Cześć
potrzebuje wsparcia i porad w mojej sytuacji
Zacznę od tego, że mam 34 lata, z mężem staramy się o pierwsze dziecko od 10 mc ale bez skutku. Od lutego endokrynolog potwierdził u mnie hashimoto i obecnie biorę euthyrox 75 ( brałam 50 i miałam skoki tsh do 3.9). U ginekologa na usg w lutym wyszło że mam małego mięśniaka macicy, ponoć nie wpływa znacząco na zapłodnienie. Miesiąc temu na kolejnym USG wyszło, że mam cystę, która powinna zniknąć za około 3 cykle. Jeszcze żeby było zabawniej to około miesiąc temu zdiagnozowano u mnie insulinooporność. Biorę Glucophage XR 1000 mg. Zastanawiam się czy dalej się badać bo wychodzą kolejne rzeczy, które jakby nie było wpływają na moją płodność i na mój stan umysłu
Jak zaczęłam starania to byłam na podstawowych badaniach u lekarza rodzinnego i pytałam się czy coś więcej powinnam zrobić i dostałam odpowiedź, że tylko kwas foliowy brać i nie trzeba się badać. Ginekolog również powiedział mi w podobny sposób uważając, że nie minął rok więc nie ma co się diagnozować. Jedyną nadzieję mam u mojej Pani endokrynolog bo widzę, że szuka gdzie leży problem i co najważniejsze to je znajduje. Powiedzcie mi czy jest coś jeszcze w tym wypadku do diagnostyki? Wydaje mi się, że lepiej zacząć diagnostykę wcześniej aby wykryć problem i nie marnować czasu na rok bezowocnych starań… Narzuciłam sobie presję czasu ze względu na wiek i to też mi znacznie przeszkadza. Ostatnio uczę się odpuszczać i od 3 cykli nie robię testów owulacyjnych. Brałam jakiś czas inozytol ale bardzo mnie brzuch bolał podczas okresu wiec zrezygnowałam z niego. Będę Wdzięczna za porady