• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Staraczki 2021

reklama
To nie tak. Za pierwszym razem zamiast pęcherzyka powstała mi torbiel. Za drugim razem trafilam do szpitala gdzie zrobiono mi tomograf w czasie gdy rosły pęcherzyki i lekarze zabronili mi się starac. Za trzecim razem się po prostu nie udało. Teraz jest czwarty raz i mam 3 pecherzyki i decyzja nalezy do mnie czy ryzykuję ciążę mnogą czy robię przerwę.
Hm. A co na to Twoj maz? Jesli nie jestescie gotowi na bliznieta to faktycznie odpuscic sobie, tylko to kolejny cykl stracony, bo mimo 3 pęcherzyków dominujących nie jestescie w stanie przewidzieć czy na pewno będzie ciaza mnoga czy jednak jeden pecherzyk sie zaplodni a w najgorszym wypadku 3. Wiec jesli nie będziecie gotowi to odpuściłabym... raczej. Mi sie marza bliźniaki, ale wiem ze nie kazda by chciała.
 
Moj komentarz będzie czystym wyżaleniem się :( napisałam tu na forum już dzisiaj tyle postów, że pewnie jak ktoś to widzi to mówi walnięta. A ja czuję się coraz bardziej bezradna :( tyle czasu starań, miałam w końcu dobrego lekarza, którego z niewiadomych mi przyczyn zmieniłam, bo poszlam za sugestią, że powinnam się leczyć typowo w klinice leczenia niepłodności, więc tego lekarza zmieniłam na jednego z kliniki i co? Mija pół roku i dalej nic. 4 cykle clo i 4 zmarnowane. Nie wiem nawet czy miałam tą cholerną owulację czy nie :( nawet jak teraz wrócę do starego lekarza to jak mu powiem, że jestem po 4 stymulacjach to co on mi powie? Skoro prawidłowo po 6 powinno się przestać? A ja na 4 stymulacje tylko raz się starałam i może jakbym była lepiej prowadzona to już bym zaciążyła? :( Co on mi powie jak mi zostały tylko 2 stymulacje? Mija miesiąc za miesiącem, pakuję w siebie te wszystkie leki, clo,metformina, witaminy takie owakie i nic. Opadam z sił :( i mam ogromny żal do siebie, że w nieodpowiednim momencie podjęłam decyzję o zmianie kliniki i była to zła decyzja. Zmarnowany czas, zmarnowane pieniądze i nadzieje. Dobranoc :(
Wszystko dzieje się po coś, postaraj się w to uwierzyć. Miesiące nie są zmarnowane bo dowiedziałaś się jakie leki na Ciebie działają. Nawet jeśli lekarz zaleci przerwę po pół roku to na pewno nie zabroni leczenia w późniejszym terminie. Głowa do góry :)
 
Wszystko dzieje się po coś, postaraj się w to uwierzyć. Miesiące nie są zmarnowane bo dowiedziałaś się jakie leki na Ciebie działają. Nawet jeśli lekarz zaleci przerwę po pół roku to na pewno nie zabroni leczenia w późniejszym terminie. Głowa do góry :)
No właśnie nie do końca się dowiedziała, bo owulacja nie była potwierdzona monitoringiem po stymulacji 🤷🏻‍♀️
 
Hm. A co na to Twoj maz? Jesli nie jestescie gotowi na bliznieta to faktycznie odpuscic sobie, tylko to kolejny cykl stracony, bo mimo 3 pęcherzyków dominujących nie jestescie w stanie przewidzieć czy na pewno będzie ciaza mnoga czy jednak jeden pecherzyk sie zaplodni a w najgorszym wypadku 3. Wiec jesli nie będziecie gotowi to odpuściłabym... raczej. Mi sie marza bliźniaki, ale wiem ze nie kazda by chciała.
No męża taka wizja trochę przeraża. W sumie z tego co zauważyłam chyba nawet bardziej niż mnie. Lekarz powiedział, że szansa na trojaczki to tak z 10%,a na bliźniaki z 25. Nie wiem skąd te procenty, ale mimo wszystko 1/4 to całkiem spory procent szans. Możemy zaryzykować,ale widzę, że mąż się przyblokował. Będę próbować ze wszystkich sił dostać się gdziekolwiek na wizytę za 2-3 dni niech mi ktokolwiek powie cokolwiek co tam się dzieje. Może wtedy podejmiemy decyzję czy ryzykujemy czy czekamy. Pluję sobie tylko w brodę, że dałam się tak prowadzić tępo przez tyle czasu i traktuję to jako czas zmarnowany :(
 
No męża taka wizja trochę przeraża. W sumie z tego co zauważyłam chyba nawet bardziej niż mnie. Lekarz powiedział, że szansa na trojaczki to tak z 10%,a na bliźniaki z 25. Nie wiem skąd te procenty, ale mimo wszystko 1/4 to całkiem spory procent szans. Możemy zaryzykować,ale widzę, że mąż się przyblokował. Będę próbować ze wszystkich sił dostać się gdziekolwiek na wizytę za 2-3 dni niech mi ktokolwiek powie cokolwiek co tam się dzieje. Może wtedy podejmiemy decyzję czy ryzykujemy czy czekamy. Pluję sobie tylko w brodę, że dałam się tak prowadzić tępo przez tyle czasu i traktuję to jako czas zmarnowany :(
Jeśli Cię to pocieszy to ja w latach mogę liczyć nieudane leczenie, przestymulowanie i przymusowe postoje w staraniach. Tak po prostu podczas starań czasami się dzieje. Grunt, ze zdałaś sobie sprawę co trzeba zmienić, teraz nie ma co rozpamiętywać tego co było tylko trzeba iść do przodu :) a co do trzech pęcherzyków - myśle ze szanse są niewielkie na trojaczki. Miewałam podwójna owulacje i nie było z niej żadnej ciąży. Ps. Miałaś badana drożność jajowodów?
 
No męża taka wizja trochę przeraża. W sumie z tego co zauważyłam chyba nawet bardziej niż mnie. Lekarz powiedział, że szansa na trojaczki to tak z 10%,a na bliźniaki z 25. Nie wiem skąd te procenty, ale mimo wszystko 1/4 to całkiem spory procent szans. Możemy zaryzykować,ale widzę, że mąż się przyblokował. Będę próbować ze wszystkich sił dostać się gdziekolwiek na wizytę za 2-3 dni niech mi ktokolwiek powie cokolwiek co tam się dzieje. Może wtedy podejmiemy decyzję czy ryzykujemy czy czekamy. Pluję sobie tylko w brodę, że dałam się tak prowadzić tępo przez tyle czasu i traktuję to jako czas zmarnowany :(
No, w sumie prywatnie powinnas sie dostac wszedzie jesli znajdziesz oczywiście kogoś. Nie wiem skąd jesteś, ale trzymam kciuki abyś trafila na dobrego lekarza.
 
reklama
Jeśli Cię to pocieszy to ja w latach mogę liczyć nieudane leczenie, przestymulowanie i przymusowe postoje w staraniach. Tak po prostu podczas starań czasami się dzieje. Grunt, ze zdałaś sobie sprawę co trzeba zmienić, teraz nie ma co rozpamiętywać tego co było tylko trzeba iść do przodu :) a co do trzech pęcherzyków - myśle ze szanse są niewielkie na trojaczki. Miewałam podwójna owulacje i nie było z niej żadnej ciąży. Ps. Miałaś badana drożność jajowodów?
Nie mialam. Właściwie jak trafiłam do tej kliniki to pierwsze co lekarka zasugerowala po obejrzeniu moich wyników to była stymulacja. I tak mija pół roku. O drożności nic nie mowila mimo, że ja to mialam z tyłu głowy. A co do tego czy mnie to pocieszy to jeśli finalnie Ci się udało to gratuluję bardzo :) i w sumie masz rację, że dobrze, że sobie chociaż zdałam sprawę, że coś tu nie gra. W sumie nie jestem lekarzem i nie od razu wszystko musi mi się rzucać w oczy. Choć każdy kolejny miesiąc czekania i starań staje się coraz wiekszym ciężarem.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry