reklama

wieczne kłotnie z matka, pomocy

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez kasia121, 26 Luty 2011.

  1. kasia121

    kasia121 Zaciekawiona BB

    Witajcie, ja juz niemam siły już tak dłuzej niemoge:wściekła/y:,sama niewiem od czego zacząc, chodzi o moja mame, cały czascos jej nieodpowiada,niepasuje.
    Ostatnio przyjechała bratowa do mnie z coreczka,i jej to niestety niepasowało, niewiem daczego,raz mowi ze ona by chciała by wsystkie dzieci dobrze zyły ze saba a raz chce nas skłocic. Do mnie mowi zle o moim rodzenstwie, a do mojej bratowej mowi zle o mnie,
    to moja matka,ale wcale nieczuje ze nia jest, nawet moje dzieci niezabardzo ja lubia, bo onanawet niechce brac ich np na pare dni na wakacje, a jak raz wzieła topowiedziała ze wiecej wnukaniewezmie,bo jest marudny, bo płacze. Syn ma 6 lat prawie, i chcetie zawsze tam by pojechał, i raz jak był to było dobrze.
    Jak szlismy na wesele do mojej kolezanki w ubiegłym roku w sierpniu, to jeszcze sie niezapytalismy a już powiedziała ze niezostanie mi z dziecmi.
    Do męża kuzynki też niepojechalismmy na wesele,bo z 2,5 letnią corka nasza niechciała zostac. Chociaż niema zadnych problemow z nimi, bo moja bratowa zostaje z nimi czesto, zreszta starszy syn był u nich kilka razy i wiem ze niebyło z nim problemu bo brata sie pytałam bo z nimi mieszka i moj syn z nim spał.
    Teraz też sie pokłociłam z nimi, a najgorsze jest to ze ojca nastawia przeciwko mnie, już niemam siły do nich i niewiem co mam robic.
    Czy sie poprostu nieodzywac wogole i zajac sie swoja rodzina?
     
  2. mysza1979

    mysza1979 Zaciekawiona BB

    Witaj kasiu.
    Wiem baaaaaaaaaardzo dobrze o czym mówisz. Ja sama wychowuje syna (10 lat) i mieszkam z rodzicami bo MUSZE, nie mam pracy i pewnie zdechła bym z dzieckiem bez ICH dachu nad głową a najgorsze że oni o tym wiedzą. Ojciec to taki zwykły chłop, najważniejsze żeby mu na głowe nie kapało i miał talerz pełny, ale moja mama...... oj ciężki ma charakter. Na każdym kroku mam przypominane że mieszkam w JEJ domu. Jak jadłam JEJ jedzenie to było źle bo z jej garczka jak zaczęłam gotować sama też źle bo już mi jej nie smakuje. Talerze na suszarce w złej kolejności ustawiam, poszewki w zły sposób zakładam, pranie źle spinaczami przypinam no i wogóle nic mnie nie interesuje. I tak ciągle. Potrafi z tak niewiele znaczących spraw zrobić wielką awanture. I tak jak u Ciebie Kasiu - do mnie narzeka na siostre a do siostry na mnie. Jak moja siostra przyjeżdza do domu to matka znieść nie może że my sobie razem do sklepu idziemy czy przy kawce pogadamy. Zawsze kończy sie tym że przez swoją zazdrośc zrobi awanture i siostra wcześniej wyjeżdża. Wiem że moze takie historie dla innych osób sa niemożliwe ale niestety tak czasem jest że nasze własne matki potrafią zamienić nasze życie w piekło. Moja nigdy mnie nie uderzyła, miała zawsze inny sposób. Ciągle słyszałam: ty idiotko, kretynko, jak byłam w ciąży to nawet mnie suką nazywała.Od nikogo w życiu nie doznałam tyle przykrości co od własnej matki. Nikt mi już nie powie że to miłość. Książke by o tym napisał. Dziś wiem jak to sie nazywa- przemoc psychiczna, na studiach otworzyłam oczy. Takie osoby nie zmienią zachowania. Wszystko co zrobisz będzie złe. Teraz staram sie nie wchodzić w nią w żadne dyskusje, jeśli musze odpowiadam krótko jednym zdaniem i ide do swojego pokoju, i tak trzeba żyć.
    Kasiu masz ogromne szczęście że masz męża, ja jestem sama tzn. spotykam się z kimś ale nie mieszkamy razem. Ty masz swoją rodzine, dbaj o nią i nie pozwól by cokolwiek naruszyło jej spokój. Wiem że to matka, ale czasem dla własnego zdrowia trzeba umieć powiedziec NIE nawet matce.
    Pozdrawiam
     
  3. reklama
  4. Lilka

    Lilka Moderator

    kasia,ze masz toksyczna matke to widac z opisu
    jednak co do spedzania czasu z wnukami,wakacje z wnukami nie mozemy tego wymagac od naszych rodzicow,bo to nasze dzieci a nie ich!
    oczywiscie,ze to babcia,wiec powinna chetnie spedzac czas z wnuczetami,ale nie wszyscy dziadkowie o tym marzą...ludzie sa rozni i tyle
    moze twoja mama woli wpasc do was i zobaczyc dzieci na chwilke niz pobyc z nimi dluzej? w kazdym razie napewno nie pros ja o pomoc przy dzieciach,czy to wesele czy inna okolicznosc to oraganizuj sobie opieke do dzieci w inny sposob,np. kolezanka czy ktos z rodziny,najlepiej za jakąs opłatą,co by nie bylo potem gadania za plecami

    co do samej mamy,moja robi tak samo,cale zycie probowala mnie z siostra sklocic i jej sie udalo,bo nie jestesmy ze soba zżyte i nie mamy potrzeby kontaktowania sie ze soba
    ja juz sie nauczylam,ze nic na sile a z rodzina to najlepiej na zdjeciu
    naprawde ograniczylam kontakty rodzinne do minimum,i to jeszcze jak mieszkalam w PL
    ja skupilam sie na swojej rodzinie,mezu i dzieciach,to moja rodzina nr 1,reszta to dodatek,moga byc w moim zyciu,ale nie musza
    tak sie sklada,ze mam lepszych przyjaciol i znajomych niz rodzine...jesli moglabym liczyc na czyjes wsparcie czy pomoc,to tylko przyjaciol
    czy to smutne? dla mnie nie! bo w zyciu odgradzam sie od osob toksycznych,fałszywych-nie są mi tacy do zycia potrzebni ,tylko zatruwają zycie

    i nie martw sie :)
     

Poleć forum