reklama

załamana

Temat na forum 'Archiwum "poronienia"' rozpoczęty przez anetak45, 6 Kwiecień 2009.

  1. anetak45

    anetak45 Początkująca w BB

    Witam, musze z kim porozmawiac bo mnie trafi, 22tyg ciazy diagnoza bezczszkowiec, wiec siadam przed komputer i szukam malo wiadomosci, tylko kobiety pisza ze zaraz im cize przerywano a ja uslyszalam musimy czekac nikt pani tej ciazy teraz nie przerwie, nie potrafie opisac jak ja sie czulam, plakalam, teraz jest 27tyg ciazy dziecko kopie rusza sie, a ja wiem ze po porodzie umrze, czekam na pogrzeb wlasnego dziecka, moze ktoras z was przezyla to i potrafi pomoc swoim wsparciem.
     
  2. angelka123

    angelka123 i tylko nadzieja......

    Kochana strasznie mi przykro :-( Moj Dzidzius mial obrzęk całego ciałka, dawano mu maleńkie szanse, odszedł od nas w 13 tygodniu... Zapraszam Cię na głowny wątek "ciąża po poronieniu", zajrzyj do nas, są tam wsaniałe Dziewczynki, które napewno Cię wysłuchają... Trzymaj się proszę!!!!
     
  3. reklama
  4. iwka1211

    iwka1211 Aniołek 14.01.2009 r.30tc

    Witam!
    Anetko nie mam słów żeby powiedzieć jak mi przykro że Was to spotyka. Wiem jak boli strata dziecka zaraz po porodzie i wiem również że żadne słowa nie są w stanie zmniejszyć tego bółu. Mój synek nie miał bezczaszkowia ale ciąża była zagrożona od 10 tygodnia. Leżałam cały czas z nadzieją że jednak będzie wysztsko dobrze, najpierw w domu potem miesiąć w klinice-od 15.12 do 16 01 i sam docent już dawał nam duże szanse na przeżycie maleństwa. Daliśmy radę przetrzymać do 30 tygodnia-bezwodzie, ale synek zmarł 13 godzin po porodzie-nie miałam go nawet żywego na rękach. Także zupełnie cię rozumiem co teraz czujesz. Ja również czułam się cudownie jak Aruś mnie kopał, jak się kręcił bo wtedy jeszcze bardziej wierzyłam że jednak sie uda bo on jest taki ruchliwy i taki mocno-kopał bardzo mocno. Ale niestety po porodzie okazało się że bezwodzie spowodowało nie wykształcenie się płucek-nawet zastrzyki na rozwój płuc nie pomogły, i wadę serduszka. Synek nie reagowal na żadne leki-tak nam powiedział doktor. Ale mimo tego strasznego przeżycia wiem że nie postapiłabym inaczej. Gdybym drugi raz miała taka sytuacje to i tak walczyłabym o dziecko-bo przecież cuda się zdarzają. Anetko kochana nie wiem co mogę Ci wiecej napisać. Na pewno potrzebujesz teraz ogromnego wsparcia kogoś bliskiego- ja inaczej nie poradziłabym sobie z tym wszystkim.... Pisz tutaj jak najwiecej mi to pomogło. Opisz co czujesz wyżal się my Cie tutaj wszystkie rozumiemy. Trzymajcie się dzielnie jeszcze zaświeci dla Was słońce ja w to wierzę. Uściski i całuski.
     
  5. selena

    selena Ola i Magdalenka-skarby

    Anetko. Ja jestem po poronieniu, dokladniej obumarciu ciąży. Obecnie drugą przechodzę dobrze. Mam też córkę. Ale nie o tym chciałam napisać. Moja przyjaciółka 17 lat temu urodziła dziewczynkę z bezczaszkowiem. Urodziła ją przedcześnie, ale tylko dlatego,że lekarz po badaniu wziernikiem do macicy przez brzuch( wprowadzili jej kamerkę) i stwierdzeniu owej wady upuścił jej wody płodowe, aby wywołac poród. Bo nie można było przerwać ciąży. To zakazane. Przyznał się do tego dopiero po latach, gdy urodziła dwie zdrowe córeczki. Niestety Joasia żyła tylko 15 minut.
    Jedyne co mogę Ci napisać na ten temat, i co opowiedziała mi przyjaciłka. Pewnie, gdyby nie decyzja lekarza, walczyłaby o córeczkę. Druga rzecz, pomomo zakazu na conajmniej 2 lata zajścia w ciążę zaszła w nią w miesiąc po porodzie. Pragnienie dziecka było większe. Tego samego roku (poród Joasi miał miejsce w styczniu)w listopadzie na świat przyszła Judyta, zdrowa i dziś prawie siedemnastoletnia dziewczyna. W 3 lata później kolejna, też zdrowa. Nie wie po dzień dzisiejszy czym spowodowana była wada. W tamtych czasach USG nie było wykonywane tak pospolicie jak dziś. Nie umiem Ci napisać co zrobić, jak postąpić, myslę,że to decyzja indywidualna. Zyczę Ci abys była silna. Zyczę Ci, aby u Ciebie diagnoza była błędna.
    Tulę Cię mocno.
     
  6. slodziutka_e

    slodziutka_e Fanka BB :)

    Anetak45 - kochana nie ma teraz słów by znaleźć pocieszenie dla Ciebie i dla Twojego M. Nie wiem jak Ci pomóc! Nie wiem jak przytulić by otrzeć łzy. Jedyne co mogę powiedzieć to to BYŚCIE byli silni. Nie poddawali się. Bo walczyć trzeba do końca choć czasem z góry walka jest przesądzona na naszą niekorzysć! Trudno mi samej to pisać. Bo nie mogę sobie nawet wyobrazić bólu jaki masz w sercu. Pragnęłabym najbardziej na świecie by Was ominęło najgrosze. Ale niestety nie MY o tym decydujemy. Mogę tylko napisać że pomodlę się za Was i za Wasze nienarodzone dziecko. By jednak zdarzył się cud! .. Byście byli silni i szybko doszli do siebie.
    Tak jak napisała Selenka czasem Bóg ma wobec nas jakiś plan. Nie wiemy jaki. Ale nigdy. Przenigdy! nie możemy się poddawać!
    Tulę do seruszka i rowniez zapraszam na watek głowny. Choć nazwa jego brzmi ciąża po poronieniu. Znajdziesz tam wspaniałe wsparcie.
     

Poleć forum