mgordon, ja w szpitalu zazwyczaj tylko wodę piję ,więc kubka nie biorę (trzeba oszczędzać miejsce)
paracetamol biorę, bo pani doradca laktacyjna na sr mówiła, że czasem na początku są b. silne bóle (takie podobne do miesiączkowych) przy karmieniu i wtedy warto spytać położnej- zazwyczaj pozwalają paracetamol i wtedy jak się ma swój nie trzeba czekać aż przyniosą- można łyknąć jak najszybciej. Ale nastawienie mam takie, że nie skorzystam

))
forever, tak cukierki dla mnie, ale w wielkiej torbie by zginęły a tak mężuś mi będzie z plecaka podawał. Je,mu też się mogą przydać

Tylko nie wiem jeszcze jakie to mają być konkretnie cukierki i gdzie się je kupuje?
kółko- zwykłe do pływania- krocze moze być b. bolesne i wtedy jak siadamy na takim kółeczku- jest o wiele lepiej. mIejsca dużo nie zajmuje bo pompujemy je dopiero w szpitalu. Moja ciocia twierdzi, że bez niego nie dałaby rady...
sztućce trzeba mieć w szpitalu swoje!! od biedy dadzą jak się nie ma ale z łaską. Kubka nie biorę bo ichniejszej inki czy herbaty nie znoszę a wodę będę z gwinta piła.
płynu do naczyń nie biorę, bo sztuće mam jednorazóki ale takie b. grube (przezroczyste) a więc zjem takimi obiadek i do śmietniczka- po sprawie. W połogu nie trzeba myśleć o ekologii
tak, ubranka mam w szpitalu na szczęście, ale może wezmę w razie co jakiegoś pajaca- jak mgordon radzi... Na wyjscie mąż dowiezie- będzie miał przygotowane 4 komplety 56 na chłodniejszy dzien, 56 na cieplejszy, 62 na chłodniejszy i 62 na cieplejszy (jak dziecko urodzi się duże, co wielce prawdopodobne, to nie będziemy go wciskać w 56....)
Z tymi kosmetykami masz rację!!Myślałam o tym kiedyś, ale zapomniałam uwzględnić na liście- podkład, leciutki błyszczyk i tusz do rzęs- tyle starczy

)
Ja brodaweczki już smaruję- tak co dwa dni póki co
