Witajcie..
wczoraj w końcu jakoś pogadaliśmy z mężem.. i wyszło na to, że starania o dziecko odrzucam. Bo on powiedział że chce dzieci jeszcze, ale za 2-3lata co najmniej ..
wiecie co pomyślałam? powinnam się teraz walnąć w łeb.. ale na prawdę to mi przyszło na myśl w czasie rozmowy z Nim.. że w sumie to na rękę mu to że nie ma tej ciąży teraz, to było dla niego za szybko (widać było to od dnia kiedy się dowiedział).. przynajmniej tak ja sądze, on nigdy mi tego nie powie.. Ale też sposób z jakim przeszedł do spraw codziennych po poronieniu daje dużo do myslenia..
z jednej strony go rozumiem, ze finanse, że chce jakoś ułożyć dla nas plan na życie.. ale smutno mi się zrobiło, że ja głupia plany inne snułam, jakoś zaczelam myśleć o tym że naprawdę fajnie mieć taka małą różnice wieku itp.. a on mi teraz wyjeżdża cytuje "i tak już takiej różnicy wieku nie będzie, to po co lepiej za 2-3lata " ..
no to tyle jeśli chodzi o mnie..
dodatkowo w nocy chwycił mnie ból jakby jajnik prawy albo coś innego tam w środku strasznie bolało ok.20minut potem siła próbowałam zasnąć i rano tylko jakby kolka mnie męczyła po prawej stronie.. nie wiem co to..
Radzio lepiej się czuje, tylko ma wysypkę na plecach i brzuchu i nie wiem co to.. różne podejrzenia mam.. zobaczymy, oby czuł się lepiej, to ja w końcu zrobię porzadek ze sobą.