Renatka, teraz jeśli nie masz czegoś w opakowaniu z nazwą bio, to nie masz żadnej gwarancji, że takie jest, nawet jeśli nie kupujesz w markecie tylko w zwykłej budce. A tak szczerze mówiąc, to nawet kupując "od baby" na targu, nie wiesz, co tam jest... U mnie np., co już pisałam co najmniej kilka razy, jest bardzo zanieczyszczone powietrze, i wcale nie jestem przekonana, czy kupowanie warzyw z pól, nad którymi unosi się śmierdzący pył ze spalania śmieci/traw itp., spalin jest lepsze niż importowanych pryskanych.
U mnie na rynku w większości warzywa i tak pochodzą z hurtowni, które kupują towar w imporcie, a do tego sprzedawcy palą papierosy nad straganami... Brakuje mi mojego osiedlowego warzywniaka z Elbląga, gdzie był spory wybór warzyw i owoców w rożnych odmianach, a do tego sprzedawcy potrafili doradzić, tu jak znajdę 3 gatunki jabłek, to już jest sukces, a wcześniej miałam wybór zawsze z 7-8.
Do tego wszystkiego mam kontakt z sadownikami, którzy niby mają ekologiczne jabłka, a tak naprawdę sprowadzają z zagranicy srodki ochrony roślin niedopuszczone do sprzedaży w Polsce, bo mają zły wpływ na pszczoły, tutaj nigdzie nie jest to rejestrowane, a oni pryskają i sprzedają jako eko, więc nigdy nic nie wiadomo...