• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
zapominajka no mam 1 wielki obraz i w nim powtykane 3 obrazeczki - m.in tego świętego Dominika -> ale tylko on spadł mi koło głowy haha :-)
p24.jpg
 
reklama
Butterfly21 coś spadnie na pewno tylko ciekawe ile ;-) ale jak na moje to dosyć szybko się "ustabilizujesz" bo TSH nie jest wysokie (tzn. gdybyś miała np. 7 albo 11 to dłużej na pewno szukałabyś odpowiedniej dawki). Mi na tej pierwszej wizycie endo kazał odczekać aż TSH się ustabilizuje i dopiero rozpocząć staranka, choć szczerze przyznam :zawstydzona/y: trochę go sobie olałam i stwierdziłam że "co ma być to będzie" i nie zabezpieczaliśmy się w dni płodne, ale też specjalnie nie przykładaliśmy do staranek no i się udało w pierwszym cyklu, potem tylko stres był czy TSH spadło ale na szczęście spadło :-). Oczywiście nie namawiam do zachowania takiego jak moje gdyż to było trochę nieodpowiedzialne, ale nie żałuję i nigdy nie wiadomo co przyniesie nam nowy dzień.
I wcale nie jesteś walnięta że wierzysz w cuda, każda z nas stara się poradzić sobie z własnymi uczuciami jak tylko może najlepiej. Cuda istnieją :tak:
Moja przyjaciółka 5 lat starała się zajść w ciążę, jednego roku miałam z moim M pojechać na wakacje do Grecji na Rodos, pech chciał że dzień przed wyjazdem mój M dostał OSPĘ :szok: i nie mógł lecieć 9nie wpuściliby go do samolotu!) Zamiast niego poleciała ze mną moja przyjaciółka. Na miejscu, okazało się że obok nas jest duża góra, Tsambika, na której do góry jest kapliczka, ludzie przychodzą modlić się tam w intencji płodności. Wyobrażasz sobie jak zaświeciły się oczy mojej przyjaciółce gdy się o tym dowiedziała, oczywiście bez gadania od razu była podjęta decyzja że musimy tam wejść. Szłyśmy ponad półtorej godziny w górę, spocone jak nie wiem co, ciało odmawiało posłuszeństwa, bo naprawdę było się gdzie wdrapywać, brak cienia i upał 35-40 stopni, myślałam że nie wejdę. Jak wdrapałyśmy się na górę, okazało się że jeszcze mamy do pokonania 3000 schodów :-D wierz mi, myślałam że umrę. Ostatecznie, doszłyśmy, pomodliłyśmy się za płodność jej, moją, zapaliłyśmy po świeczce. Pół roku później moja przyjaciółka zaszła w ciąże.
Jeden powie zbieg okoliczności, ja powiem cuda istnieją i warto w nie wierzyć!!
Ani@k trudno tak w przód zakładać czy się udało czy nie, ale zawsze warto mieć nadzieję :tak: a tym bardziej jak jesteś w okresie "około-owulacyjnym" to nic tylko brać swojego mężczyznę i uprawiać z nim zapasy &&&&&
 
danutaski ja z kolei nie jestem jakaś super religijna... ale byłam w Częstochowie i zostawiłam Matce Bożej moją intencję, a pasek św.Dominika zamówiłam u sióstr i czasami się do niego pomodlę :tak: hmm, dla mnie to dobry znak chociaż jeden powie że jestem głupia jak but :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry