reklama

Wrześnioweczki 2026, przyszłe mamusie.

U mnie wszystko tak faluje, są mdłości i za chwilkę odchodzą, jest ból piersi a później znika i znów przychodzi, jedno jest stałe- gorsze samopoczucie z rana. Dopiero się rozkręcam popołudniami

Dzisiaj jestem jakaś rozzłoszczona i mocno odpalają mnie teksty typu „jak się urodzi dziecko to już koniec życia”, „jeszcze będziesz do pracy uciekać od dziecka” „koniec już z wyjazdami i że sportem”, „teraz musisz tylko leżeć”. Byłam dziś na uro babci i nasłuchałam się takich tekstów właśnie od własnych mam i babć. I z jednej strony przykro mi, że im się tak macierzyństwo kojarzy, z ogromem poświęcenia itp. i rozumiem, że życie się zmienia, ale czy trzeba tak straszyć??? O co chodzi z tym straszeniem?
Pierd. Głupich bab. Mam jedno dziecko, ma już 12lat, i ok. Pierwszy rok sielanka nie był, sporo się kręcilo wokół dziecka ale wróciłam na siłownię, spokojnie skończyłam studia, i na niedalekie wycieczki jeździłam. Drugi i trzeci powoli gdzieś jeździliśmy dalej ale wszytsko ustawione pod dziecko, jego drzemki i porę jedzenia wiadomo, nie ruszysz na marsz 20h, pod namiot z jedną zupka czy kajakiem nie oplyniesz globu ale wyjazdy z normalnym noclegiem, sport, hobby wszytsko wraca do normy. Dla mnie gorszy był covid jak z dzieckiem musiałam siedzieć w domu, nie szło nigdzie wyjechać, żadnego placu zabaw i lekcje zdalne, gdzie cierpliwość do kaligrafii mnie dobijała. Ale uważam, że to był wspaniały czas, tęsknię za tam, córka jest już za duża na pewne rzeczy więc chyba nie mogło być tak źle, że zdecydowałam się na ponowne macierzyństwo walcząc o nie przez x miesięcy.
 
reklama
U mnie wszystko tak faluje, są mdłości i za chwilkę odchodzą, jest ból piersi a później znika i znów przychodzi, jedno jest stałe- gorsze samopoczucie z rana. Dopiero się rozkręcam popołudniami

Dzisiaj jestem jakaś rozzłoszczona i mocno odpalają mnie teksty typu „jak się urodzi dziecko to już koniec życia”, „jeszcze będziesz do pracy uciekać od dziecka” „koniec już z wyjazdami i że sportem”, „teraz musisz tylko leżeć”. Byłam dziś na uro babci i nasłuchałam się takich tekstów właśnie od własnych mam i babć. I z jednej strony przykro mi, że im się tak macierzyństwo kojarzy, z ogromem poświęcenia itp. i rozumiem, że życie się zmienia, ale czy trzeba tak straszyć??? O co chodzi z tym straszeniem?
Ja jestem zdania, że swoje muszą się nagadać. Też to przerabiałam bo dosyć często wyjeżdżamy ale jednym uchem wpuszczałam drugim wypuszczałam i zostawiałam bez komentarza albo zbywającym.
Ale fakt pierwszy rok nas przeorał o byliśmy pewni, że długo nigdzie nie wyjedziemy bo dziecko bardzo wymagające i nerwowe w sumienie tej pory ale ja tylko przekraczamy próg samolotu dziecko zmienia się o 180 stopni. Śmiejemy się, że włącza tryb wakacyjny i wszyscy zadowoleni. Odważyliśmy się miesiąc po roczku i żałowaliśmy, że brakowało nam odwagi wcześniej
 
Ja jestem na etapie odstawiania córki od piersi - bardzo mam wrażliwe brodawki , jej ida zeby i każde karmienie to już ból, więc muszę odciąć karmienia.
Dla mnie początek był najcięższy ale nas trochę czas po porodzie dojechał (głównie przez choroby małej ) . Fakt trzeba było trochę rzeczy dostosować, bo jeździliśmy na wakacje po 20 h lotu a teraz lecieliśmy 1,5 h żeby sprawdzić jak mała się zaadaptuje, ale szczerze ? Te wakacje z nią byly 1000 razy lepsze niż najdalsze kierunki 😍 Jest inaczej to prawda, bo jesteś odpowiedzialna już nie tylko za siebie tylko też za tą małą istotkę , ale jej jeden uśmiech powoduje że ciężki dzień staje się łatwiejszy. W lutym teściowa sobie „zażartowała „ , że z następnym dzieckiem wszystko będzie prostsze - słuchajcie jaka ja byłam wściekła - chwilę po porodzie , obolała, ciężko nam było z karmieniem, uczyłyśmy się siebie - odparsknelam tylko że póki co kolejnego dziecka nie będzie. Minęło parę miesięcy , nauczyłyśmy się siebie i teraz jestem w kolejnej ciąży. Wiem że na początku będzie trochę hardcore zeby znowu zmienić rytm , ale to wszystko jest do ogarnięcia ❤️ wspomnienia są niesamowite
 
Ja jestem zdania, że swoje muszą się nagadać. Też to przerabiałam bo dosyć często wyjeżdżamy ale jednym uchem wpuszczałam drugim wypuszczałam i zostawiałam bez komentarza albo zbywającym.
Ale fakt pierwszy rok nas przeorał o byliśmy pewni, że długo nigdzie nie wyjedziemy bo dziecko bardzo wymagające i nerwowe w sumienie tej pory ale ja tylko przekraczamy próg samolotu dziecko zmienia się o 180 stopni. Śmiejemy się, że włącza tryb wakacyjny i wszyscy zadowoleni. Odważyliśmy się miesiąc po roczku i żałowaliśmy, że brakowało nam odwagi wcześniej
Ooo a ile ma Twoje dziecko ? Ile najdłużej leciało? 😍 masz jakies tricki w samolocie ?
My lecieliśmy jak mała miała 7 miesięcy , w kwietniu chcemy kolejny raz troszkę dłuższy lot ( o ile będę miała zgodę od gin )
 
Ooo a ile ma Twoje dziecko ? Ile najdłużej leciało? 😍 masz jakies tricki w samolocie ?
My lecieliśmy jak mała miała 7 miesięcy , w kwietniu chcemy kolejny raz troszkę dłuższy lot ( o ile będę miała zgodę od gin )
Syn ma 3,5 roku. Najdłużej narazie 6,5 godziny ale wliczając dojazd na lotnisko to w sumie w podróży był 12 godzin. jakbym wcześniej przemyślała, że i tak będzie tyle godzin w podróży to pewnie polecielibyśmy gdzieś dalej bo naprawdę zniósł świetnie. Ale u nas też w ruch już idzie tablet z bajkami w razie kryzysu. Ale jak był mniejszy to największym hitem oprócz chmur na niebie była książeczka z naklejkami wielorazowymi Melisa &dug czy jakoś tak, no potrafiliśmy się 1?5 h tym bawić. W sumie to do tej pory mam takie książeczki przy sobie bo można fajne historyki stworzyć, teraz jeszcze ulubieni superbohaterowie i nasza uwaga skupiona na nim
 
Ja jako prawie że weteranka powiem prawdę z prawd objawionych- każda ciąża, każde dziecko, ba każdy człowiek może być inny.

Moi synowie są jak ogień i woda, obaj wymagający ale każdy na swój sposób.
Starszy przeczołgał nas bo i było dużo problemów okołoporodowych i spać nam przestał w dzień w 4 mż. śpiąc na noc tylko na mnie "na klacie" i to tylko od 23 do 4 rano z milionem pobudek. Od neurolog usłyszałam, że "taki typ dziecka" i jako mama jedynaka jestem przewrażliwiona. Młodszy syn bardzo ruchliwy i też wymagający ale jakie było nasze zdziwienie, że dziecko może spać jak książkowe niemowlę.
Starszy długo bał się ruszyć z rozwojem ruchowym i każdy jego ruch był niepewny, młodszy od zawsze jest hop do przodu i nie wie co to strach. Tak bym mogła wymieniać i wymieniać.

Myślę, że trochę to gadanie jest nasilone tam, gdzie właśnie było ciężej i jak ktoś nie miał tyle "szczęścia", to będzie mu ciężko zrozumieć. Co nie uprawnia do straszenia innych mam. ;)
 
Jak tam u Was dziewczęta? U mnie lekka poprawa, zamieniłam wymioty na całodobowe mdłości z suchymi wymiotami. Cały dzień nad miska, dobrze że dziś wolne od pracy to mogłam sobie łazić w dresie i mogąc się w każdej chwili położyć. Jeśli będzie wszytsko ok, to we wtorek poproszę coś na mdłości.
 
U mnie narazie bezobjawowo. Boli tylko podbrzusze jak na okres ale to chyba normalne na wczesnym etapie, chociaż trochę wam zazdroszczę objawów bo to takie potwierdzenie, że w brzuchu rozwija się maleństwo 😃
 
reklama
Dziewczyny, a czy któraś was uprawia sport? Przez ostatni rok byłam bardzo aktywna i wydolnościowo i siłowo. Dziś mam zaplanowany trening i nie wiem czy powinnam iść czy odpuścić. W piątek odwołałam poranny bo leciałam na betę a co zrobić teraz to nie mam pojęcia. Niby czytam, że sport zalecany ale z drugiej strony jestem pełna obaw, że coś się może wydarzyć 🫣
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry