reklama

uwaga niebezpieczenstwo!!!!!

Temat na forum 'Kuchnia alergika' rozpoczęty przez maja.s, 13 Maj 2006.

  1. maja.s

    maja.s Zaciekawiona BB

    juz ten tekst jest na jedzeniowym abc, ale nie wiem czy bedziecie tam patrzec

    « Dzisiaj o 22:18:51 » Odpowiedz cytującModyfikuj wiadomość
    moze wydac sie to Wam herezja, ale niestety jak sie klamstwo powtarza wiele razy staje sie prawda, najnowsze badania pokazuja jak zgubny wplyw moze miec to zdrowe mleczko
    dlugi artylul, ale warto go przeczytac, najlepiej wydrukowac i na spokojnuie przeczytac


    Pij mleko, będziesz kaleką
    Źródło: http://kiosk.onet.pl/1137166,1,4,239,druk.html
    Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka Pij mleko, będziesz wielki jak Kayah albo Bogusław Linda - przekonują reklamy. Guzik prawda. Krowie mleko to nie przepis na karierę dla dziecka, ale na jego kłopoty.ANNA SZULC
    O zaletach mleka zapewniają polskie dzieci twórcy najgłośniejszej dziś społecznej reklamy, politycy i oczywiście koncerny mleczarskie, którym publiczna akcja jest wyjątkowo na rękę.
    Dziewczynka z reklamy jest nieśmiała, szczerbata i pewnie od dawna siedzi w ostatniej ławce. Kiedy przyznaje się klasie, że chciałaby zostać piosenkarką, dzieci wybuchają śmiechem. Dziewczynka wypija szklankę mleka i po latach zostaje gwiazdą popu. Przesłanie jest jasne.
    Moda na picie
    Akcja ruszyła we wrześniu 2002 roku i trwa do dziś. Jej organizator - Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy, za swój cel uznał "intensyfikację działań profilaktyki osteoporozy poprzez wykreowanie mody na picie mleka". Inaczej mówiąc - jak będziesz miał ciepły stosunek do mleka, nie będziesz w przyszłości chodził o kulach. Stowarzyszenie promuje mleko za darmo.
    - Firmy reklamowe postrzegane są często jak krwiopijcy - przyznaje Paweł Kowalewski, wiceprezes Stowarzyszenia. - Postanowiliśmy to zmienić. Mleko, którego spożycie drastycznie w Polsce spada, wydało nam się odpowiednie.
    W promocyjną machinę wciągnięto telewizję, rozgłośnie, gazety. I gwiazdy z pierwszych stron kolorowych czasopism. Nie tylko Kayah i Bogusława Lindę, ale też mistrza kierownicy Krzysztofa Hołowczyca i polską snowboardzistkę Jagnę Marczułajtis. Urodę Jagny można podziwiać w multipleksach, tuż przed pokazami "Starej baśni".
    - Nie wahałam się ani chwili - zapewnia snowboardzistka. - To był wspaniały i oryginalny pomysł. Poza tym bardzo lubię mleko.
    Nie tylko ona. Lubi je także mistrz świata w skokach narciarskich, Fin Veli-Matti Lindstroem, który w prasie i telewizji postanowił (choć już nie za darmo) promować... polskie świeże mleko. Moda na mleko przeniosła się z telewizji na ulicę. We wrześniu posłanka SLD Sylwia Pusz wraz z wolontariuszami w białych kitlach rozdała na poznańskich przystankach autobusowych cztery tysiące kartoników mleka, także czekoladowego.
    W promocję napoju od polskiej krowy włączyła się nawet część lekarzy. Zagrzmieli, że dzieci piją mleka za mało i że to źle się skończy.
    Na usługach koncernów
    Ale nie wszyscy medycy tak myślą. Jednym z nich jest doktor Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca pierwszej w Polsce Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania dietetyk.
    - Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia - twierdzi. - Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.
    Siwik używa mocnych słów. Twierdzi, że zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.
    - Mleko, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki - grozi.
    - Jeśli wierzymy, że mleko to źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA - zauważa również Annemarie Colbin, autorka książki "Osteoporoza".
    Kilka lat temu zrzeszająca pięć tysięcy członków międzynarodowa organizacja Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej wydała oświadczenie, w którym ostrzega przed piciem mleka. Lista przeciwwskazań jest długa.
    Zasadniczym powodem sprzeciwu wobec białego eliksiru jest przekonanie, że człowiek, podobnie jak pozostałe ssaki, przystosowany jest do spożywania mleka tylko w okresie niemowlęcym.
    - Człowiek nie krowa, czterech żołądków nie ma - twierdzi Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym oddziale laryngologicznym. - Mały człowiek nie jest cielęciem, które potrzebuje innego składu witamin i minerałów niż wolno rozwijający się ludzki organizm. Z tego powodu picie mleka krowiego jest patologią. I przyczyną setek chorób.
    Mleko krowie nie jest dobrze przyjmowane przez ludzki organizm. Tego argumentu nie odpierają nawet zagorzali jego zwolennicy.
    - Nietolerancja laktozy to poważna i, niestety, częsta komplikacja. Sam też mleka nie toleruję - przyznaje nawet Waldemar Broś, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Spółdzielni Mleczarskich.
    Lekarze z międzynarodowej organizacji LMO twierdzą, że 80 procent ludzkości mleka po prostu nie trawi. W Polsce, gdzie tradycja picia mleka jest długa, problemy z przyswajaniem cukru mlecznego, zwanego laktozą, ma połowa obywateli.
    Z badań doktor Doroty Szostak-Węgierek z Instytutu Żywienia i Żywności w Warszawie wynika, że prawie 20 procent polskich dzieci ma niedobór enzymu trawiącego laktozę. - Objawy nietolerancji mleka mogą ujawniać się nawet po latach - twierdzi dietetyczka.
    Proszę, nie pij
    Nie chodzi jednak tylko o laktozę. W 2001 roku nowozelandzki badacz doktor Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka), jest przyczyną chorób serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym serwisie o wymownej nazwie "No milk page" (strona bez mleka). Do odwiedzenia serwisu, na którym znalazło się wiele publikacji, ostrzegających ludzi przed piciem mleka z różnych powodów, do dziś zachęca na swojej stronie internetowej zespół lekarzy III Kliniki Chorób Dziecięcych Akademii Medycznej w Białymstoku.
    Złudzeń nie pozostawia także Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał nawet książkę "Proszę, nie pij mleka".
    Ale polskie dzieci piły mleko i piją nadal.
    Katarzyna Woleńska jest nauczycielką. Ma 28 lat i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa.
    - W moim domu panował kult mleka - mówi. Śniadanie kończyło się dla Woleńskiej dość schematycznie. Wymioty, biegunki, wysypka. Rodzice podejrzewali uczulenie, więc wyrzucili z jej jadłospisu pomidory i truskawki, choć je uwielbiała. Alergię na mleko wykryto u niej, kiedy dostała się na studia. Za późno. Była już astmatyczką.
    - Mleko jest jednym z najgroźniejszych alergenów pokarmowych. Ma aż pięć składników, które mogą być fatalnie tolerowane przez człowieka - przyznaje profesor Edward Tadeusz Zawisza, jeden z najwybitniejszych polskich alergologów.
    - Ale groźne mogą być także zanieczyszczenia mleka, takie jak penicylina i białka pszenicy.
    Zdobycz bakterii
    - Polskie mleko jest już czyste i wciąż naturalne - zapewnia Waldemar Broś. - Z drugiej strony krowa nie jest maszyną, tylko żywym organizmem. Zdarza się, że zachoruje, pobrudzi się.
    Broś nie chce wracać pamięcią do wczesnych lat 90., kiedy kontenery z polskim mlekiem w proszku służby celne innych krajów uznawały za radioaktywne. I późnych lat 90, kiedy inspektorzy Unii Europejskiej natknęli się w Polsce na rzekę brudnego mleka, z gronkowcem w tle. Dziś polskie mleko spełnia normy UE w ponad 80 procentach. Zgodnie z normami mleko klasy ekstra powinno zawierać nie więcej niż sto tysięcy bakterii. - Nawet jeśli jest ich więcej, to i tak znikają pod wpływem pasteryzacji - zapewnia Broś.
    Ale Tomasz Nocuń, internista, ostrzega, że proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych bakterii, które zatruwają organizm. I powodują kolejne alergie.
    Alergolog, profesor Zawisza leczy ludzi uczulonych na mleko od dziesięcioleci. Liczba pacjentów z każdym rokiem powiększa się. Dla niektórych mleczna euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego wchodziło mleko. Udusił się.
    Nie leczona alergia na mleko nie zawsze kończy się zgonem, ale może kończyć się poważną chorobą. Z chorobami oczu włącznie. - Przewlekłe alergie pokarmowe, w tym także alergia na mleko, mogą pośrednio prowadzić do schorzeń ocznych, z zapaleniem rogówki oka włącznie - przyznaje doktor Anna Ambroziak ze Szpitala Okulistycznego w Warszawie.
    Profesor Zawisza zauważa, że problem byłby łagodniejszy, gdyby Polska nie była krajem rolniczym, w którym mleko uznawane jest za podstawę pożywienia. Jesteśmy szóstym co do wielkości producentem mleka w Europie (7 mld litrów rocznie).
    Mleka pije się mało w Afryce, prawie nie pije w Chinach i Japonii. - W samym tylko Kioto żyje czterysta osób, które ukończyły sto cztery lata życia. To ponad dwa razy więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Ci ludzie są długowieczni, bo nie znają smaku mleka.
    Zdrowie na sercu
    Najwięcej piją mleka Amerykanie i Finowie. I tam notuje się najwięcej przypadków chorych na serce i cukrzycę. W Polsce mleko stało się towarem politycznym. Sloganem "Szklanka mleka dla każdego ucznia" rząd Leszka Millera postanowił zdobyć poparcie społeczne. I mleko zagościło w szkołach na dobre.
    - Podawanie dzieciom w wieku szkolnym mleka skazuje je na choroby i cierpienia - zapewnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Mamy jak w banku, że w przyszłości wiele z nich będzie zawałowcami.
    A zbuntowany lekarz Tomasz Nocuń dodaje, że trudno mu uwierzyć w szlachetne intencje pomysłodawców akcji "Pij mleko". - Stworzono wielką reklamową machinę, która napędzać ma jedynie koniunkturę dla firm mleczarskich - twierdzi.
    Producentom mleka sprzyjają także rządowe programy. Polscy producenci mogą starać się o dotację z Funduszu Promocji Mleczarstwa. Ta przychylność władz spowodowana jest, formalnie, troską o dobro dzieci i młodzieży. Takiej polityce, opartej na przekonaniu, że bez szklanki mleka dziennie polskie dziecko wyrośnie na półgłówka i inwalidę, sprzyjać mają badania. I tak Instytut Żywności i Żywienia odkrył, że jadłospis polskiego jedenastolatka zaspokaja połowę dziennego zapotrzebowania na wapń. Co oznacza, że większość jedenastolatków będzie w przyszłości chorować na osteoporozę. A tą zagrożonych jest dziś dziewięć milionów Polaków.
    Naukowcy z organizacji Lekarze na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej podnoszą, że istnieje zależność między insulinozależną cukrzycą (zwaną inaczej młodzieńczą) a alergią na mleko, a konkretnie zawarte w nim albuminy (czyli grupy białek rozpuszczalnych w wodzie). I znów - największy odsetek osób chorych na cukrzycę młodzieńczą notuje się w Finlandii, tam, gdzie dzieciom wmawia się mleko pod każdą postacią.
    Adamowi Karbiszowi z Krakowa też wmawiano. Karbisz jest właścicielem firmy poligraficznej. Ma 34 lata i większość wakacji spędził na koloniach. - Podstawą jedzenia były placki ziemniaczane, mielony i mleko - przyznaje. - Wychowawcy byli sympatyczni i fanatyczni. Nie pozwalali odejść od stołu, jeśli szklanka z mlekiem nie była pusta. Przez wiele kolejnych lat chorowałem na przemian na anginę i zapalenie uszu.
    Karbisz przestał jeździć na kolonie, bo zaprzyjaźniony z rodziną lekarz domyślił się przyczyny kłopotów zdrowotnych dziecka. - Był odważny w poglądach, to i miał poważne problemy z utrzymaniem pracy. Lekarz, który jest wrogiem mleka, staje się wrogiem ludu - twierdzi mężczyzna.
    Ale lekarz Karbisza nie był wielkim odkrywcą. Pionier nauki o żywieniu doktor Max Bircher-Benner o szkodliwości mleka trąbił już pod koniec XIX wieku (dziś w Zurychu istnieje słynna klinika jego imienia). Twierdził, że mleko powinno być najwyżej dodatkiem do diety. Wyjątkiem są, według niego, łatwiej przyswajalne dla człowieka kwaśne produkty mleczne (jogurty, sery) i mleko pełne, prosto od krowy karmionej trawą.
    Ewa Wachowicz, z zawodu technolog żywienia, kiedyś Miss Polonia, dziś producent programów telewizyjnych i matka małej Oli, kupuje mleko prawie wyłącznie od kobiety ze wsi.
    - Tylko takie jest wartościowe - uważa. - W życiu nie podałabym dziecku produktu z napisem UHT. Skład mleka, podgrzewanego do tak wysokich temperatur budzi wątpliwości. Białko ścina się i nie wiemy do dziś, jaki może to mieć wpływ na zdrowie. Nie przypuszczam, by był pozytywny.
    Zupa z bakterii
    - Każdy chciałby mieć własną krowę pod blokiem i doić ją według potrzeb - mówi Waldemar Broś. - Ale to niemożliwe. Musimy dostosować się do wymogów cywilizacyjnych i podgrzewać mleko, by miało dłuższą wartość. Prawda, zabijamy też dobrą florę bakteryjną, ale to koszty cywilizacji.
    Część naukowców uważa jednak, że mleko i tak trzeba pić, bo ma dużo cennych wartości.
    - Jest wiele produktów, bogatszych w witaminy i minerały - zapewnia Barbara Bachurska, lekarz pediatra z Katowic. - Mitem jest także przekonanie, że mleko zawiera mnóstwo drogocennego wapnia. Znacznie więcej ma go plaster żółtego sera.
    To wariaci
    - Przestaliśmy słuchać natury - uważa Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Stworzyliśmy przemysł, który powoli, ale skutecznie nas zabija. Siwik twierdzi, że w swoich poglądach, nawet w Polsce nie jest już osamotniony. - Ci, którym zależy na zdrowiu dzieci, będą mówić coraz głośniej. Będą mówić o podstępnej "białej śmierci", którą w imię niezrozumiałych racji wynosi się pod niebiosa - zapewnia.
    - Zastanawiam się nad pewną kontrakcją. Nad tym, czy nie wytoczyć procesu Kayah i Lindzie, oskarżając ich o szerzenie kłamliwych i szkodliwych poglądów. A przynajmniej nad tym, czy nie spróbować postawić przed sądem tych, którzy namówili piękne i sławne osoby do tej tragicznej w skutkach reklamy?
    Na przeciwników mleka patrzy się jak na złoczyńców albo wariatów. - Oni są chyba nienormalni? - zastanawia się Jagna Marczułajtis. - Przecież gdyby mleko było niezdrowe, to nie byłoby go w sklepach!
    (...)
    Gdy do głosu dochodzą polscy lekarze, ich poglądy uznajemy za obrazoburcze. To wariaci. Mleko jest przecież rzeczą świętą. Niepodważalną jak rosół, schabowy i karp na wigilię. Wiedzą o tym dorośli i wiedzą dzieci. Zwłaszcza te, którym marzy się kariera i które do picia mleka zostały namówione przez wielkie gwiazdy. Ale jaka jest prawda?
    Kulisy nr 42/2003





    RSS
    Mleko i jego przetwory
    Cielęta powinny pić mleko krowie, tak jak niemowlęta do czasu odstawienia od piersi mleko swych, matek. Obydwa rodzaje mleka natura przygotowała dla odpowiednich przewodów pokarmowych. Dowiedziono w sposób naukowy, że cielęta zdychają po podaniu im pasteryzowanego mleka ich własnych matek zazwyczaj w ciągu sześciu tygodni, zatem podejrzenie, że pasteryzowane krowie mleko nie jest najzdrowszym, podtrzymującym życie pożywieniem dla cieląt, nie mówiąc o ludziach, okazało się słuszne. Tymczasem nie tylko dorośli podają tę zdenaturalizowaną wydzielinę swym dzieciom, ale nawet sami ją konsumują.
    Mleko krowie zawiera czterokrotnie więcej protein i jedynie o połowę mniej węglowodanów niż mleko człowieka, pasteryzacja zaś niszczy enzymy mleka krowiego niezbędne do strawienia tak wielkiej ilości protein. Nadmiar protein w mleku krowim zalega w układzie pokarmowym człowieka, wywołując procesy gnilne, zatyka jelita lepkim szlamem, który przedostaje się nawet do krwi. Z czasem tego szlamu jest coraz więcej i organizm stara się go wydalić przez skórę (wypryski, trądzik) i płuca (katar). Jednak część rozkłada się wewnątrz, tworząc doskonałą pożywkę dla infekcji - śluz, źródło reakcji alergicznych wywołujących sztywnienie stawów z powodu odkładającego się wapnia. Wiele przypadków chronicznej astmy, alergii, infekcji ucha i chorób skóry wyleczono po wyeliminowaniu z diety wszelkich przetworów mlecznych.
    Produkty z mleka krowiego są szczególnie szkodliwe dla kobiet. Organizm kobiecy powinien być źródłem mleka, a nie przyjmować go pod postacią pokarmu. Utrata sił witalnych powodowana przez spożycie pasteryzowanego krowiego mleka powiększa obecność syntetycznych hormonów wstrzykiwanych zwierzętom dla zwiększenia ich wydajności. Te substancje chemiczne wyrządzają prawdziwe spustoszenie we wrażliwym układzie endokrynologicznym kobiety W Food and Healing terapeuta dietetyk Annemarie Colbin tak oto opisuje katastrofę, do jakiej doprowadzają produkty mleczne w organizmie kobiety:
    Spożycie mleka i jego przetworów - serów, jogurtu i lodów -zdaje się łączyć ścisły związek z różnymi zaburzeniami układu rozrodczego kobiety. Chodzi tu między innymi o guzy jajników, cysty, upławy i infekcje. Powyiszy związek potwierdzają niezliczone znajome mi kobiety, które zgłaszają złagodzenie wymienionych objawów lub ich całkowite ustąpienie po zaprzestaniu spożywania produktów mlecznych. Włókniaki zanikają lub rozpuszczają się, rozwój raka szyjki macicy zostaje powstrzymany, następuje samoczynna regulacja cyklu miesiączkowego... Wydaje się, że w kilku przypadkach doszło do cofnięcia niepłodności...
    Wiele kobiet i mężczyzn spożywa produkty mleczne, ponieważ tak doradził im lekarz z uwagi na wysoką zawartość wapnia. To zła rada. Krowie mleko zawiera 118 mg wapnia w każdych 100 gramach, nie można zaprzeczyć, dla porównania mleko człowieka zawiera 33 mg w 100 gramach. Lecz na 100 g mleka krowiego znajduje się 97 mg fosforu; dla porównania w mleku człowieka jest go 18 mg. W przewodzie pokarmowym dochodzi do połączenia wapnia z fosforem, co właściwie wyklucza jego przyswojenie. Doktor Frank Oski, dziekan Wydziału Pediatrii State University of New York's Medical Center, stwierdza: „Jedynie te produkty spożywcze, w których stosunek wapnia do fosforu wynosi dwa do jednego lub więcej, można uważać za dobre źródło wapnia". Stosunek ten w mleku ludzkim wynosi 2,35 do jednego, w mleku krowim natomiast 1,27 do jednego. Mleko krowie zawiera ponadto 50 mg sodu w 100 gramach, a mleko człowieka tylko 16 mg. Wynika z tego, że mleko krowie jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych składników współczesnej zachodniej diety, które są źródłem nadmiaru potasu w naszych organizmach.
    Prócz tego mleko krowie jako źródło wapnia nie może się równać z innymi znacznie lepiej przyswajalnymi i zdrowymi artykułami spożywczymi. Proszę porównać 118 mg wapnia w 100 gramach mleka krowiego z jego zawartością w wymienionych poniżej artykułach spożywczych; migdały (254 mg), brokuły (130 mg), kapusta włoska (187 mg), nasiona sezamu (1160 mg), kelp (gatunek wodorostów 1093 mg) i sardynki (400 mg).
    Osteoporozę wywołuje nie tyle niedobór wapnia w diecie, ile jej składniki, które pozbawiają kości i zęby wapnia. Należy do nich przede wszystkim cukier. Cukier, mięso, oczyszczona skrobia i alkohol mogą wywołać ciągłą nadkwaśność krwi, a kwas, jak wiadomo, rozpuszcza wapń, z którego zbudowane są kości. Z osteoporozą najlepiej jest sobie radzić, spożywając wymienione powyżej, bogate w wapń artykuły spożywcze, które nie są przetworami mlecznymi, jednocześnie ograniczając lub całkowicie eliminując z diety „złodziei wapnia". Wydaje się, że dzienna dawka 3 mg mineralnego boru także pomaga w przyswajaniu i zatrzymywaniu wapnia w organizmie.
    Z punktu widzenia tradycyjnej medycyny chińskiej mleko jest pewną postacią „seksualnej esencji". Picie przez ludzi seksualnej esencji innego gatunku może ich tylko wpędzić w kłopoty. Odnosi się to zwłaszcza do kobiet, ponieważ zawarte w mleku hormony naruszają delikatną równowagę układu wydzielania wewnętrznego.
    Jeśli trudno wam zrezygnować z nabiału, to wybierajcie mleko kozie, które swym składem zbliżone jest do mleka ludzkiego. Jedynymi bezpiecznymi produktami otrzymywanymi - najlepiej z surowego i niepasteryzowanego - mleka krowiego są: świeże masło, które jest przyswajalnym tłuszczem, oraz świeży jogurt, wstępnie przetworzony przez żywe kultury laktobakterii, lecz spożywając nawet i te artykuły, nie należy zapominać o wstrzemięźliwości.

    Cukier
    Cukier jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia. Inne cukry: fruktoza (występująca w owocach i miodzie), laktoza (w mleku) i maltoza (w ziarnach zbóż) są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na Zachodzie niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność".
    Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi. Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym. Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.
    Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty", organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać" brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię".
    Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.
    Cukier także uzależnia. W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu". Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji". Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.
    Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children's Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny" związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.
    Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić, przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.

    Źródło: Daniel Reid "Na straży trzech skarbów"
     
  2. ola652

    ola652 Mamusia Adrianka!

    co to za banał :dry::dry::dry::dry:
     
  3. reklama
  4. masebi

    masebi Fanka BB :)

    nie jestem fanatyczką mleka, bo sama nie toleruje go dobrze, ale bardziej bałabym się o fastfoody, hamburgerki, fryteczki, danonki i innej pseudo jedzenie dla naszych dzieci - popatrzcie co sie dzieje za granicą - tłuściochy. I to jest problem.

    Zdrowy rozsądek i zróżnicowana dieta. ( bez przesady też z dietetyka, to też niezdrowe bycie za bardzo zdrowym)
     
  5. Lucyann

    Lucyann Mama listopad 2006, 2008

    Ja popieram w 100% moj syn nie moze przelknac nic co jest biale wiec szanuje jego instynkt bo dzieci maja go jeszzce niczym nie zakloconego ... a hamburgery i frytki slodycze to tylko od nas rodzicow zalezy jak wychowamy dziecko i czego go nauczymy jesc....:tak:
     
  6. Agata_23

    Agata_23 Zaciekawiona BB

    jestem tego zdania wszystko ale w zdrowych ilosciach ale szczerze powiedziawszy troche mnie to przerazilo tyle lat wierzylam ze mleko jest jednym z tych zdrowych produktow a tu prosze, rany niedlugo to juz nic nie bedzie na tym swiecie do zjedzenia wszystko jest skazone a mleko nie dla nas:-(
     
  7. misia_q

    misia_q Turbomama

    daje do myślenia, prawda? :happy:
     
  8. efunia

    efunia Fanka BB :)

    Doc. dr hab. Janusz Książyk z CZD o zaletach białego napoju.
    Z jednej strony w telewizji oglądamy kampanię społeczną pod hasłem "Pij mleko, będziesz wielki", z drugiej zaś od jakiegoś czasu możemy tu i ówdzie usłyszeć, że mleko jest niezdrowe i nadaje się wyłącznie dla cieląt. Ba, nawet że jest... cichym mordercą. Kiedy opinie są tak skrajnie, najlepiej zapytać o zdanie eksperta. Doc. dr hab. Janusz Książyk z Centrum Zdrowia Dziecka, wybitny specjalista w dziedzinie żywienia dzieci, nie ma najmniejszych wątpliwości. Mleko jest zdrowe i można, a nawet trzeba dawać je dziecku, oczywiście pod warunkiem że nie jest alergikiem. Za tym stanowiskiem przemawiają liczne argumenty

    Dostarcza wapnia i buduje kości
    Produkty mleczne mają niepodważalne zalety. Przede wszystkim są najłatwiej dostępnym, bogatym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia. Zawierają ponadto białka (przyswajalne lepiej niż białka roślinne) oraz niewielkie ilości witamin D, A, B2, E i K.

    Wapń jest niezbędny do budowy zębów i kości. Krąży także we krwi i w płynach ustrojowych. Jeśli jest go tam zbyt mało, pojawiają się kłopoty z krzepliwością krwi, drżenie mięśni, układ nerwowy i hormonalny nie funkcjonują sprawnie.

    W ostatnich latach wiele mówi się i pisze o epidemii osteoporozy (choroba ta zagraża 9 mln Polaków). To skutek niedoboru wapnia. W tej sytuacji zniechęcanie do mleka i jego przetworów jest społecznie szkodliwe.

    W pierwszych dziesięciu latach życia tworzy się połowa masy kostnej, do 20. roku życia kolejne 40 proc., a do trzydziestki - ostatnie 10 proc. W 30. roku życia kończy się proces mineralizacji kości i zgromadzony w nich wapń będzie służył jako rezerwa do końca życia. Odtąd w naturalny sposób tracimy ten pierwiastek (najpierw powoli, po około 1 proc. rocznie, potem coraz szybciej).

    Jeśli w diecie brakuje wapnia (przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazują, że przeciętny polski 11-latek zjada zaledwie 50-70 proc. potrzebnej ilości tego pierwiastka), w dzieciństwie i młodości magazynujemy go mniej, a w wieku dojrzałym - tracimy szybciej.

    Zalecenia konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii dotyczące profilaktyki krzywicy i osteoporozy określają, ile wapnia powinny zjadać dzieci w ciągu doby:

    niemowlęta - do końca 6. miesiąca życia - 400 mg

    starsze niemowlęta - do końca 1. roku życia - 600 mg

    dwu- i trzylatki - od 800 do 1000 mg

    dzieci od 4 do 9 lat - 800 mg, a od 10 do 18 lat - 1200 mg

    Karmienie piersią gwarantuje niemowlęciu dostateczną ilość wapnia. Mleko modyfikowane także zawiera odpowiednią jego dawkę. Ale począwszy od drugiego roku życia, gdy zaczynamy rozszerzać dietę dziecka, warto dbać o to, by dostawało właściwą ilość wapnia. Najlepiej - w mleku i produktach mlecznych. Szklanka mleka zawiera aż 240 mg wapnia.

    Trzeba też pamiętać - szczególnie jesienią i zimą - o podawaniu dziecku odpowiednich ilości witaminy D, która reguluje wchłanianie wapnia i jego stężenie we krwi. Dawkę witaminy ustala lekarz, ale zazwyczaj powinna wynosić nie więcej niż 400 jednostek dziennie.

    Uczula rzadziej, niż się sądzi

    To nieprawda, że mleko szkodzi. Bardzo ostrożnie licząc, może je pić bez żadnych niekorzystnych skutków ubocznych co najmniej 60 proc. dzieci i dorosłych w Polsce. Natomiast spośród tych 40 proc., której picie mleka może szkodzić, znakomita większość ma po prostu kłopoty z trawieniem laktozy (cukru obecnego w mleku). Takie osoby mogą spożywać produkty z mleka fermentowanego (kefir, jogurt, maślankę, sery), w których laktoza jest rozłożona przez bakterie. U niektórych osób zdolność trawienia laktozy zanika w wieku dorosłym.

    Poważniejszym schorzeniem niż nietolerancja laktozy jest alergia na białko mleka krowiego. Na szczęście grupa cierpiących na nią maluchów jest stosunkowo niewielka. To około 8 proc. niemowląt i około 3 proc. dzieci poniżej czwartego roku życia.

    Dla najmłodszych jest modyfikowane

    Niemowlętom i małym dzieciom nie podaje się mleka krowiego (ani innych ssaków), ponieważ białko, które zawiera, różni się od białka obecnego w mleku matki. Jeśli kobieta nie może karmić piersią, dziecko żywione jest mlekiem modyfikowanym, przygotowywanym przemysłowo na bazie mleka krowiego. Modyfikacja polega na zmianie proporcji między białkami serwatkowymi i kazeinowymi (zmieniają się proporcje, ale nie skład aminokwasowy tych białek), ponadto tłuszcz zwierzęcy zastępowany jest przez roślinny, a zawartość minerałów i witamin dostosowuje się do potrzeb malucha.

    Mleko modyfikowane nie nadaje się dla dzieci uczulonych na białko mleka krowiego. Dla nich przeznaczone są hydrolizaty białkowe, czyli preparaty mleko zastępcze, w których łańcuchy aminokwasów zostały rozbite na mniejsze części. Preparaty te zawierają odpowiednie ilości wapnia, innych pierwiastków oraz witamin i są pełnowartościowym zamiennikiem dla mleka modyfikowanego.

    Zalecają je specjaliści

    W zaleceniach dotyczących rozszerzania diety niemowląt i małych dzieci sugerujemy wprowadzanie mleka niekwaszonego dopiero w trzecim roku życia. W drugim roku życia można podawać mleko modyfikowane odpowiednie dla tej grupy wiekowej. Pod koniec pierwszego roku życia niemowlęta mogą jeść produkty mleczne (jogurt, kefir, twarożek). W przypadku dzieci karmionych piersią proponujemy późniejsze wprowadzanie tych produktów, żeby nie ograniczać apetytu na mleko mamy.

    Ale to są tylko zalecenia żywieniowe, a nie sztywne reguły. Nie ma żadnych danych, które by w sposób naukowy dowodziły konieczności rygorystycznego przestrzegania jakiegoś kalendarza wprowadzania produktów do jadłospisu niemowlęcia. Można (np. w porozumieniu z pediatrą) dostosować dietę do indywidualnych potrzeb swojego dziecka.

    Pasteryzacja i metoda UHT niszczy bakterie

    Dzieciom, które skończyły dwa lata, można już podawać mleko UHT. Jest ono wysokiej jakości, pozyskiwane i przechowywane w bardzo higienicznych warunkach. Technologia Ultra High Temperature polega na krótkotrwałym (1-5 sekund) podgrzaniu napoju do temperatury 135-150 stopni i natychmiastowym schłodzeniu do temperatury 20 stopni. Proces ten zabija bakterie i przetrwalniki (czyli nieaktywne formy bakterii, które w sprzyjających warunkach mogą stać się groźne). Takie mleko po otwarciu nie fermentuje.

    Pasteryzacja zabija większość bakterii, ale nie niszczy przetrwalników. Dlatego okres przydatności do spożycia takiego mleka jest krótszy. Oba procesy powodują ubytki witamin (mleko zawiera niewielkie ilości witaminy D, A, B2, E i K), ale nie wpływają na zawartość białka, wapnia i innych składników mineralnych. Straty witamin są podobne jak podczas gotowania mleka. Skądinąd mleko niemodyfikowane nie jest źródłem witamin, bo zawiera ich po prostu za mało.

    Uwaga! Jest w nim tłuszcz

    Wadą mleka krowiego jest to, że zawiera tłuszcz zwierzęcy, ten zaś - spożywany w nadmiarze - sprzyja chorobom cywilizacyjnym (m.in. miażdżycy i zawałom serca), które ujawniają się dopiero w wieku dorosłym. Dzieciom jednak tłuszcz jest potrzebny. Nie tylko z tego powodu, że jest dla rozwijającego się organizmu ważnym źródłem energii, ale również dlatego, że dostarcza nasyconych i nienasyconych kwasów tłuszczowych niezbędnych do prawidłowego rozwoju mózgu.

    Jeżeli dieta dziecka jest lekkostrawna, ale nasz dwu-, trzylatek jada surówki z oliwą, ryby, orzechy, sery, to nie trzeba mu już dawać pełnotłustego mleka. W zupełności wystarczy półtłuste (1,5-2-proc.). Mleka odłuszczonego (0 proc. lub 0,5 proc.) dzieciom nie podajemy. Jeżeli natomiast maluch nie otrzymuje żadnego innego tłuszczu poza tym, który czerpie z produktów mlecznych (co jest mało prawdopodobne, bo w takiej diecie zapewne brakowałoby także innych składników,) to należy podawać mu mleko 3,2-proc.

    Występuje w wielu postaciach

    Jeżeli dziecko nie chce pić mleka, można spróbować przemycić je np. w budyniu - jeśli tylko dziecko nie ma nadwagi, a po zjedzeniu budyniu nie ma niepożądanych objawów. No i jeśli nie jest niemowlęciem, bo dla niego zawarte w budyniu sztuczne dodatki smakowe, koloranty itp. byłyby niekorzystne. Mamy też do dyspozycji twarożki, jogurty, koktajle mleczne, sery. Niektóre dzieci nie znoszą smaku ciepłego, gotowanego mleka. Mogą pić zimne z lodówki. Można też dodać do mleka kakao, cukier waniliowy, sok owocowy. Nawet zupa mleczna nie musi być rozgotowaną owsianką - w sklepach jest pełno kuleczek, kółeczek, łódeczek najrozmaitszych smaków. Mlekiem można wreszcie zaprawiać zupy i sosy. Trzeba jednak pamiętać, że dziecko nie odmawia picia mleka bez powodu. Prawdopodobnie nie chce go pić, bo odczuwa po nim jakieś dolegliwości czy po prostu dyskomfort. Nie wolno go więc do mleka przymuszać.

    Wapń w warzywach i owocach

    Co zrobić, jeśli dziecko rzeczywiście nie może pić mleka? Podawanie wapnia w postaci preparatów farmakologicznych jest najgorszym rozwiązaniem.

    Lepiej dostarczać go w innym rodzaju pożywienia, ale to wcale nie jest takie proste. To prawda, że wapń występuje nie tylko w mleku, ale mleko zawiera go najwięcej, i to jest najlepiej przyswajalnego. Gdybyśmy chcieli czerpać wapń z warzyw i owoców, to aby otrzymać równowartość szklanki mleka, musielibyśmy zjeść (do wyboru):

    60 dag pomarańczy, jeżyn albo malin;

    40 dag fasolki szparagowej albo daktyli;

    30 dag suszonych moreli, selera albo brokuł;

    25 dag tofu, rodzynek albo oliwek;

    20 dag białej fasoli, ciecierzycy albo szpinaku;

    12 dag suszonych fig;


    półtora pęczka natki pietruszki.

    W dodatku z mleka i nabiału wchłaniamy aż 80 proc. wapnia, a z jarzyn i owoców - zaledwie 13 proc. Lepszym źródłem tego pierwiastka są nasiona i orzechy. Występuje on także w produktach zbożowych, ale gdybyśmy chcieli zastąpić nimi szklankę mleka, musielibyśmy zjeść aż... 15 kromek pełnoziarnistego chleba żytniego lub grahama. Dlatego - postawmy na mleko!


    Ale to oczywiście nie daje do myślenia?
     
  9. alinka

    alinka Fanka BB :)

    Wszystko co tu zostało napisane daje do myślenia, to co napisała EFUNIA jest niewątpliwie poparte argumentami no i ma mocne nikt już nie wie ilu letnie podwaliny, aczkolwiek tamten artykuł bardzo mnie zaciekawił, ja sama jako osoba dorosła nie toleruje mleka samego, kakao, budyni itd, jogurty, kefiry już tak, ta nietolerancja nastąpiła u mnie z wiekiem więc może coś w ty jest że mleko nie jest przeznaczone dla dorosłych organizmów.
    Mnie jednak zastanowiło co innego, po przemyśleniu tego artykułu doszłam do wniosku że zaden ssak poza okresem niemowlęcym nie pije mleka(no chyba że dostarcza mu je człowiek, jak np. mleko krowie dla świń, kota, psa które nawiasem mówiąć dla tego naszego mruczka wcale nie jest szczególnie wskazane)i żyje, funkcjonuje, ma się dobrze, przychodzi mi to na myśl że z biegiem lat poprostu przyzwyczailiśmy nasze organiamy do dodatkowe zródła wapnia, witamin i raczej można by się do niego obejść, jednak to są tylko moje przemyslenia i chetnie poznam waszą opinie na ten temat.
    Ja osobiście nie zmuszam mojej córki do picia mleka bo go poprostu nie lubi, czasem zje kanapke z serkiem ,zje budyń, wypije aktimela, kefir, czasem płatki z mlekiem, myśle że to wystarczy.
     
  10. reklama
  11. misia_q

    misia_q Turbomama

    Ja też Alinko uważam że picie mleka przez dorosłych nie jest wskazane. Wapń występuje również w innych produktach - można bez problemu dostarczać go sobie nie pijąc mleka. Uważam że mleko tak, ale tylko kobiece - naturalne, jeśli matka nie może lub nie chce karmić piersią - ok, są mieszanki mleczne, które go dostarczają, które mają skład zbliżony do kobiecego. Chciałam zauważyć że cielak ma 4 żołądki a niemowlę jeden.

    Mam luźne podejście do tego tematu i nie zamierzam nikomu wpierać że mleko jest złe - piszę tylko o własnym zdaniu i róbta co chceta z waszymi dziećmi i ich odżywaniem. Moje dzieci po zakończeniu karmienia piersią piją mleko modyfikowane, potem zobaczymy.
     
  12. efunia

    efunia Fanka BB :)

    ja tez nie mam zamiaru sie kłocić i niczego wpierac.
    chodzi mi ty;lko zeby nie robić z igły wideł.
    tak zwani naukowcy doszli już nie tylko do tego ze mleko jest trucizną ale wszystko dookoła.. nie dajmy się zwariować.

    a'propos tego ze zaden ssak nie pije mleka poza okresem niemowlęcym :-) zauwazyłyście ze zaden ssak czy inne zwierzę nie hoduje sobie kozy czy swini zeby ją zabić i zjeść, nie uprawia ogródka, nie wytwarza czekolady itd? to ze zaden ssak nie pije mleka nie jest dowodem na nic poza tym ze człowiek jest istotą która potrafi wytworzyć żywność... nie je tylko tego co znajdzie czy upoluje, ale planuje, przetwarza i wytwarza.

    ja własnie wytwarzam leczo, ale to tak bez związku z tematem :-)
     

Poleć forum