• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
aulllllaaaaaaa :zawstydzona/y::-( no i sie nam oberwalo:-(

Danutaski Ty juz tam nie kombinuj za bardzo, co??!! tak sie mowi, ale kazdy dzien wewnatrz dziala na korzysc dziecka (nie mowie o poterminowych akcjach), wiec nic tam nie kombinuj tylko grzecznie czekaj jak Ninka skonczy samodoskonalenie :-)
Wiemy, wiemy ze Ty zapracowana po uszy jestes ;-) byle nie przeginac ;-) :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ona-to-ma czy nie masz czasami PCOS?

Do palaczek człowiek sobie może zawsze coś zarzucić. Nie żebym popierała, ale wiem że można urodzić zdrowe dziecko nawet paląc (żeby nie było ja nie palę) - moja mam urodziła mnie, trzy siostry i jednego brata, a teściówka mojego męża i dwoje innych dzieci - obie kopciły jak nie wiem co, a wszystkie dzieci zdrowe!
No i do tego ostatnio urodziła moja koleżanka, która wypalała w ciąży paczkę dziennie. Słyszałam, że jak ktoś pali nałogowo i zachodzi w ciążę, nie powinien rzucać, tylko ograniczyć - bo podobno toksyny się wytwarzają przy rzuceniu i mogą być bardziej niebezpieczne dla płodu niż nikotyna - ale ile w tym prawdy, nie wiem.
 
Aha... no i myślę, że do rzcenia trzeba być gotowym...samemu w sobie. Jeżeli człowiek nie jest gotowy, nie rzuci, tylko będize oszukiwać siebie i otoczenie, z czego może wyjść jeszcze więcej problemów. Jeżeli się nie jest gotowym, to nawet wiadomość o ciąży nałogowca nie powstrzyma przed paleniem.
 
Glupo sie przyznac, ale nawet nie wiem co to jest :zawstydzona/y: Podejzewalam u siebie policystyczne jajniki czy cos takiego bo mam wloski tam gdzie nie powinnam, ale robilam wszystkie badania i bylo ok
 
To chyba zależy od człowieka danutaski...

ja "ot tak" nie umiem rzucić bo za mało chcę....

a jak zachodzę w ciążę, to nie to że mi nie smakują czy coś.... Po prostu nie palę... mam blokadę i już! nie wiem jak to działa,ale cieszę się że działa chociaż tak....
 
Myszka Ja mimo ze nie jestem już palaczką to bardzo chwale sobie tego e papierosa. Mąż nikogo nie truje, moze palić nawet przy dziecku, nie ma smrodu popielniczek... nie wydaje kasy (wychodzi mu 30zł miesięcznie). Ale żeby on zdawał rezultat trzeba kupić taki za 300-400zł.... kupiłam kiedyś mojej mamie takiego za 100zł i też leży i się kurzy... niestety... w to trzeba zainwestować...

po drugie papiers moze służyć jako pomoc przy rzucaniu. Wlewasz płyn bez nikotyny i ciągasz samą pare wodną. Zaspokajasz odruch ale odzwyaczajsz organizm od nikotyny i łatwiej jest wtedy rzucić - moja mama tak rzuciła :tak:





ona to ma Ja do nałogu już nigdy nie wróce (tfu tfu zebym nie zapeszyła) i nie wyobrażam sobie palić w ciąży... :-( Mój mały o mało nie urodził się w 29 tygodniu.... i gdyby tak się stało a ja bym paliła odebrałabym mu szanse na życie bo miałby jeszcze gorzej wykształcone płuca... większość wcześniaków których matki paliły w ciąży nie przeżywa...




Gatto miałam takie same podejście dopóki przez głupotę i prace nie zaczęłam palić.. paliłam tylko rok i rzuciłam i powiem ci ze teraz lepiej rozumiem palaczy...



Danu moja gin mówiła ze to głupie gadanie i wymówka osób które palą..... :no: ja uważam ze trzeba rzucić...



Nanu ja miałam tak samo z paleniem... i to samo z alkoholem... nie i koniec.... i żadne gadanie ze to nie zaszkodzi na mnie nie działało... :no: dla mnie dziecko jest ważniejsze niż przyjemności... chyba by mi serce pękło jakby przez moją głupote coś sie dziecku stało...
 
Ostatnia edycja:
Nie no ja napewno nie palilabym cala ciaze, gdzies mi sie obilo o uszy, ze nalezy zucic wtedy gdy organy sie dzidzi rozwijaja. Mysle , ze do tego czasu by sie udalo, ale z dnia na dzien raczej nie
 
Ona-to-ma PCOS to zespół policystycznych jajników. Zobrazuję Ci co to jest w skrócie, - jajeczka rosną do pewnego momentu, po czym ich rozwój się zatrzymuje, to częściowo rozwinięte nie powiększa się dalej i nie ma owulacji, w to miejsce inne małe jajeczo zaczyna rosnąć, w rezultacjie mówi się że jajniki wyglądają jak "ser szwajcarski" bo na usg widać na nich pełno lekko urośniętych jajeczek. Jeżeli masz PCOS a starasz się o dziecko, masz małe szanse jeżeli nie będziesz się leczyć. Jak nie występuje owulacja (jajeczko nie dojrzewa więc nie ma owulki) to jak ma dojść do zapłodnienia? A brak okresu przez 3 miesiące? Dlaczego? Normalna kobieta co miesiąc (zazwyczaj) ma owulkę, jajeczko dojrzewa, endometrium (wyściółka macicy), do zapłodnienia nie dochodzi, więc przychodzi @. A u Ciebie, skoro nie ma owulki, obumarte jajeczko nie wydala się podczas @ (bo go nie ma), a endometrium złuszcza się raz kiedyś żeby się "odświeżyć". Mówi się, się mając PCOS ma się jajeczkowanie średnio raz do roku. Więc, raz w roku możesz mieć szansę na zapłodnienie. A może być tak że będziesz miała częściej bo dwa razy w roku, albo rzadziej - tego nikt nie wie.
Pamiętaj jednak, że to nie oznacza że nie możesz mieć dzieci - u Ciebie może dłużej trwać zanim trafi się czas kiedy będzie owulka i akurat że uda sięjajeczko zapłodnić - leczenie jest dosyć proste - na początku cyklu masz podawany hormon stymulujący wzrost jajeczka, a w połowie cyklu masz podawany zastrzyk na wyzwolenie jajeczkowania.
 
Ona to ma organy rozwijają się w pierwszych tygodniach... a większość z nich zanim nawet wiesz o ciąży... i tu jest właśnie pies pogrzebany... :-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry