reklama

Rozmowy z Okruszkiem...

Temat na forum 'Archiwum "poronienia"' rozpoczęty przez kłaczek, 3 Marzec 2011.

  1. kłaczek

    kłaczek Fanka BB :)

    Kiedys rozmawialam z naszym malenstwem... Dzis, kiedy mija 9 miesiecy od jego odejscia, wygrzebalam z czelusci twardego dysku to, co wtedy do Niego pisalam. Nie tylko ja rozmawiam/rozmawialam tak z malenstwem... Zapraszam.

    dales mi milosc malenka
    na przechowanie
    by wyrosla dojrzala
    nim zacznie zyc dla swiata
    podzielimy te milosc
    miedzy siebie
    by ja mnozyc dzien po dniu
    po stokroc
    by ja sycic cieplem serc
    czuloscia rak
    kolysanka przed snem
    usmiechem o poranku
    ona wypelni nasze dni
    radosnym smiechem
    dom zabrzmi tupotem nózek
    i stanie sie cud...

    kwietniowy seledyn brzóz
    gloszacych radosc zycia
    wrzaskliwa barwa...
    nie teraz...
    pienistosc kwitnacych sadów
    scielacych bialy kobierzec
    w zamieci platków...
    nie teraz...
    upal lipcowych dni
    swiergot jaskólek nad oknem
    zapach koszonych traw...
    jeszcze nie...
    przyjdziesz na swiat skuty mrozem
    na krótkie dni ciemne noce
    gdy brzozy w nagim czekaniu
    porzuca przepych jesieni
    a potem znów beda kwietnie
    i sady zapienia sie biela
    bezczelnosc wiosennej zieleni
    bedzie sie wdzierac do okien

    zycie cudem jest
    gdy sie staje
    tylko szept
    zycie cudem jest
    gdy sie rodzi
    pierwszy krzyk
    zycie cudem jest
    gdy rozkwita
    pierwszy krok
    pierwsze slowo
    pierwsza milosc...

    mój swiat zamkniety w obrazie
    maly cien na czarno-bialej kartce
    swiadectwo cudu bez biblijnych wierszy
    zapowiedz tego co ma przyjsc
    krzyku bez rozglosu radosci lez
    szczescia bólu
    wszystko w jednym kawalku papieru

    zlote lany wsród zielonych lak
    inna wiosna niz co roku
    inna ja
    ból co dotad ze mna byl
    zawsze wierny zawsze przy mnie
    odchodzi
    w jego miejsce przyszla radosc
    z nutka leku nieuchronna
    czy potrafie
    czy zasiane male szczescie
    bedzie moglo dojrzec we mnie
    czy rozkwitnie w calej pelni
    przyszlej zimy

    zamkniete we snie
    w milczeniu
    bez ruchu jeszcze
    bez drgnienia
    przeciez jestes tam
    choc nie widze cie
    przeciez czuje
    malenkie jak ziarnko maku
    zycie

    brnie naprzód dzien po dniu
    odliczany kalendarzem
    niezwyczajnym
    odliczany tygodniami
    kazdy dzien to krok ku mecie
    pelznie tak nieznosnie wolno
    czas czekania

    czekam kiedy przekroczysz próg
    czekam kiedy uslysze twój placz
    juz nigdy nie bedziesz tak blisko jak teraz
    a jednak czekam zeby dac ci imie
    by wziac na rece i pokazac swiat

    bicie serca jak palce wielkiego pianisty
    biegnace po klawiszach dzwieczna arabeska
    jak szum halnego nagly w bukowych koronach
    jak poszum traw na hali dartych nawalnica
    bicie serca w minucie wypelnione czuciem
    to radoscia kolacze to niezmiernym bólem
    nagly lek i tesknota jak wierny towarzysz
    i radosc znów rozpiera az braknie oddechu
    ile jeszcze pomiesci jedno zwykle serce...

    gdzies zginely odcienie
    jest tylko czern
    albo tylko biel
    radosc do lez
    smutek bez granic
    w prawo lub w lewo
    zepsuta waga
    ciagly niepokój

    .......................................................
    chce drapac, gryzc, szarpac
    wciaz od nowa
    zaglebiac sie w dzien
    kiedy nasze marzenie
    splynelo w kanal
    garscia skrzeplej krwi
    co zrobilam nie tak
    ze dane nam szczescie
    umarlo po cichutku
    nim sie zdazylo narodzic?
    rozbieram w myslach chwile
    dzien po dniu
    szukam tego zla które zabilo...
    co zrobilam nie tak?
    komu tak zawinilam
    ze trzeba bylo zycia
    zeby odkupic winy?
    nie umialam ochronic
    pozwolilam umrzec
    nim nauczylo sie zyc

    bo to nie tak mialo byc
    miales zyc miales rosnac byc po prostu
    chlopcem - malym aniolkiem
    urwisem rozrabiaka
    albo dziewczynka
    mala ksiezniczka
    chlopczyca
    skarbem tatusia
    to nie tak mialo byc
    nie polozysz raczek na mojej twarzy
    nie chwycisz piersi w lakome usteczka
    twoje nózki nie zlamia stokrotki
    nie zdepczesz trawnika
    nie powiesz mamo... tato...
    nie powiem jak bardzo cie kocham
    jak kochalam gdy byles we mnie
    gdy juz nie zyles pod moim sercem
    i jak kocham cie teraz
    gdy jestes tylko
    czerwona plama w moim snie

    jaskry nad strumieniem
    niezapominajki
    budziszki
    swiergot jaskólek
    szum wody
    i dzieci smiech
    dzieci smiech
    dzieci smiech
    natretny
    radosny
    bolesny
    male nózki kroczace niepewnie
    zacisniete na palcach matki raczki
    i ten smiech
    dziecka smiech
    szalenstwo
    uciec chce
    zapomniec chce
    a wszedzie sa
    smieja sie
    bawia sie
    a to jedno...

    po tamtej stronie gwiazd
    nie ma snów
    po tamtej stronie marzen
    nie ma slonca
    po tamtej stronie zycia
    wieczny mrok
    i tylko krok oddziela nas
    od bólu wspomnien
    za moskitiera snu
    noc sie czai
    pochlania swiatlo gwiazd
    zjaw korowód
    daremnie szukac dnia
    na dnie studni
    na prózno szukac swiatla
    na dnie piekla

    bez rak
    bez nóg
    bez twarzy
    bez oczu które zachwyci blekit
    bez ust mogacych wyrazic
    to co odczuwa serce
    które przestalo bic
    nim rozlegl sie pierwszy krzyk
    drobina tkanek zaledwie
    zakonczyl sie poczatek
    szczescie zniknelo tak nagle
    jak cicho przychodzi smierc
    bez swego miejsca na ziemi
    nawet bez swojej mogily
    jakby go nigdy nie bylo...
    czemu pozostal wiec ból?

    zapale ci swiatlo w oknie
    bezimienny aniolku
    niech cie prowadzi przez mrok
    zamiast utulic do snu
    zaspiewac kolysanke
    powiedziec jak cie kochamy
    tyle zostalo
    niech czas wypali ból
    niech zycie zastapi smierc
    gdziekolwiek jestes kochanie
    sa z toba nasze serca

    nie wiem gdzie jestes
    to boli tym bardziej
    malenkie cialko
    malenka istotka
    bez grobu bez imienia
    wydarte przed czasem
    umarle nim zaczelo zyc
    zeby choc pozegnac
    zeby przytulic
    male dzieci boja sie ciemnosci
    male dzieci potrzebuja mamy
    male dzieci powinny sie smiac
    byc kochane rozpieszczane
    male dzieci nie powinny umierac

    mialam skarb
    wielki skarb
    dar od losu wysniony
    mialam przez chwile
    zbyt krótka
    po co bylo sie cieszyc
    to tylko zart
    okrutna drwina z marzen
    bóg dal - bóg wzial
    nie potrafie
    wierzyc pokornie w milosierdzie i plan
    bo co dobrego jest
    w smierci nienarodzonych

    mój aniol nie z obrazów
    w bieli szat
    z mieczem w dloni
    mój aniol nie wzlecial w niebo
    wsród szumu piór
    on nie mial skrzydel
    mój aniol nie mial rak
    ani nóg ani twarzy nawet
    zbyt krótka chwile zyl
    zbyt malo nas mial
    a my jego
    mój aniol byl miloscia
    caly swiat nie byl go wart
    bylismy tylko my
    i przez chwile byl on
    a potem tylko nic
    tylko nic nam zostalo
    bo tylko nic zostaje
    kiedy konczy sie wszystko

    zaplatalam sie
    zakrecilam
    zamotalam w snach
    zagubilam
    na przestrzeni dni
    mysli drzenie
    co tu prawda jest
    co marzeniem
    zapomnialam sny
    tak od razu
    jak mam dalej isc
    bez drogowskazu
    jednej chwili blysk
    wypalil znamie
    i juz nie mam sil
    na zmartwychwstanie

    zabierz moje sny
    zabierz mysli
    zabierz wspomnienia
    oddziel dni przed
    od tych po
    gruba kreska niepamieci
    wyrwij jak kartke
    z zeszytu zapisanego smiercia
    zedrzyj to co naroslo
    i przygniata
    czego uniesc nie umiem

    zostan...
    opowiem ci bajke
    o sloncu i ptakach
    i niebieskim niebie
    a kiedy mrok zapadnie
    w bajce - nie naprawde
    nie bój sie daj mi raczke
    bede obok ciebie
    przeprowadze cie kladka
    nad glebokim jarem
    w bajce - nie naprawde
    rozpale ognisko
    tak malo mamy czasu
    nim slonce nad zachodem rozpali fiolety
    przejdziemy razem tecze
    nim skonczy sie wszystko...

    sznur samochodów przy drodze
    w miejscu które znam
    i luna swiec nad drzewami
    i zamyslonych ludzi tlum
    i cisza z rzadka przerywana
    trzaskaniem rosy w knotach swiec
    i szepty przechodzacych mar
    zwabionych mysla tych co zyja
    a tu swiat inny - posród ban
    zalosnych makijazy krocie
    i krzyk komercji w kazdej z knajp
    dzieci proszace o lakocie

    tylko swieczke w oknie zapale
    taka jaka mam - zwykla, biala
    wsród konstelacji gwiazd
    niech cie prowadzi
    ty nie masz grobu, ja miejsca
    poza tym w sercu
    chce wierzyc ze wrócisz do mnie
    kiedy zapragniesz zyc

    moje dziecko umarlo ja zyje
    piec miesiecy odliczyl zegar
    dni, tygodnie, godziny, minuty
    juz nie placze wcisnieta w kat
    nauczylam sie nawet smiac
    choc zapomniec sie nie da tak calkiem
    ból pamieci nieznosny wciaz wraca
    nie wiem czy wolno mi sie smiac
    czy zapomniec mi wolno choc na chwile
    czy jak pieta powinnam trwac
    otulona zalobnym kirem
    gdy smiech gasnie jak nagly faux pas
    i powraca zmora pamieci

    Zobaczylam druga linie
    pierwszy znak nowego
    jak zmartwychwstale powstaly
    jak na zawolanie przybiegly
    jak oszalale omotaly
    koszmarne wspomnienia
    miedzy pragnieniem a lekiem
    wybieram zycie
    a potem lek cicho wchodzi
    odbiera radosc chwieje nadzieja
    powtarza wciaz to samo...
    jesli kazde zycie wienczy smierc
    czy tym razem tez sie pospieszy?

    Cssss... jeszcze nie...
    nie rozwijajmy sztandarów
    nie ryczmy zwycieskich piesni
    póki smierc moze przejsc obok
    i dotknac malego kielka
    milczymy tlumiac radosc
    niech sie nie zrywa do lotu
    skrzydlaty duszek milosci
    niech nie rozkwita wiara
    póki tak slabe jest zycie
    bo jesli radosc jest wielka
    to ból w dwójnasób powala

    jak mozna nie wierzyc
    w to male zycie
    w jego wole istnienia
    jak ono ma trwac
    bez naszej wiary
    bez milosci przez lek odebranej
    z nasza zgoda na odejscie
    jesli nie bedzie mu dane...
    jak wierzyc gdy raz juz runely
    w zachwycie wznoszone palace
    i inne zycie odeszlo mimo upartej wiary
    radosc sie wkrada po cichu
    lek pozostaje tuz obok
    walka nadziei i strachu
    jak swiatlo przenika cien
    kazdy dzien jest wygrany
    kazde jutro do przejscia
    i tylko jedno marzenie
    zostan z nami i zyj

    znów przeszla przez dom
    bezlitosna
    zabrala swój plon
    bez wzgledu na milosc
    przerwala zycia ciag
    w jego zaraniu
    czyj tak okrutny byl plan?
    ktokolwiek ma wladze i moc
    brakuje serca
    jesli miloscia jest...
    czym jest ta milosc?
    odebrac zycie bezbronnym
    chwalebne tak
    wiec niech nie mówi mi nikt
    o milosierdziu

    wypalilam sie jak ogarek
    juz nie tancze na deszczu
    i nie spiewam wsród drzew
    odsun sie nim tu przy mnie
    pochlonie cie mój wlasny mrok
    wypalilam sie jak papieros
    odrzuc mnie nim sparzy ci palce
    zar co tli sie ostatkiem sil
    zanim smutek co we mnie tkwi
    takze twoim smutkiem sie stanie
    tylko jeszcze raz sie zaciagnij
    niech zostanie na wargach twój smak
     
    Ostatnia edycja: 3 Marzec 2011
  2. Pati.b

    Pati.b Fanka BB :)

    z wątku http://www.babyboom.pl/forum/poronienia-f33/list-do-aniolka-34080/

    List aniołka do mamy

    " Kochana Mamo" Wiem że mnie nie widzisz,nie słyszysz i nie możesz dotknąć...ale ja jestem..istnieje..w Twoim życiu,snach Twoich,Twoim sercu...Istnieje. Kiedy byłem tam na dole,w twoim cieplym brzuchu godzinami zastanawialem sie jak to będzie kiedy będę już przy Tobie,w tym miejscu o ktorym opowiadałaś mi gładząć sie po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś spać.Ja wsłuchany w twoje opowiesci i kojacy twoj głos chłonąłem każde słowo,każdą informacje a potem cichutko zeby cie nie obudzić kiedy wreszczie usypiałaś marzyłem. Wyobrażałem sobie to cudowne miejsce i ciebie jak wyglądasz.Patrzyłem na swoje dziwne nożki i rączki u których nie wiem czemu było dziesięć palcówi i zastanawiałem sie czy jestem do ciebie podobny...Chyba nie-myslalem-bo ty pewnie jestes piekna a ja taki dziwny,pomarszczony...no i po co mi dziesiec palcow -myślałem? A potem nagle wszystko sie jednego dnia zmieniło.Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i juz nie było opowieści.To nie może być prawda-mówiłaś-godzinami . Słuchałem teraz jak płaczesz,krzyczysz,prosisz i błagasz.A ja nie wiedziałem o co i dlaczego? Chciałem Cie barzdo pocieszyc więc wywracałem fikolki żebyś poczuła że ja tu jestem i cię kocham, ale wtedy ty plakałaś jescze bardziej.
    A potem nadszedl ten straszny dzień.Zobaczyłem ze ktoś świeci mi po oczach,straszne światlo wpadalo w głąb ciebie, nie wiem skąd a ty powtarzałaś ze będzie dobrze,musi być.Ale płakałaś -słyszałem.Kiedy nagle wszystko zrobiło się czarne a mnie wciągnęło coś i pchało mocno zrobiło się cicho.Ktoś już trymał mnie na rękach ale to nie byłaś ty.A potem usnąłem i kiedy otworzylem oczy,wszystko wkoło mnie zalewał błekit w każdych odcieniach.Byłem ten sam-mały,pomarszczony i z dziesięcioma palcami u rąk.Ale ciebie nigdzie nie było_Obok mnie siedział rudy chłopczyk i uśmiechnął sie do mnie.Witaj-powiedział. Gdzie moja mama-zapytałem? I wtedy on opwiedział mi wszystko.Ze nie kazde dziecko trafia do swoich rodzicow,i ze nie niema zwiazku jak bardzo oni kochali i chcieli,ze teraz tu jest moje miejsce,posrod innych malych Aniolkow.Ze bedzie mi ciebie mamo brakowalo ale musimy oboje nauczyc sie zyc bez siebie.I musialem nauczyc sie tak zyc,Nie, nie bylo mi łatwo,plakałem tak jak ty wtedy i cierpialem tak jak ty wtedy.Ale jest mi tu naprawde dobrze.Mma wielu przyjaciol,wiele zabawy,wiele radosci.Ale nie szalejemy calymi dniami na łace,mamo.Pomagamy starszym ludziom przeprowadzic ich na spotkanie tu w niebie.Znajdujemy ich rodziny,mężow,żony,dzieci żeby mogli się z nimi spotkać.Możesz być ze mnie dumna,mamo.Jestem grzecznym Aniołkiem,naprawdę.No..czasem tylko robimy sobie psikusy i troszkę narozrabiamy kiedy skrzydełkami zachaczamy o klomby kwiatów,ale wiesz... jak się bawimy w berka to czasem nas ponosi...Kiedy tu się znalazłem mój przyjaciel wytłumaczył mi też że nie moge kontaktować sie z toba osobiście..czasem tylko pojawic sie w twoich snach ale nic więcej.Ostatno jednak zaczęłem robić sie powoli przezroczysty i skrzydełka mi nie działają jak kiedyś.Przyjaciel poptarzył,pokiwał smutno głową i zabrał mnie na ziemię.Usiedliśmu na białym krzyżu i naglę CIĘ zobaczyłem,Wiedziałem że to ty,poznałem twoj głos.Stałaś tam w deszczu i płakałaś powtarzając że tak bardzo cierpisz,że tak bardzo tęsknisz,ze nie chcesz już żyć....Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś zrobić,żeby Ci pomoc.Bo nie możesz tak dalej cierpieć,musisz żyć bo wobec ciebie jest jeszcze wiele planów które musisz zrobić.że są gdzieś dzieci którym musisz pomoc przejść przez zycie i otoczyć je miłością tak wielką jak tą która teraz powoduje twoj wielki ból.Więc piszę do ciebie mamo ten list,pierwszy i ostatni.Musisz wziąść się w garść,musisz się uśmiechać,zyć,dzielić się radościa z innymi.Ja cie bardzo mocno kocham i wiem ze to zmojego powodu płaczesz ale tak nie można..Każda twoja kolejna łza powoduje że moje skrzydełka znikają.Kiedy ty sie poddasz ja tez zniknę,Tu na górze istnieje dzieki tobie i twoim myslom o mnie.Ale tylko tym dobrym mysłą.Bo kiedy bedziesz cały czas tak strasznie rozpaczać to żał zaleje twoje srece,smutek przesłoni ci świat i bedziesz tylko myslała o tym co straciłas.Zapomnisz o mnie.Nie ,nie zaperzeczaj ze nigdy nie zapomnisz.Pamięć to zachowanie w sobie tych radosnych chwil a ciebie pogrąża smutek-on nie jest dobry.Każdy twoj usmiech to dla mnie radosna chwila.Dzięki tobie mogę zrobić jeszcze tyle dobrego.Zebys widziala tą radosć kiedy znajduję najbliższych ludziom którzy tu trafili...Z twojego szczescia czerpie swoja sile.Prosze mamo żyj dalej i zachowaj mnie w sercu i myslach.Bo nie długo poza smutkiem nie będzie już tam miejsca dla mnie... Kocham cie mamo..I nie jesteś sama-pamiętaj.I nie mów że mnie już nie ma! JESTEM..Zobaczysz mnie w oczach swoich dzieci,usłyszysz w radosnym ich śmiechu,poczujesz kiedy przytulać je bedziesz i kołysać do snu.Ja tam zawsze będę,zawsze przy tobie.Zawsze.Tylko proszę żyj mamo bo smutek powoduje że znikam...a wtedy nic już nie będzie..mnie już nie będzie,,,Kocham cie mamo.

    Spójrz Mamo do góry
    To ja kiwam do Ciebie z tej niebieskiej chmury,
    Jestem i wciąż o Tobie pamiętam,
    Gwiazdy dla nas świecą
    I to dla Ciebie te białe płatki ode mnie z nieba lecą,
    Zimowy wieczór, a ja wciąż na Ciebie patrzę,
    Twoje włosy gładzę,
    Wtulam się w Twoje ramiona,
    Nie chciałem żebyś czuła się osamotniona,
    Połóż się, kochana, nie czekaj na mnie do rana
    Popatrz jeszcze tylko na te błękitne chmury-
    Popatrz Mamusiu na mnie - jestem tu u góry...

    List do Anioła

    Piszę w zupełnej zadumie
    Wierzę, że mą prośbę zrozumiesz
    Piszę bo wierzę w cuda
    Tylko dzięki Tobie może się udać...
    A to wygląda tak:
    Mamie po policzku płynie łza
    Wypowiedź lekarza brzmi:
    Nie mogę już zrobić nic...
    Bezradność otula moje serce
    Mama pyta: gdzie jest szczęście
    A ja zasypiam powoli
    Choć wiem, że to bliskich boli...
    Medycyna stała się bezsilna
    Ulotna stała się każda chwila
    Tylko Ty możesz dać moim bliskim nadzieję
    Wysłu****ąc mnie jako Anioł w Niebie...
    Pozwól mi jeszcze z nimi być
    Pomóż by zniknęły z ich oczu łzy
    A mi pomóż pokonać chorobę
    Rozświetl moją niełatwą drogę...
    Wierzę w Twoją nieograniczoną moc
    Wiem, źe rozproszysz ciemny mrok
    I będę mogła cieszyć się obecnością dobrych serc
    Które nadają memu życiu sens...

    I jak się modlić mam do Ciebie Panie
    Kiedyś mi zabrał moje miłowanie
    I jak mam nie mieć żadnych wątpliwości
    Kiedyś pozbawił mnie całej radości
    I jak mam silną być, jak wierzyć
    Pokaż mi Panie, jak to wszystko przeżyć
    Pokaż mi Panie, jak mam wyjść do ludzi
    Jak się z cierpienia na nowo obudzić
    Pokaż mi Panie, podaj swoją dłoń
    I moje dziecko w swoim raju chroń.

    Wiersz autorstwa Haliny Surmacz


    "Bądź wola Twoja Panie, bądź wola Twoja...
    Już u Ciebie przy boku jest córeńka moja.
    Już u Ciebie po łąkach sobie spaceruje.
    Kwiaty podziwia, ptaki...
    Po Twych ogrodach wędruje.
    Bądź wola Twoja Panie, bądź wola Twoja...
    Niech tylko będzie szczęśliwa
    u Ciebie córeńka moja."
    -Halina Surmacz

    "Śpij Kochanie moje małe
    niech sen lekarstwem będzie duszy,
    Anioły ramieniem Cię otoczą
    i ciepłem serca, gdy się wzruszy.

    Niebo otworzą po godzinach,
    z zanadrza gwiazdkę wyczarują.
    Maleńkie skrzydła Ci założą
    do raju z Tobą poszybują."
     
  3. reklama
  4. Pati.b

    Pati.b Fanka BB :)

    "Nie płacz kochana Mamo
    ja patrzę na Ciebie co rano.
    Jak tylko oczka otworzę
    i skrzydła anielskie rozłożę
    to zaraz lecę do Ciebie
    pomimo, że jestem tu- w Niebie
    Lecę, by Ciebie utulić,
    do serca mego przytulić
    głaskać Twe włosy rozwiane
    i skleić serce złamane.
    I znajdziesz mnie w listku na drzewie
    I wiatru ciepłym powiewie
    I w jasnym słońca promieniu
    I w ptaku co siadł na ramieniu.
    W tatrach i szumie morza
    W tęczy łuku, barwnym jak zorza
    W tatusia czułym uścisku
    Bo jestem tak bardzo blisko...
    I śpiewam Ci liści szelestem
    I kocham - przy Tobie jestem
    W zachodzie i wschodzie słońca
    Ja będę z Tobą do końca..."

    "Nikt nie potrafi powiedzieć DLACZEGO?...
    Do bram niebieskich zapukało dziecię, wiedząc że nie ma go już na swiecie.
    Po jego twarzy lezki spływały i szeptał przy tym...."Ja chce do mamy".
    Czy tak naprawdę stac się musiało?- w głowce zadawał sobie pytanie.
    Nagle brame otworzył Stróz Anioł Jego i głośno powiedział..."Nie placz kolego.
    Troszkę pobedziesz tu z nami i wkrotce spotkasz się z rodzicami.
    Dziecie spojrzało na Stróża swego wciąż nie mogąc pojąc Dlaczego...
    Bardzo chcialo wrócić do mamy i nie przechodzic przez próg tej bramy.
    Anioł wziąl wtedy dziecię na ręce pokiwal głową jakby w podzience,
    coś mu tłumaczył wyjasniał Dlaczego,mówil tak cicho by nikt nie słyszał tego.
    Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało, przetarlo oczka, plakac przestało.
    Wtuliło się mocno w Aniola ramiona szepczac do ucha...."Chodźmy do Boga"....
    Gdy przechodzili przez wileką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię.
    Pomachało rączką na pożegnanie swojej jedynej, najdroższej mamie.
    Gdy się wrota za nim zamkneły synek wyszeptał jeszcze te słowa.....
    " Każdego dnia przychodzil tu będę, by was powitać kochani rodzice.
    Będę sie modlil za Wami do Boga by nigdy wiecej nie spotkala was trwoga.
    Za mnie kochajcie moje rodzenstwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo.
    Chociaz Wam nigdy nie powiedzialem- Kocham Was Bardzo- (a tak bardzo chcialem).
    I zanim Anioł się zorientował, dziecię zasneło w jego ramionach ze smutną minka, słonymi łzami, bo bedzie tęsknić za rodzicami.........."

    "Z miłości powstałeś , miłością pozostaniesz"

    Dzieciątka po obłokach stąpające
    Dzieciątka o skrzydłach roztańczonych
    czy wiecie ile w nas tęsknoty, w nas, matkach opuszczonych...
    Kto Was w tą podróż zabrał, powrotną niszcząc drogę,
    kto śmiał odległość taką postawić za przeszkodę?
    Wy tam - my tu wciąż tkwimy, czekając na spotkanie,
    wracajcie z tej podróży, niech ona snem się stanie!
    My dla Was wszystko-wierzcie-w nagrodę uczynimy,
    by poczuć, dotknąć, tulić...

    Nieba Wam uchylimy
    Choć niebo dla Was co dzień otworem uchylone,
    dla nas ten dzień to piekło, do bólu rozrzażone
    Ja wiem, dzieciątka drogie, wiem - takich mam nie chcecie,
    co bez radości życia tułają się po świecie.
    Wiem, zrobicie wiele, by móc nas rozweselić,
    wiem, wiec dostrzegam
    szum morza - śpiew anieli.

    Gwiazdę na niebie - promyk nadziei, ach...jak ich wiele
    blask słońca - ciepło dla mnie od Ciebie
    księżyc, bym zawsze drogę mogła odnaleźć
    błękitne chmurki - namiastka Twych oczu
    zapach konwalii - skóry Twojej świeżość
    tęcza - obrazek barwny na niebie, z cudnym podpisem "Mamo dla Ciebie".
    Dziecino moja, tyle mi dajesz,
    za to mą miłość odwieczną dostajesz
    uśmiech na co dzień też będzie w odwdzięcz,
    choć serce krwawi, choć puste ręce...
    Wiesz, ja poczekam, ja będę cierpliwa,
    wiem, tam Ci dobrze, tam jesteś szczęśliwy.
    Pogodzić się z losem podstępnym mi trzeba,
    daleki mi jeszcze bilet do bram nieba.
    Lecz dziękuję ze wszystko czym mnie zbliżasz do siebie,
    dziękuję za słońce, za gwiazdy na niebie
    I czekam w tęsknocie na nasze spotkanie, gdy wieczność
    naszą wspólną drogą się stanie...
     
  5. Ciamajdka

    Ciamajdka Edusia'2010

    Przepraszam, ze tylko spojrzałam na kilka słów, kilka linijek, ale nie jestem w stanie przeczytać więcej... mam 6 miesięczną córeczkę i jest całym moim życiem.. a ból, który jest w tych "rozmowach" doprowadza mnie do łez...

    gdybym tylko mogła, na pewno bym pochłonęła każde słowo...
     
  6. isza1988

    isza1988 Fanka BB :)

    popłakałam sie ... ja pisałam pamiętnik do mojego aniołka ....
     
  7. IZW

    IZW rośnij zdrowo córciu

    jeszcze nigdy przeczytanie wiersza nie sprawiło mi tyle trudu ... jeszcze nigdy nie czytałam wierszy które tak bardzo chwytaja za serducho są pełne WSZYSKIEGO bólu, miłości, żalu, nadzieji, gniewu, bezradności i walki
     
  8. marysia868

    marysia868 mama Macieja

    Piękne a takie smutne, nie jestem wstanie wszystkiego przeczytać również. Bo te wiersze są przepełnione taką tęsknotą i bólem, przypominają mi moje kilka minut po porodzie gdy brakowało tak niewiele a nie było by mojego dziecka. Niejestem wstanie wyobrażić sobie tego bólu , jaki każda z matek które starciły swoje malęnstwa czuly. Trzymam za każdą z Was kciuki i zapalam (*) dla każdego Aniołka
     
  9. kłaczek

    kłaczek Fanka BB :)

    minal rok od kiedy Cie zegnalam
    nim zdazylam przywitac
    zdazylam pokochac
    ale nigdy nie moglam okazac Ci tej milosci
    minal rok... tak wiele sie zdarzylo
    a w pamieci wyryte chwile
    powracaja gdy tylko zamkne oczy
    tesknie za Toba moj okruszku
    i tata tez teskni
    choc nie mowi o tym glosno
    wiesz... Twoj tata jest mezczyzna
    i dzis juz nie placze jak kiedys
    bo minal rok i choc wszytko wokol sie zmienilo
    nasz zal pozostal niezmienny
    i tesknimy za Toba jak wtedy
    gdy dowiedzielismy sie
    ze Ciebie juz nie ma
     
  10. reklama
  11. anianow8

    anianow8 Zaciekawiona BB

    Kochana Nineczko,


    Tak bardzo chciałabym się teraz do Ciebie przytulić , w Twoich małych rączkach znaleźć choć cień ukojenia , niestety jest to nie możliwe. Będąc tam w niebie , nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ciężko jest mi żyć bez Ciebie , w końcu tak długo na Ciebie czekałam. Życie bez Ciebie straciło sens , nic nie jest takie samo jak było, tak chciałabym znowu usłyszeć bicie Twojego serduszka . Wiem , że słyszałaś wszystko, słyszałaś jak mówiłam , że to nie może być prawda, jak krzyczałam i prosiłam , żebyś wróciła . Wiem, że nie jesteś tam sama, przecież jest tam tak dużo aniołków . Wiem, że ktoś Ci tam wytłumaczył dlaczego nie możesz być teraz ze mną , po prostu byłaś tak cudowna, a dla Pana Boga potrzebny był kolejny Aniołek , ale nie martw się Skarbie , przyjdzie taki dzień , że znowu się spotkamy , a wtedy będę już tylko Ja i Ty i na pewno drugi raz Cie nie wypuszczę . Pamiętam , jak dziś jak rozrabiałaś mi w brzuszku , ciekawa jestem czy dalej jesteś taką małą łobuziarą . Wiem Kochanie , że ten list do Ciebie trafi i wiem , że będziesz chciała mi jakoś pomóc , a mi wystarczy tylko pewność , że jesteś szczęśliwa i , że wybaczasz mi , że nie walczyłam.
    Pamiętaj Ninko , że zawsze będziesz mieszkała w moim serduszku , że bez względu an wszystko tu jest Twój mały , cieplutki domek . Kocham Cię Aniołku.

    Mamusia.

    Przepraszam , ja po prostu musiałam.
     
  12. kobietka22

    kobietka22 Gość

    Mija kolejny rok odkąd Ciebie nie ma,
    W mojej głowie tylko wspomnienia,
    Gdy mówiłam do Ciebie: "nie odchodź"
    Ty mój mały Okruszku odejść musiałeś,
    Do Anielskich zastępów wstąpić chciałeś,
    I mam tylko jedną prośbę ,
    Gdy tak patrzysz na mnie z góry,
    Żebyś we śnie pokazał mi chmury,
    Oprowadził po Niebieskiej Krainie,
    Tam gdzie czas i życie inaczej płynie.

    Spłakałam się przy waszych wierszach i postach taki wątek był potrzebny , bardzo mi się ten pomysł spodobał.
     

Poleć forum