Dziewczyny,dziękuję za wsparcie dziękuję że jesteście
dzwonił mój gin, mam w piątek powtórzyć betę i w piątek na wizytę i zobaczymy co dalej. Ale nadziei mi nie dał....
Ale ja nie nastawiam się na nic, nie ma sensu. Ja od początku czułam, że jest coś nie tak, najpierw ledwo widoczne kreski na teście, potem ta pierwsza beta z wynikiem 148. W poniedziałek poszłam na nieplanowane usg do innego gina, nie widać NIC, nawet pęcherzyka.
Od początku było inaczej. To moja 5 ciąża, w każdej wyraźne dwie krechy, pierwsze bety o wartości powyżej 2000 jednostek. Na usg i w ciąży z Julią i w maju z Aniołkiem byłam w granicach 5 dni po terminie @ i zawsze widoczny był pęcherzyk,macica była lekko powiększona. A teraz nic - niska beta, brak pecherzyka itd, dziwi mnie tylko ten wczorajszy wzrost bety, przedwczoraj 2349, wczoraj 3712 a dzić 2347. A jak na jedną dobę to spadek naprawdę spory.
Od razu zadzwoniłam do laboratorium, rozmawiałam z laborantką, wynik wykonywała dwukrotnie bo widziała moje wyniki od zeszłego tygodnia. Powiedziała, że nie ma mowy o pomyłce.
Nie chcę się nakręcać ponownie, nie widziałam pęcherzyka, zarodka, serduszka i może dlatego jest mi łatwiej przejść przez to wszystko. Muszę mieć siłę do kolejnej walki, chciałabym tylko aby obyło się bez szpitala i zabiegów, bo ostatnio to mnie dobiło najbardziej. Wszystko okaże się na wizycie w piątek, teraz muszę tylko czekać