest piaskownica, niedawno posiana trawka i posadzone drzewka.
     
  7. monciapl

    monciapl Fanka BB :)

    Kaganiec to czasami za mało. Kocham pieski, ale niektórych właścicieli to bym zamordowała. Na mojego skarbeczka pies po prostu skoczył i uderzyła głową o ścianę bloku.Był wkagańcu. Na szczęcie skończyło się tylko na guzie i otartej skórze. Właścicielka psa nie dość,że nie zainteresowała się, czy mojemu dziecku nic się nie stało, to jeszcze w dość dziwny spsób mnie przepraszała"sorry ale mój pies jest jeszcze młody". Jakby to miało ją usprawiedliwić. To jeszcze zrobiła mi karczemną awanurę, że jak mnie przeprasza to odwracam sie do niej plecami, a zajmowałam się Martynką, bo faktycznie interesował mnie tylko stan zdrowia mojej córeczki. :o Jeszcze bredziła takie głupoty, coś o prywatnym terenie (wspolnota mieszkaniowa), i inne o których szkoda pisać. A wiecie co ją tak rozjuszyło? Moja uwaga,żeby mnie nie przepraszała tylko trzymała psa na smyczy.

    Wszystko stało sie na moich oczach, Martynka znajdowała się dosłownie parę kroków ode mnie, zresztą bawiło się tam wiele dzieci. Nigdy nie zapomnę tego uczucia bezradności, jak biegnę do Martynki( a raczej startuję do biegu,bo to dosłownie parę kroków) i wiem,że nie zdążę,że to bydle (wilczur) będzie pierwszy. Na szczęście wystraszył sie mojego krzyku i w sumie hamował,dlatego nie było to silne uderzenie.
    Już wcześniej byłam bardzo wyczulona na psy i omijałyśmy je zawsze, nawet te najmilsze szerokim łukiem. Ten wyskoczył z krzaków, tak niespodziewanie,że nic nie byłam w stanie zrobić. Dlatego trzęsie mnie jak widza psa bez smyczy. :mad:

     
  8. marianeczka

    marianeczka persona non grata

    ale moim zdaniem jest tez druga strona medalu. mysmy na przyklad wybrali sie kiedys do supermarketu. jest tam wydzielone miejsce do przywiazywania psow, z dala od wozkow, wejscia, etc. generalnie tam sie nie chodzi.
    przywiazalismy troje bardzo krociotko, ale kaganca nie zalozylismy, bosmy sie bali, ze ktos ja...ukradnie... troja ma rodowod i jest sliczna, a taki przypadek zdarzyl sie wczesniej moim znajomym.
    i sluchajcie - wychodzimy z supermarketu, a tu sie na nas rzuca jakis facet i sie drze, ze jego dziecko podeszlo do psa, a ten zaszczekal i dziecko sie przestraszylo. my sie go pytamy co dziecko tam robilo, a on na to: "no, powiedzialem, zeby podeszla i sobie poglaskala...". takie cos mnie rozbraja... ludzie posylaja dzieciaki, zeby glaskaly obce psy, a potem maja zal do wlascicieli, ze "piesek zaszczekal..."
     
  9. pytia

    pytia Fanka BB :)

    Też jestem zdania, że to właściciel powinien zadbać o to, czy jego pies nie stwarza dla nikogo zagrożenia. Chociaż szczerze mówiąc to żal mi psiaków w kagańcach...
     
  10. reklama
  11. monika1313m

    monika1313m Fanka BB :)

    wtrącę swoje pięć groszy pies w mieście powinien mieć zawsze kaganiec spacerować przy nodze swojego pana na pejczu a po załatwieniu swoich potrzeb kazdy właściciel powinien ale to powinien sprzatnoć to co pies czy kot napaskudził a nie tak jak się widzi często ze trzeba po chodniku chodzic slalomem miedzy minami,wiadomo jak ma się psa w mieście to trzeba tez dbać o jego czystość a nie ogladać się ze ktos inny po nim postrzata .Ja mieszkam poza miastem i wiem ze jak ja po swoim pupilku niesprzatne to mikt mi tego za mnie niezrobi a Ci wszyscy co mieszkają w mieście ---o zgrozo ---- az szkoda mowić czasami jak jestem w wawie i muszę się przejść po chodniku tak miedzy tymi minami to az mi się odechciewa kolejnej wizyty w stolicy
     
  12. azik

    azik Gość

    ja mieszkam na betonowym osiedlu, mój pies to pseudopudel, zawsze chodzi na smyczy (bo ucieka) ale nigdy nie miał kagańca, nie potrafie mu załozyć, ale musze tez przyznać że pilnuje go jak oka w głowie...

    choc niestety to on jest bardziej natrazony na uszczerbek na zdrowiu ze strony ludzi i innych zwierzat (taka mała fajtłapka)
     

Poleć forum