Martocha ta cisza to pewnie też przez te upały. U mnie dziś troszkę lepiej bo wiatr się zerwał i to ostry.ale przynajmniej jest czym oddychać.
Muszę Ci przyznać że odważna kobieta jesteś że zdecydowałaś się jechać z mężem i dziećmi i to jeszcze na 4 miesiące. Niby to nie długo, ale zawsze. A wiadomo, że i czasem może się tam coś przedłużyć. Ja bym się chyba nie odważyła. W takiej sytuacji wolałabym zostać na miejscu a taka rozłąka jest do wytrzymania. Wiem sama po sobie.
Ja mam dziś sporo stresa, bo jutro mam wizytę i boję się że coś będzie nie tak. Ostatnio tętna dziecka nie mogę posłuchać i to pewnie też ma na to wpływ. Na dodatek zabrakło mi leków i to zorientowałam się dopiero w piątek wieczorem. Dziś rano byłam zrobić progesteron więc skoczyłam do apteki i poprosiłam aby dali mi dzisiaj 1 opakowanie luteiny a jutro po wizycie zawioze receptę. Tak więc już dziś biorę normalnie więc tylko sob i niedz była bez leków. Mam nadzieję że to nie zaszkodziło dziecku. No jakoś do jutra muszę wytrzymać