u nas też już koniec cycania.
Bartosz to już tyle różnych pomysłów miał, że aż byłam ciekawa, czy odstawił się na dobre, czy znowu jakaś zmyłka - ale chyba jednak na dobre, bo już ze dwa tygodnie nie cyca.
u nas jakoś samo wyszło.
a z tymi różnymi pomysłami to przerobiłam:
- jak skończył 6 miesięcy to ostatniego cycka obalał po kąpaniu i spał sam w łóżeczku do rana bez jedzenia; wtedy cycał w dzień;
- potem było spanie z nami od północy i cycanie w nocy kilka razy, a za to w dzień mniej;
- potem jak biedak miał katar i mniejszy apetyt to znowu zaprzyjaźnił sie z barem mlecznym i stołował częściej;
- ostatnio raczej sam się o cycka nie upominał, a nawet jak mu raz chciałam wcisnąć, to mnie ugryzł i uciekł.
i tak samo z siebie wyszło ;-)
piersi mnie jakoś nie bolały szczególnie mocno, ale u nas nie było nagłej rezygnacji tylko stopniowo poszło więc i organizm się jakoś sam z siebie przestawiał.
mleko jeszcze jakieś mam, bo jak nacisnę brodawkę to wylatuje.
w sumie jak mnie zaczyna coś pobolewać to wystarczy, że wycisnę odrobinę i jest ok.
wychodzi na to, że karmiłam 9 miesięcy.
dla mnie najlepsze jest to, że Skrzat sam zrezygnował z baru mlecznego.
obyło się bez scen.
Kuleczko - przytulam.
widzę, że silnie przeżyłaś.
ja przeszłam nad faktem do porządku dziennego, ale pewnie dlatego, że nigdy nie robiłam założeń, że będę karmiła jakąś tam, określoną, ilość czasu ;-)
====
w temacie mleka sztucznego u nas kiepsko.
Skrzat samego mleka nie ruszy.
może za jakiś czas się przekona - zobaczymy.
poki co na śniadanie zjada kleik kukurydziany na 150 ml mleka, potem jogurt, a na kolację kaszkę mleczną.
mało tego mleka wychodzi, ale cóż - przecież na siłę mu nie wleję
