Cześć dziewczyny!
Tutaj ja - matka trójki dzieci!!





Tak, już jesteśmy razem od kilku dni. Wyszło nagle i super, bo jeżdżenie taki kawał był wykańczający. Nie powiem, że teraz jest łatwo, ale jednak dużo, dużo lepiej. Już sama świadomość, że mogę te maluchy utulić, wytrzeć łezki, że jesteśmy już razem i że możemy zrobić wszystko co tylko zdołamy, żeby poczuły się oczekiwane i kochane - sprawia, że jestem spokojniejsza.
Powiem Wam, że nie miałam wybuchu emocji, uczuć jak zobaczyłam dzieci, ale teraz jak trzymam na kolanach jedno albo drugie (albo oba naraz - bo i tak się zdarza ;-)) i mogę cmoknąć, pogilgać, to naprawdę czuję, że to co robię to jest TO i że właśnie te dzieciaki są nasze.
Nie będę ubarwiać i pisać, że są same jasne strony. Oczywiście jest naprawdę dużo trudnych sytuacji, wyznaczania granic, wymuszania, próbowania na ile można sobie pozwolić. Jest też trochę lęku z naszej strony, czy aby na pewno dajemy tym dzieciom to co najlepsze... ale i tak jestem szczęśliwa, że parę lat temu podjęliśmy decyzję o adopcji. Choć nie jest to łatwe, to chyba właśnie moja droga.
Jestem po ludzku bardzo zmęczona, do tego upały dały nam w kość, ale myślę, że za jakiś czas wypracujemy sobie jako taki plan dnia i zasady, które sprawią, że nie będziemy sobie wyobrażali że może być inaczej.
Bardzo Was przepraszam, ale nie dam rady doczytać postów z ostatniego tygodnia. Bardzo bym sobie życzyła, żeby u Was wszystko było dobrze!!!!! Wbrew pozorom sporo o Was myślę.. tylko czasu brak.
Agawa, ewik, eska, pietrucha, mika, Madziorrek, Izka, ania, marcela, Magda, michalina, Doris, anncka, malgonia, Gochson, Ozila, Marto0cha, ammeritum, karo, galwaygirl, carollina, rurka, Moniska, Joaro, Elka, suana, Neta, maqa i wszystkie, o których niechcący zapomniałam - całuję Was mocno i życzę wszystkiego, wszystkiego co najlepsze!
A sama spadam, bo koło 5 mam pobudkę (w nocy karmienie), a w ciągu dnia zero taryfy ulgowej ;-)