.
Dilerem jestem ja sama. Nawet jak jest mega ciężko, siadam, zamykam oczy i myślę o tym co już mam. Później o tym, że mogłabym to stracić. Później stwierdzam, że życie jest za krótkie żeby ciągle siedzieć w dole. I choć nie zawsze przychodziło mi to łatwo, to teraz już umiem uśmiechać się nawet jeśli jest jakiś duży problem koło mnie. No po prostu cóż. We własnej głowie można znaleźć pokłady pozytywnej energii, które dają niezłego pozytywnego kopa. Można nauczyć się doceniać to co jest tutaj i teraz. Można cieszyć się daną chwilą z prostej przyczyny - ona już NIGDY nie wróci, więc wyciągnę z niej tyle dobra ile zdołam.
Czyli co biorę? Biorę życie takim jakie jest, bo innego mieć nie będę

Mam nadzieję, że nie brzmi to jak bełkot wariata. Hehehe...
Całuski.
UWIELBIAM CIĘ
CELTA :* Codziennie myślę jakim wspaniałym człowiekiem jesteś. Bardzo Ci kibicuję i mam nadzieję że może już w te Święta dadzą Wam szansę uszczęśliwić jakieś samotne Dzieciątko. Bardzo Wam tego życzę, a by dopełnić szczęścia 2 kreseczek w grudniowym testowaniu, a jak nie w grudniu, to styczeń jeszcze lepszy bo nie trzeba latem w 9m ciąży się męczyć :*
Bakalia mój Synek w podobnym wieku, u nas od kilku tygodni LEGO króluje, co prawda syf na maksa ale się sobą zajmuje. Nasz ma tak, że wystarczy być obok. Połóż się obok Niego na kocu i układajcie klocki, malujcie, czytajcie, a M na spacer niech wychodzi. A czemu teściowa podejrzewa ciążę?
Magda88 Ty nie chciej rodzić za tydzien, 2 bo każdy dodatkowy dzień w brzuszku jest ważny. Najlepiej wytrzymaj do 39.
ESKA, kochana, ściskam mocno. Leż jeszcze więcej, M niech Ci nawet posiłki do łóżka przynosi. Ja miałam skurcze od 21 tygodnia bodajże i tak zostało do końca. A jeszcze przenosiłam o 5 dni ciążę mimo że tydzień przed terminem po schodach zaczęłam "biegać" codziennie.
DZIEWCZYNKI tak bardzo bym chciała odpisywać kazdej z osobna, ale to trochę ciężko z moim 20 miesięcznym Synkiem, ja na popołudnia pracuję, a ostatnio obowiązkowe nadgodziny to wracam o 2 do domu, nim usnę to i 3 a o 7 Młody wstaje. M wychodzi dopiero przed 8 więc Go zabiera, daje owsiankę i dopiero o 7.45 mi Go przekazuje. Jak mam obiad z dnia poprzedniego to zaliczam drzemnę koło 12 i sobie razem śpimy. No i pobawić się muszę trochę. Czytam czasem z opóźnieniem, np dziś sporo do nadrobienia miałam ale jestem "up to date". Gratuluję wszystkich nowych II kreseczek, trzymam kciuki za
Agawę, Madziorrka bo Wy w konkretne jajeczka celowałyście no i za resztę pozytywnych staranek, Mamusiom w końcówce życzę cierpliwości i niech dzieci jeszcze posiedzą do 39 tygodnia, a Wy na prawdę śpijcie ile się da, bo później różnie to bywa.
Ewikewik nie trać nadziei, może na prawdę warto się wybrać mo MOJEGO Białegostoku, czas goni, lepiej robić coś niż potem żałować że się nie zrobiło. Porozmawiaj z M na poważnie, wykombinuj u lekarza ze zwolnieniem, wynajmij jakieś tanie lokum i wyjedźcie by Was porządnie posprawdzali, nie da się oszukać że czas goni więc warto wziąć swój los w swoje ręce. Znam tu dziewczynę która z IE do Polski latała by się dowiedzieć o co chodzi. Okazało się że M bezpłodny. No ale przynajmniej wiedzą o co chodzi. A może idź w ślady Celty, wiele dzieciaczków czeka na dom, a może przy okazji gdy będziesz miała głowę czymś innym zajętą zobaczysz II kreseczki na teście? Ściskam
A ja się pochwalę Piotrusiem
Madlena bez alkoholu też da się żyć. Mi Piotrek nawet na BETA hcg się ukrył, wyszło że NIE jestem w ciąży, ale jak tydzień później w dniu naszego ślubu dalej @ nie było (choć u mnie przychodziła kiedy chciała) i mimo że sikaniec też nic nie pokazać to jedynie szampana powitalnego wypiłam i też hulałam bez % do końca. Dopiero tydzień później w podróży poślubnej Synek zechciał się łaskawie ujawnić rodzicom. Obudziłam M i oznajmiłam że wracamy we trójkę
