reklama

To nam się podoba!

Temat na forum 'Dzieci urodzone w sierpniu 2005' rozpoczęty przez Kalina, 4 Sierpień 2006.

  1. Kalina

    Kalina Matka synów

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Stwierdziwszy, że zasmiecam wątek domowy niedomowymi sprawami, niniejszym otwieram ten watek. Wrzucajcie wszystko, co sie podoba, zdjęcia, teksty, co chcecie. Ja zaczynam od spódnicy. Taka mi sie podoba! Koniecznie z czarnymi kozaczkami ( wysokimi) i czarna bluzka z dekoltem w serek lub portfelowym.
    [​IMG]
    i to ladne...
    [​IMG]
    [​IMG]i to, ale to nie na moje wałeczki ;D
    [​IMG]
    [​IMG]
    I na koniec koszyczek na sliwki.
    [​IMG]

     
  2. żużaczek

    żużaczek Gość

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    piekna paleryna - jestem wielka fanka peleryn i kapeluszy. peleryny mam dwie. jedna własnie w takim kolorze obszyta rudym liskiem
    i taki zakiecik podbity, jak u amozonki. sliczny.
    Sukienusia zwiewna nie dla mnie ale w moich kolorach (nie dla mnie, bo mam parchate plecy w piegach.
     
  3. reklama
  4. gaga

    gaga uzależniona

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    super wątek, dawno wam to chciałam wkleić, mój umiłowany, ukochany wiersz Leśmiana (bo wam jeszcze nie pisałam ale uwieeeeeeeelbiam poezję i sama też kiedyś pisałam i mam tonę swoich wierszy ;D )

    Ogród pana Błyszczyńskiego zielenieje na wymroczu,

    Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie.

    Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu

    I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.



    Kiedy zmory są zajęte przyśpieszonym zmorowaniem

    Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą -

    Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem

    Nad paprocią - nad pokrzywą - nad lebiodą.



    W takiej chwili Bóg przelatał, pełen wspomnień wiekuistych,

    Ścieżką podobłoczną - właśnie, że tułaczą -

    I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych,

    Gdzie się widma migotliwie bylejaczą.



    Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom -

    Samym cisz zamętem, samą cisz utratą...

    "Kto te szumy narzucił moim dumnym przestworom?

    Kto ten ogród roznicestwił tak liściato?..."



    Cisza... Nikt nie odpowiada. Płyną chmury i godziny...

    Wszelka dal w niebiosach - to dal zagrobowa.

    Pan Błyszczyński w świat nagle z trwożnej wyszedł gęstwiny,

    Szepnąl: "Boże!'' - i powiedział takie słowa:



    "Był w zaświatach - sen i wicher i zaklętej burzy rozgruch

    Boże, snów spełnionych już mi dziś nie ujmuj !

    Jam te drzewa powcielał! To - mój zamysł i odruch...

    Moje dziwy... Moje rosy... Dreszcz i znój mój !



    Przebacz smutkom i widziadłom, nie znającym rodowodu,

    I opacznym kwiatom, com je snuł z niczego...

    Moja wina! O, Boże, wejdź do mego ogrodu!

    Do ogrodu!... Do - mojego!... Do - mojego!...



    Wyznam Tobie całą zwiewność, całą gęstwę mojej wiary

    W życie zagrobowe kwiatów i motyli.

    Wejdź do mego ogrodu! I cóż z tego, że czary!...

    I cóż z tego, że ułuda nikłej chwili!..."



    Wszedł w gęstwinę, co szumiała poza życia drogowskazem.

    Sami byli teraz. Oko w oko - sami.

    Nic do siebie nie rzekli i ciemniejąc, szli razem

    Alejami - alejami - alejami!



    Ogród śnił się... Tu i ówdzie dąb prześniony zżółkł i powiądł.

    Każdy krzew sam w sobie miał zaświata wygląd.

    Sporo było w gałęziach - cisz zbłąkanych i sowiąt,

    Lecz nie było ani świerszczy, ani szczygląt.



    Uciekały się niebiosy pod najdalszych gwiazd obronę.

    Miesiąc złotym rogiem chmurę mgliście pobódł.

    Trzepotały się w piachu dusze zmarłych, spragnione

    Nowych zgonów i pośmiertnych w mroku swobód.



    Coś zlociście wyspowego w daleczyźnie alej pełga -

    Można taką wyspę brwi skinieniem spłoszyć...

    Świetlikami za chwilę północ w zieleń się wełga,

    Niepokojąc gmatwaninę leśnych poszyć.



    Pan Błyszczyński sprawdzał ogród, czy dość czarom jego uległ -

    I czy szum i poszum dość jest rzeczywisty -

    I czy liszaj na dębie - jadowity brzydulek -

    Dość się wgryza w złudną korę i w pień śnisty?...



    Badał jeszcze, czy ptak-lilia dość skowrończo w przyszłość śpiewa,

    I czy wąż-tulipan wiosny jest oznaką...

    I spojrzeniem przymuszał przeciwiące się drzewa,

    By do zwykłych podobniały jako-tako...



    Drapieżniały zbyt cudacznie zdradnych kwiatów niebywałki,

    A gałęziom ciążył złej wieczności nawał.

    Pod stopami przechodniów piach niepewny i miałki

    Tyleż istniał, ile istnieć zaprzestawał.



    Szli, aż doszli tam, gdzie w mrzonce zagęstwionej i niczyjej

    Cień dziewczyny jaśniał oczu w dal rozbłystką,

    A jej usta i piersi i ramiona i sny jej

    Były takie, żeby właśnie kochać wszystko...



    Rzęsy miała dosyć złote, by rozwidnić blaskiem rzęs tych

    Dno zmyślonych jezior, gdzie mży śmierć zmyślona -

    Warkocz łatwo się płoszył, więc skrzydłami fal gęstych

    Wciąż uciekał i powracał na ramiona.





    Bóg w nią spojrzał, kiedy właśnie wynurzona z mgieł spowicia

    Urojone oczy w modre nic rozwarła.

    "Kto ją stworzył?" - zapytał. "Nikt, bo przyszła bez życia

    I bez śmierci, więc nie żyła i nie zmarła...



    Próżno szukam w jej warkoczu źdźbeł istnienia, snu okruszyn,

    Próżno chcę ugłaskać pozłocisty kędzierz!

    Tak mnie wzrusza ten niebyt, cudny niebyt dziewuszyn!...

    Bądź miłościw niebytowi... Wiem, że będziesz...



    Wyłoniłem z mroku ogród, oderwany od przyczyny,

    Rozkwieciłem próżnię, namnożyłem ścieżek -

    I już wszystko rozumiem, prócz tej jednej dziewczyny,

    Prócz tej jednej, którą kocham!" Bóg nic nie rzekł.



    "Znam usilność rzeczy sennych i znużenie rzeczy martwych.

    Ogród mój chwilami wolałby - bezlistnieć...

    Boże, nie skąp w obłokach błogosławieństw i kar Twych

    Tym, co wiedzą, że ich nie ma - a chcą istnieć!



    W Twych przestworach coś się stało... Mgła o cud się dopomina...

    Z tamtej strony świata modlą się zawieje.

    I w tych strasznych bezczasach taka nagła dziewczyna

    Tak niebacznie poza życiem - cieleśnieje!



    Zbliż się do niej, ciemny jarze! Zbliż się do niej, modra strugo !

    Czemuż pies mój wyje na jej czar cichutki?

    Może zimne jej usta są ostatnią posługą

    Dla tych właśnie, którzy wierzą tylko w smutki.



    Znam niedolę wniebowstąpień! Znam wskrzeszonych ust niedolę!

    I płacz wśród zieleni... I zgon sierociński...

    I to wszystko mnie boli!... Ja - sam siebie tak bolę!" -

    Wołał w bezmiar i ku Bogu pan Błyszczyński.



    Ale Boga już nie było... Pustka padła wzdłuż na kwiaty.

    Widma drzew szeptały: "Zmiłuj się nad nami!" -

    Błogosławiąc snom wszelkim, leciał w dalsze wszechświaty

    Powietrzami, wstrząsanymi powietrzami.



    Pewno widać było z nieba, że świat mija i przeminie,

    I że snom przyświeca - woda na kamieniu...

    Pan Błyszczyński zaszeptał w usta niemej dziewczynie

    "Błędny cieniu., marny cieniu, cudny cieniu!



    Zabłękitnij - odbłękitnij... I mów wszystko i nie domów!...

    Czy tu jest ów wszechświat, gdzieś zgubiła siebie?

    Może ci się należy wpośród innych ogromów

    Inna zieleń - inna nicość - w innym niebie.



    Nie zaczęłaś dotąd istnieć w żadnym półśnie, w żadnym grobie,

    Dotąd stóp twych śladu nie stwierdziły kwiaty -

    Podczas twego niebytu zakochałem się w tobie,

    Naraziłem mroczne ciało na zaświaty!



    Czy mam z tobą iść w głąb żalu, czy w tę inną głąb doliny,

    Nim świat zginie śmiercią, niebem malowaną?...

    I jak dążyć do ciebie - do niebyłej dziewczyny -

    Ty - mgło moja, usta drogie, złota piano!...



    Oto resztki mych przeznaczeń: noc niedobra i dzień sępny -

    Oto - popłoch czarów, gdy je miłość zrani!

    Od nicości do ust twych - ledwo jeden krok wstępny,

    Od otchłani poprzez dreszcze - do otchłani!



    Śni się liściom - nieskończoność. śni się wiosłom - dno i łódka.

    Odtrącone zorze raz na zawsze bledną...

    Czy śmierć w nic nas rozśmieje, czy nas z nowych łez utka -

    Wszystko jedno, tchu ostatni, wszystko jedno!



    Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią -

    I zaciszem mogił - i oddechem sadu!

    Prędzej pochwyć treść nocy i ucałuj i spal ją,

    Żeby po niej nie zostało ani śladu!



    Wszystkim widmom chce się zginąć takim nagłym wielozgonem,

    Żeby brak ich we śnie - był dla jawy ulgą.

    A mój upiór śpi w jarze - na wybrzeżu zielonem,

    Gdy go znajdziesz, pusty cieniu - zbudź i tul go!



    Tam - wysoko i najwyżej - między niebem a nadrzewiem

    Włóczy się srebrnawo - cisza i znikomość.

    Tak o tobie nic nie wiem, tak cudownie nic nie wiem,

    Że miłością jest ta moja - niewiadomość!"



    Umilkł nagle pan Błyszczyński i popatrzył w dal niecałą,

    Światel i przeznaczeń było coraz więcej.

    A on kochał ją w usta, kochał w stopy, w pierś białą -

    I minęło różnych czasów sto tysięcy!



    Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał,

    Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota,

    Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał

    I nie wiedział, że to - miłość i pieszczota.



    Noc z roziskrzeń, wróżb i mgławic promienisty splotła batog,

    Żeby nim biczować nie dość chętne groby,

    A w księżycu się jarzył wykres cieśnin i zatok,

    Gdzie nic nie ma, prócz oddali i żałoby.



    Mrok zaskomlał w pustym dębie, zagwizdała nicość w klonie,

    I rozbłysla w księżyc - śmierć i pajęczyna...

    Pan Błyszczyński zrozumiał i załamał swe dłonie

    I pomyślał: "W nic rozwieje się dziewczyna!" -



    W nic rozwiała się dziewczyna i jej czar, poczęty w niebie,

    I pierś, zakończona różową soczystką.

    I rozpadło się ciało na żal straszny do siebie

    I niewiedzę o tym żalu !... I to - wszystko...



    Nie umarła, lecz umarło jej odbicie w jezior wodzie.

    Już się kończył zaświat... Ustał cud dziewczyński...

    O, wieczności, wieczności, i ty byłaś w ogrodzie!

    I był blady, bardzo blady pan Błyszczyński.
     
  5. Kalina

    Kalina Matka synów

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
  6. żużaczek

    żużaczek Gość

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    a mi sie bardzo podoba ten obraz.
    Chciala bym go przetransponowac na witraż
    [​IMG]
     
  7. gaga

    gaga uzależniona

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Kalinko nie znałam :) ale piękny wiersz
    ja głównie daję się ponieść bez reszty Leśmianowi, Norwidowi, Gałczyńskiemu, Herbertowi, poezja okresu II wojny i międzywojenna pochłania mnie bez reszty, młoda polska, Baczyński i cos bardziej dla miłośników "odmienności" to Świetlicki, Maleńczuk :)
    ojjjjjjjj ale gitara, ognisko przy SDM, Wolna Grupa Bukowina, ranyyyyyyyy jak mi tego brakuje, a gitarkę ja i owszem też obsługuję ;D
    może się kiedyś odważę i wam napiszę jakiś z moich wierszyków ;)
     
  8. Kalina

    Kalina Matka synów

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]

    Trochę dzianiny.....to mi sie podoba.
     
  9. Kalina

    Kalina Matka synów

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    Jak szalec to szalec. Wrzucam ostatnie fascynacje- pierzaste torby, piórka, hafty, ethno i lunarne klimaty podlane solidna dawka melancholii.

    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]

    Ja bym takich nie nosila, ale sa fascynujące....odwazne...

    I melancholia...płaczący mężczyxni...zawsze mnie to rozczula...

    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]
    [​IMG]










    [​IMG]
     
  10. reklama
  11. gaga

    gaga uzależniona

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    a mi się podobaja takie auta, ojjjjjjjj marzę żeby kiedyś takie mieć
    tym jechaliśmy do ślubu
    [​IMG]

    kochana stara warszawa

    [​IMG]


    codo
    [​IMG]

    [​IMG]
     
  12. gaga

    gaga uzależniona

    Najlepsze odpowiedzi:
    0
    i takie starocie też uwielbiam
    [​IMG]

    [​IMG]

    czasami to mi się wydaje że jestem z innej epoki :)
     

Poleć forum