jednak to są nasze dzieci i to od nas dużo zależy, moje dzieci chodzą umorusane, i casem sie napiją nieprzegotownej wody, ale naszej , ze studni i zjedzą nie umyte truskawki, według mnie dziecko brudne to dziecko szczęśliwe. Moje dzieci piją mleko krowie i nie obchodzi mnie co inni myślą o tym, z kartonu bym nie dało aże mamy krowy to inna sprawa, ale jak ktoś chce to zawsze sie dogada i kupi sobie od gospodarza. Podobnie z warzywami, narzekamy na te chemiczne, ze tyle nawozów,a ile ludzi w mieście posiada zadbane ogródki, trawniczki, i stękają ze na wsi to mamy dobrze, bo zdrowe warzywka, to może zamiast trawniczka zasiać by rządek marchewki i będzie swoja i zdrowa. Przyzanm Ci Myszka racje, u nas jest taki lekarz co zapisuje tylko wziewy, antybiotyki, różne suplementy no i zyrtec, tylko trzeba też myśleć i się najpierw zastanowić czy to jest na pewno potrzebne naszemu dziecku.
I co mnie jeszcze wkurza, że teraz dzieci to prawdziwe połamance, tylko komputer, tv i paczka chipsów i lewe zwolnienia na wf.A rodzic jeszcze coli doleje co by sie dziecię napiło bo spragnione.