reklama

uciążliwi sąsiedzi...

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez secasia, 14 Czerwiec 2006.

  1. secasia

    secasia Fanka BB :)

    Dziewczyny mam mega problem... z sąsiadami.

    Mieszkamy w bloku z lat 70tych. Wiem ze nasze budownictwo pozostawia wiele do zyczenia i sciany to prawie tylko tektura ale mysle ze nalezy szanowac swoich wspollokatorow z klatki....

    Nad nami mieszka rodzina (2+2) ogolnie sa mili ale nie do zniesienia... Jak sie normalnie z nimi gada to jest ok ale zachowuja sie tragicznie. Nie chodzi o jakies burdy pijackie tylko zachowanie sie dzieci... Dzieciaki maja 7 i 8 lat ale sa niemozliwe. Ich zabawy sa tak glosnie ze nam lata zyrandol... Biebaja walac nogami, graja w dmou w pilke, dra sie do siebie, wywalaja fotele jak sie ganiaja itd... Ogolnie ejstesmy juz tym zmeczeni. Lenka nasza nie moze spac bo nagle na gorze cos leci... Moj maz czesto wraca z pracy ok 18 po 8 godzinach roboty a na 23 jedzie spowrotem (jest informatykiem w banku) potrzebuje jesli sie nie przespac w tym czasie to chodziaz odpoczac... Ja po calym dniu latania z Lenusia tez marze o chwili dla siebie... Niestety nie idzie odpoczac....

    Kilka razy chodzilismy na gore i grzecznie zwracalismy uwage. Rozmowy zawsze byly grzeczne a sasiedzi obiecywali poprawe... Ostatnio nawet jasno poprosilam o jakies kompromisy zebysmy ustalili i sasiad zaproponowal ze dzieic beda sie bawic do 19:00 a potem cisza... My kapiemy i usypiamy Lene o 18:00 wiec poszlismy na kompromis... Niestety czasami nawet po 22 slyszymy te dzieciary....

    Najbardziej wkurzaja mie agrumenty sasiada kiedy mwoie mu ze za glosno... On na to "przeciez my mowimy dzieciom zeby nie biegaly...." Rodzice sa nikim dla tych dzieci. Slychac czasami jak sie do nich odzywaja... Czasami matka pod blokiem 15 min prosi je zeby weszly do klatki a one sie rzucaja plecakami i nic z tego sobie nie robia....

    Gdy poprosilam zeby chociaz dywan polozyli w pokoju to powiedzieli ze nie bo to nieestetyczne....

    Czy ktoras z Was miala podobny problem? Myslimy juz o budowaniu jakiegos domku ale niestety jeszcze nas nie stac :( dopiero co sie tutaj wprowadzilismy :(
     
  2. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    Droga secasio.

    Niedalej jak miesiąc temu sama chciałam założyć taki wątek.
    U mnie jest bardzo podobna sytuacja, z tym że nad nami mieszka małżeństwo z 4 -letnią rezolutną córeczką.

    Również zwracałam uwagę i sytuacja poprawiła się.
    Zwłaszcza teraz kiedy jest lato i mała jest prawie cały dzień na polu.

    Rozumiem wasze rozżalenie, bo ja w pewnym najgorszym momencie byłam załamana zachowaniem sąsiadów.
    Myślę, że musicie się przyzwyczajć do takiej sytuacji, bo przecież nie będziecie się ciąglę przeprowadzać.

    Pozdrawiam
     
  3. reklama
  4. secasia

    secasia Fanka BB :)

    Nikos pewnie masz racje ale bardzo staram sie przyzwyczaic i nie moge....

    Sa tak glosno ze mala mi sie budzi... nie moze spac juz nie wspomne ze i my nie odpoczywamy... nie moge Lenki spokojnie nakarmic bo nagle leca fotele itd ja sie denerwuje, karmiac piersia Lenke ona tez wyczuwa napiecie.... gdy po godzinie usypiania zasnie nagle na gorze znowu sie cos dzieje... Lenka nie rozumie o coc chcodzi ona sie boi tych halasow....

    Te dzieciaki wogole nie wychodza na dwor... one graja w pilke w domu.... TO KOSZMAR

    Tlumacze sobie ze sasiadow dzieci kiedys dorosna i moze problem minie ale jak zaczna dojrzewac... a ona maja gdzies swoich rodzicow to tez pewnie muzyka bedzie leciec glosno, jakies imprezy....

    Znalazlam juz regulamin spoldzielni w ktorym jest jasno napisane ze dzieci swoim zachowniem nie moga przeszkadzac innym.... za dzieci odpowiadaja rodzice....

    Znalazlam juz tez w kodeksie karnym paragraf i okazuje sie ze glosnie zachowanie dziecka moze byc karalne (oczywiscie dla rodzica)... Kurde ale ja nie chce sie klocic z sasiadami, nie chce wzywac policji bo pewnie i tak to oleja.... chce to rozwiazac polubownie ale sasiedzi rozkladaja rece, bo maja niewyzyte dzieci.... kurde to niech wypuszczaja je na dwor, ale nie....

    Co za kretyni.....

     
  5. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    Cześć.
    Naprawdę wiem co czujesz Asiu.

    Ja byłam w pewnym momencie tak zdesperowana, że chciałam się wyprowadzać.
    Obie wiemy, że taka decyzja nie miałaby sensu, bo przecież nigdy nie wiadomo na kogo trafilibyśmy na nowym mieszkaniu.

    U mnie tak samo Kuba spał niespokojnie, kiedy ta mała z góry szalała.

    Podaje link gdzie możesz przeczytać o innych perypetiach sąsiedzkich (w tym moich).
    http://www.babyboom.pl/forum/index.php/topic,8511.0.html
    Pozdrawiam

     
  6. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    A ile pokoj macie??
    Bo jeśli dwa to pewnie sąsiedzi szaleją bardziej w jednym z pomieszczeń.
    Wtedy możesz kłaść małą w innym z pokoj, choćby w kuchni (w wózku).

    A jak teraz sytuacja wygląda??

    Poszły już spać??

    Może popytasz innych sąsiadów o rodzinę z góry i w razie czego razem pomyślicie o rozwiązaniu tej sytuacji.
     
  7. secasia

    secasia Fanka BB :)

    Nikos w sumie mamy trzy pokoje w tym jeden "nieczynny" ale te dzieciaki biedaja po calym domu one sie nie bawia w jednym pokoju....

    one sie ganiaja wywalajac wszystko po drodze....

    w sumie teraz do tego jeszcze dochodzi Mundial... u mnie w klatce na 10 mieszkan 4 to mieszkania studenckie... ale z tymi studentami szybciej sie dogaduje np. zeby ciszej imprezowali a sporo imprezuja i zawsze jest OK a tymi koszmar....

    w sumie rodzinka " z gory" daje sie wszystkim we znwki jak juz wracaja do domu bo dra ryje juz na klatce... np. synek stoi na parterze i wyjmuje listy ze skrzynki i drze sie do ojca na trzecim pietrze a ten mu odpowiada... na parterze tez maja malutkie dziecko (miesiac starszy od Lenki) i tez sie wkurzaja ale na klatce to przejda i tyle...
     
  8. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    Cześć.
    Już naprawdę nie wiem co mam Ci doradzić!!
    Jeśli jest tak źle to ja myślałabym jednak o przeprowadzce.
    Do takiego domu, gdzie nie ma spokoju aż się nie chce wracać!!

    Dajcie sobie czas na przyzwyczajenie (a jeśli się nie uda - coś postanówcie).

    Życzę spokoju i wytrwałości. :)
     
  9. olka21

    olka21 Fanka BB :)

    Witam ja tez miałam taki problem mieszkam w bloku od 13 lat na pierwszym pietrze podemną mieszkała rodzinka ale mieli dzieci juz w wieku dość dojrzałym mniej wiecej jak ja, nigdy ich nie lubiłam ten chłopak był satanistą, chodził z nożem po osiedlu w ogóle dupek straszny. Jak byłam wysoko w ciąży przeniosłam sie do większego pokoju, niestety on miał swój pode mną. Tragedia puszczał muzykę tak głośno ze nie raz mialam ochote go udusić, myslałam ze jak wroce z małym ze szpitala on uszanuje to ze moge byc zmeczona i przestanie choc nba jakis czas grac tymi swoimi przebojami, ale niestety, kompletnie mu odbiło słuchał muzyki o 4 rano!!! Czub
    Na szczescie byli zadłuzeni i musieli sie wyprowadzic, teraz na ich miejscu mieszkają bardzo mili ludzie, zawsze pytają mnie jak chcą coś powiercić czy mały śpi, także sytuacja zmieniła sie na moja korzyść
    [​IMG]
     
  10. reklama
  11. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    Olka, to miałaś naprawdę duże szczęście.
    Rzadko się tak zdarza.
    Z reguły prześladowca dręczy swoją ofiarę do "końca".



    A tak na marginesie to secasia chyba się wyprowadziła, bo nić nie pisze.
    ;) ;) ;)
     
  12. toja1979

    toja1979 Fanka BB :)

    oooo! wątek w sam raz dla mnie!
    ostatnimi czasy wprowadzili się do bloku (piętro wyżej i nad nami) tacy właśnie uciążliwi sąsiedzi! meliniarze, pijusy, sorki... zwykłe świnie bez kultury! libacje i bijatyki doprowadzają nas do szału! kilka razy w tygodniu na naszych oknach i balkonie pojawiają się pomyje lub wymiociny! zdarzały się potłuczone butelki, resztki jedzenia! wrrrr!
    administracja i policja rozkładają bezradnie ręce...
    a my musimy z nimi żyć!
     

Poleć forum