Malgoniu nie chciałabym Ciebie wprowadzać w błąd, ale moim zdaniem powtarzające się 10/11 fl dni to trochę za krótko. Ja na Twoim miejscu próbowałabym się lepiej zorientować w temacie. Czy w poprzednich ciążach dostawałaś progesteron? I czy słyszałaś bicie serduszka? Nie pamiętam jak to było u Ciebie. Nie wiem też czy oznaczenie samego progesteronu rozwiąże problem (czy dowiesz się czy to niewydolność ciałka żółtego). Wiem że niewydolność ciałka żółtego może objawiać się w dwojaki sposób: ciałko żółte wytwarza za mało progesteronu, przez co nie dochodzi do pęknięcia pęcherzyka i jajeczko nie uwalnia się - pomimo pozytywnego testu owulacyjnego, płodnego śluzu i lekkiego wzrostu temperatury - owulacji może wcale nie być (bo nie pękł pęcherzyk) wtedy fala lutealna trwa krócej (wzrost temperatury nie jest duży) i @ przychodzi szybciej, całe cykle są krótkie. Dlatego kobietom poleca się, w okolicy połowy cyklu brać luteinę, aby wspomóc działanie ciałka żółtego, faza lutealna może się także wydłużyć poprzez branie magnezu z wit.b6. Niewydolność ciałka żóltego może oznaczać także, że do zapłodnienia dojdzie, jajeczko się osadzi w macicy, jednak w pierwszych tygodniach ciąży dojdzie do poronienia, ponieważ progesteronu wytwarzało się zbyt mało. Dlatego kobietom w ciąży w 1 trymestrze poleca się branie na zapas progesteronu (na wszelki wypadek, gdyby to jednak była wina ciałka żoltego). Na koniec 1 trymestru ciąży wytwarza się łożysko, ciałko żółte przestaje pracować, i wtedy właśnie robi się "bezpieczniej" bo progesteron (z ciałka żółtego) nie jest już potrzebny, ciałko żólte przestaje je wytwarzać, odchodzą mdłości i inne atrakcje - bo zaczyna funkcjonować łożysko. Wtedy też dzidzia samodzielnie zaczyna produkować hormony np.TSH (wcześniej pobiera je z organizmu matki, dlatego tak ważne jest aby nie mieć niedoczynności, bo pomyśl, jeżeli hormonów jest za mało dla samej mamy, to jak ma starczyć dla mamy i dziecka?).
Naprodukowałam

Jedna osoba stwierdzi że lepiej za dużo nie wiedzieć i nie warto nic badać - pewnie u części osób się to sprawdza. Ja natomiast uważam że warto wiedzieć, lekarze często bagatelizują wiele rzeczy (nie ujmując tutaj nikomu ale zdarza się nawet tym bardzo dobrym) bo poprostu uważają że "tak czasami się dzieje". Ja poszłam za głosem własnej intuicji i sama sobie porobiłam badania z których znalazłam niedoczynność tarczycy. Ginekologów dwóch olało temat, bo stwierdzili że osoby z niedoczynnością są otyłe, a ja jestem szczupła, więc nie mogę być chora. I owszem, nikt mi nie powie, że na 100% niedoczynność była przyczyną poronienia, ale jakby nie patrzeć - poroniłam, znałazłam chorobę, zaczęłam się leczyć, zaszłam drugi raz w ciążę i urodziłam zdrową córeczkę.
Nie chcę Cię namawiać do żadnych badań, piszę tylko to co uważam i co zrobiłabym sama. Nie jestem też lekarzem, więc moje posty można traktować z przymrużeniem oka - moze coś źle pamiętam albo mylę.