Cześć Dziewczynki.
No Aniu nie udzielam sie az tak bardzo, bo troszkę jestem na innym etapie i nie chciałabym powiększać waszych smutków. A z drugiej strony musze szczerze powiedzieć, ze nie wszystkie posty czytam dokładnie, bo sie zamartwiam, czy wszystko z Piotrusiem bedzie dobrze. Ale wspieram Was wszystke bardzo mocno. Jestescie bardzo dzielne. Tylko szczegóły sa w tym momencie nie dla mnie. Niestety to tak jest, ze chyba sie człowiek zawsze juz bedzie zamartwial, do porodu, a potem 30 lat po rownież
wczoraj wieczorem dostalam chyba chyba pierwszego w życiu skurczu. Łooooo matko jak bolało. Mały cała noc mnie naciskał na szyjkę i pecherz, co chwila latałam do wc. No teraz juz przeszło, jest ok, a ja sobie poleguję, bo jeszcze na niego troche za wcześnie. Ale powiem Wam, ze troche sie nastraszylam, jak to bedzie. Do tej pory chojrak byłam, ale juz do mnie dociera powoli... No nic damy rade przecież
trzymam kciuki za wszystke Mamuśki - hehe a wasze suwaczki jak szybko pędzą! Szok!
I przesylam fluidki ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~