Witam, jestem tu nowa. Za pewne na większość pytań jakie bym do was miała znalazła bym gdzieś na tym forum odpowiedź jednak nie sposób to wszystko przeczytać, więc może zacznę od początku...
2,5 miesiąca poroniłam ;( serduszko nie biło... to był 9 tydzień, wszystko zatrzymało się w 6 tygodniu. Wspaniały pan doktor kazał mi czekać na poronienie samoistne, tak więc po potwierdzeniu czekałam, aż o mało się nie wykrwawiłam, lekarze ledwo mnie odratowali... szybki zabieg i było po wszystkim niestety kilka dni musiałam leżeć w szpitalu, przetaczanie krwi i takie tam... Zmieniłam lekarza, dzięki bogu okazuje się, że wszystko jest ok. Moja Pani doktor stwierdziła, że żeby zajść w ciążę kolejną musimy sprawdzić czemu nastąpiło tamto poronienie... Toxoplazmoza, cytomegala, TSH i cała reszta jest ok!!! Posiew z pochwy, ok jedynie niewielkie zapalenie które już wyleczyłam. Zaczęłam badać hormony i tu niespodzianka Prolaktyna jest 2 raz większa niż powinna reszta w normie. Naczytałam się oczywiście, że ona oznacza problemy z zajściem w ciążę, ale doktor stwierdziła, że nie u mnie ponieważ najważniejsze w tej kwestii jest LH i FSH.
Ale do rzeczy... Pani doktor stwierdziła że Prolaktyna była przyczyną mojego poronienia, obniżymy prolaktynę i zachodzimy w ciążę tak powiedziała... jednak ja słyszałam różne opinię na ten temat... Czy może któraś z was miała podobne problemy??? Czy któraś słyszała cokolwiek na ten temat??
Ps. Jednego dnia panicznie boję się zajść w ciąże innego tylko tego chcę... Pomóżcie...
Pozdrawiam