reklama

Trudna ciąża

Temat na forum 'Przyszłe mamy' rozpoczęty przez li li, 24 Maj 2014.

  1. li li

    li li Początkująca w BB

    Cześć , zacznę może dość banalnie , ale to w sumie malo wazne . Mam 22 lata , jestem w ciazy ktora od samego poczatku jest trudna , staram sie wszystko znosic i nie marudzic , ale im blizej rozwiazania tym wiecej widze przeszkod nie do pokonania . Zanim przejde do sedna , prosze nie oceniajcie mnie odrazu , dlugo zbieralam sie na to zeby wkoncu komus sie zwierzyc , stwierdzilam , ze anonimowo bedzie latwiej . Wiec od samego poczatku bardzo zle sie czulam , mialam mdlosci , ciagla spalam , zmiany nastroju , w sumie wszystkie najgorsze objawy ksiazkowe , nie uzalalam sie nad soba , staralam sie wszystko znosic , bo stwierdzilam , ze to jest cena za szczescie ktore otrzymam za kilka miesiecy :) Kiedy juz mialo byc lepiej wyladowalam z krwawieniem w szpitalu , okazalo sie , ze mialam krwiaka na lozysku . Juz wtedy zaczely sie moje problemy z nastrojami . Strach ktory czulam psul mi codzienne zycie , pozniej jeszcze dwukrtotnie lądowałam w szpitalu , oczywiscie na leki wydawalam bardzo duzo pieniedzy , co dobijalo mnie jesszcze bardziej . Stałam sie wredna baba w ciazy .Partner mnie nie rozumie ,w sumie ma mnie dosc , czuje , ze wszystko co bylo miedzy nami znika , wiem , ze ma mnie dosc , odnosze wrazenie , ze z checia pozbyl by sie mnie . Pomimo tego , ze mam jego czuje sie bardzo samotna , nie mam checi do zycia , mam dosc wiecznych klotni , ale nie potrafie nic z tym zrobic :( Probuje mu tlumaczyc , ze potrzebujego jego uwagi , milosci , ale nie zdajer sie to na nic , tak naprawde gramy przed soba role dobrych kochajacych sie ludzi , do czasu .. az znow wybucha wielka wojna w ktrorej jestesmy coraz bardziej wykonczeni , Chce byc dobra matka , partnerka , ale nie potrafie \ gdy wszystko zamiatamy pod dywan . W moim zyciu toczy sie bledne kolo ktorego nie potrafie zatrzymac , rozwiazanie juz za 3 tytgodnie , a ja mam w glowie metlik . Lzy wykonczyly mi sie tak samo jak cierpliwosc...
     
  2. reklama
  3. slonkoonline

    slonkoonline Mama Juleczki

    Może powiem Ci, że sama nie jesteś z takim problemem. Ja jestem juz w drugiej ciąży. Jesteśmy małżeństwem od prawie 7 lat, mamy córkę i nigdy nie jest różowo.
    Ciąża z córką, ani ta obecna nie była planowana. Niby mąż zawsze chciał drugie dziecko, ale mam wrażenie, że nigdy by nie było odpowiedniej pory.
    Reakcja jego na test tragiczna. Od razu powiedział mi, że nie będzie skłakał ze szczęścia i żebym nawet na to nie czekała. Raz tylko okazał troskę, kiedy dostałam plamienia z krwią. Później już nic. Nie pyta jak się czuje, czy czuje dziecko, czy jest ok.
    Podobnie jak u Was są chwile, że wszystko jest dobrze i ja zwyczajnie akceptuje to. Mamy dziecko, wiec nie świruje, ale jak dojdzie co do czego i jest awantura on przestaje mówić. Generalnie jest typem, który nie chce rozmawiać. Woli pisać maile, sms'y. Po niemal 12 latach razem!!!!
    Mam wrażenie, że ciągle winę na mnie zrzuca. Kiedyś mi wspominał, że ja nie umiem rozmawiać i dlatego on nie będzie. Jak juz zaczęłam panować nad sobą, nie krzyczę podczas ostrej wymiany zdań, to i tak nic nie mówi.
    Wczoraj było już na tyle źle, że wykrzyczalam ze nie chce z nim być i nie chce żeby szedł ze mną na USG. I tak prawdę mówiąc chyba podświadomie czuje, ze tak jest. Niestety. Chociaż kocham go nad życie, nie chce tak żyć. Pewnie za parę dni będziemy znów udawali, że nic nie było.

    Nie mam pomysłu jak Ci pomóc. Wychodzi na to, że jeśli chcemy z nimi być, to trzeba udawać jak oni. Innego wyjścia ja nie widzę. On już się nie zmieni, dla niego wszystko jest ok, wiec o co mam prosić? Jeśli ma się coś zmienić, to tylko po drastycznej decyzji.
    Ja wczoraj rzuciłam o rozwodzie i nie robi to na nim wrażenia. Czasem tylko rzuca, że córkę zabiera ze sobą, a dla mnie drzwi są otwarte.
     

Poleć forum