My z mężem też się staraliśmy miesiąc, trzy, pół roku i zaczęliśmy mieć obawy, ale lekarz uspokajał, że przez rok czasu nie ma powodów do zmartwień, aczkolwiek po pół roku po "igraszkach" pupa była w górze ;D... Po 11 miesiącach zdecydowaliśmy się na zmainę mieszkania, więc stwierdziliśmy, że w związku z 2-miesieczną finalizacją transakcji, przeprowadzką i wykańczaniem mieszkania damy sobie spokój na pół roku i dopiero wtedy zaczniemy od nowa... i okazało się że maleństwo się poczęło w "chwili spokoju" po 3 miesiącach od tej decyzji, kiedy się wyluzowaliśmy i o tym nie myśleliśmy, poszły w odstawkę termometry i kalendarzyki (był po prostu sex dla czystej przyjemności)... WIĘC TRZYMAM KCIUKI!!! Odrobina luzu i wytrwałości, może to jest metoda???