reklama

Wrócić do rodziców?

Temat na forum 'Potrzebuję porady' rozpoczęty przez kyciura, 8 Grudzień 2014.

  1. kyciura

    kyciura Początkująca w BB

    Witam. Mam tygodniową córeczkę, ledwo daje sobie z nią radę. To moje pierwsze dziecko. Mieszkam z chłopakiem, który pracuje od godziny 16 do 4 rano. Większość czasu jestem sama z małą. Jestem cały czas spięta, zestresowana, nogi mam jak z waty, prawie cały czas płaczę. Nie mam nawet czasu na 5 minutowy prysznic. Brak mi osoby, która zna się na niemowlętach i zawsze będzie mogła mi pomóc. Myślałam by wrócić do rodziców, do mojej rodzinnej miejscowości i zostać do końca zimy. Tam zawsze będzie moja mama (mieszka dość daleko ode mnie i nie może zbyt często przyjeżdżać ) , która mi pomoze i kuzynki, które mają swoje dzieci i również zawsze chętnie mi pomogą, coś podpowiedzą. Myślicie, że to dobry pomysł? Chłopak prawie w ogole mi przy małej nie pomaga...Czasami tylko ponosi małą, ale tylko chwileczkę. Wraca z pracy, odsypia, wstaje o 15 i znów idzie do pracy. Nie mam mu tego za złe, bo utrzymuje nas wszystkich. Na prawdę nie mam już sił, ostatnio córka ulała mleczko, a ja nie wiedziałam co się dzieje, strasznie się przestraszyłam Proszę o pomoc, czy powinnam na zimę wrócić do domu rodzinnego?
     
  2. aniaslu

    aniaslu Administrator Członek załogi

    Myślę, że to powinna być decyzja, którą podejmiesz z chłopakiem. Czy pytałaś go, co sądzi o takim pomyśle, jak to wpłynie na wasz związek? Przyjemnie jest mieć dookoła osoby z doświadczeniem, to jasne. Zwłaszcza, kiedy się czujesz niepewnie i jesteś zmęczona. I dlatego porozmawiajcie, bo jest szansa, że twój partner wesprze twój pomysł lub pozwoli to znaleźć jakieś rozwiązanie, z którym wszyscy poczujecie się dobrze. Pamiętaj, ze na forum są dziewczyny w podobnej do twojej sytuacji i pewnie z chęcią cię wesprą. Może dołącz do mamuś z grudnia 2014. Jest szansa, że znajdziesz wśród nich bratnie dusze:)
     
  3. reklama
  4. Cyntia85

    Cyntia85 Moderator

    Kochana, jestem w podobnej sytuacji. Dzieciątko jest na mojej głowie i nikogo z rodziny do pomocy. Mąż pieluszkę przewinął 4 razy, myje wanienkę i tyle. Bywało, że chodziłam w pidżamie do wieczora, śniadanie jadalam ok. 14. Mały miał problemy brzuszkowe. Teraz ma 10 tygodni. Nie jest łatwo, ale da się :)
    Też rozważałam wyjazd do mamy (300 km), ale nie zdecydowałam się. Nie chciałam by mąż (mimo jego podejścia) tracił chwile z synem.

    Trzymam za Ciebie kciuki!
     

Poleć forum