reklama

Zero tolerancji?

Temat na forum 'Pogaduszki' rozpoczęty przez nikita33, 4 Listopad 2006.

  1. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Zapewne większość z Was słyszała, o co chodzi w tym programie. To nowy pomysł min. Giertycha na uzdrowienie sytuacji w szkołach. Ja po ostatnich wydarzeniach w Gdańsku i nie tylko jestem jeszcze w szoku. Długo zastanawiałam się, kto był winien śmierci Ani tak naprawdę. A teraz zastanawiam się, czy ten program coś da, czy roztopi tylko wierzchołek góry lodowej, czy zakazy i kary do czegoś doprowadzą? Co do zaostrzenia dyscypliny w szkołach to generalnie jestem za, bo to,co obserwujemy teraz przekracza wszelkie granice. Ale czy to rzeczywiście jest lek na całe to zło, które dzieje się w szkołach? Może trzebaby sięgnąć gdzieś głębiej albo gdzieś indziej - do rodziny, środowiska poza szkolnego? Czy to, że zabronimy młodzieży przynosić do szkoły komórki coś da? Wątpię. Bardziej podoba mi się pomysł z pracą - jak na przykład naśmieciłeś, to zostajesz "po godzinach" i sprzątasz. To wydaje mi się bardziej wychowawcze.
    Ale wszystko to,to drobnostki w porównaniu z maltretowaniem kolegów czy nauczycieli. Czy ostry rygor nauczy niektóre dzieciaki szacunku do drugiego człowieka, bo o to chyba głownie w tym wszystkim chodzi.....Ogólnie mam mieszane uczucia. Ciekawa jestem, co Wy o tym sądzicie i o sytuacji w szkołach wogóle. Ja myślę sobie, że kiedyś moje dziecko też pójdzie do szkoły i już mi się włos jeży na głowie....


    pozdrawiam
    nikita
     
  2. Magdalenka

    Magdalenka Fan(ka)

    MI tak samo jak Nikicie sie jeży. Okazuje sie, że nawet w przedszkolu zdażają sie "maltretowania" - oczywiśćie na zupełnie inną skalę - dziecka przez innych maluchów. Mój synek ma takiego kolegę w grupie - przewodnik stada:eek: - męczy jedno dziecko potem sobie zmienia na inne. A do tego zachęca jeszcze inne dzieci. Przy opiekunkach jest grzeczniutki. Mama w domu. Ma starszego brata. dla mnie to dziecko z jakimś problemem ale ie mogę go rozgryźć. I co z takim zrobić? staram sie swojemu synkowi pokazć alternatywę, że ni musi robic tak jak ten kolega chce, że może mieć innch kolgów rownie fajnych. Trochę pomaga to , że rozmawiamy z nim o tym. ale co dalej? Czy on wyciągnie z tego jakąś nauke na dłużej?
    Ja też nie byłam przez swoje poglądy popularna w klasie. W pracy zresztą tez. Kurcze czenu inni zmuszją nas do kierowania sie w zyciu swoimi wartościami negując natychmiast nasze? Dlaczego tak trudno być "odmieńcem" i nie ulegać presji bycia w grupie, która na dłuższą metę jest destrukcyjna dla mnie?
    Ja przez to wszystko przeszłam. Teraz jestem szczęśliwa. Mam duże grono wspaniałych przjaciół, dużą dalszą rodzinę która jest wspaniała, śietnych sąsiadów, kochającego męża cudowne dzieci. Nawet instruktorzy w Domu Kultury są przyjaźni i mili.
    Ale jak pomóc moim dzieciom przejśc przez to? Jak widzę to teraz jest jeszcze trudniejsze niz za moich czasów.
    Jednego jestem pewna, że za wszelką cenę chcę uczestniczyć w życiu szkolnym/przyjacielskim/pozalekcyjnym moich dzieci. Ale czy to wystarczy??????
     
  3. reklama
  4. Mamuska

    Mamuska mama Maciaska i Meduzki!

    no właśnie od tego chciałam zacząć - ja myślę, że to wcale nie jest trudniejsze teraz niż kiedyś. Zawsze był podział na grupy, zawsze byli liderzy i ich ofiary, zawsze było wyśmiewanie, bicie, szykanowanie, tylko teraz o tym się mówi, teraz się nagłaśnia takie sprawy. Media - to jest moc!
    A co do pomysłu Giertycha to chyba będę przeciwko wszystkim na jakie wpadnie bo gość jest dla mnie skrajnym debilem. Co ma niby oznaczać zaostrzenie dyscypliny w szkołach w praktyce??? :confused: A jego pomysł na wprowadzenie oddzielnych szkół dla trudnej młodzieży???!!! Dla mnie horror, bo od tego krok to wprowadzenia dzielnic mieszkalnych dla trudnej młodzieży, potem Ci z normalnych dzielnic ze strachu przed tymi drugimi się odgrodzą murem i juz mamy getta :eek:
    Nie mam pojęcia jak zapobiegać takim tragediom, ale moim zdaniem minister Giertych (TFU!) też nie i to co mówi i robi, robi na oślep .
    Aha jeszcze jedno - słyszałam w radiowej trójce wywiad z Giertychem i jakąś panią psycholog i mądry Giertych mówi, że statystyki pokazuja, że najbardziej brutalna jest młodzież gimnazjalna i dlatego jest pomysł, żeby gimnazja rozwiązać. Na co pani psycholog ryknęła śmiechem i mówi, że to nie gimnazja mają na to wpływ, tylko wiek młodzieży! Że nawet jak to nie będzie gimnazjum tylko np. technikum to statystycznie najbardziej brutalna okaze się młodzież z technikum i rozwiązanie gimnazjów nic tu nie da! To świadczy o tym, że ten człowiek naprawdę robi wszystko na oślep, nie ma żadnego pomysłu, a te które ma świadczą tylko o jego głupocie i braku kompetencji.
     
  5. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Wydaje mi się, że to podstawa, to jest najważniejsze chyba, co można zrobić. Tylko, że łatwo jest w tym życiu uczestniczyc, jak dzieci sa mniejsze. Nastolatki raczej bronią się przed tym rękami i nogami, ale pewnie jest i tak, że czym skorupka za młodu..... jeśli dzieciak od małego przyzwyczai się, że rodzic w jakiś sposób uczestniczy, czy choćby interesuje się jego szkołą, kolegami, pasjami, to jako nastolatek może nie będzie temu taki niechętny.
    Co do Giertychowskich pomysłów to przeraża mnie w tym najbardziej właśnie to, o czym pisze Mamuśka - oddzielne szkoły dla trudnej młodzieży.... obawiam się, że to może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego....

    Co do wypowiedzi w radiu to nawet szkoda komentować.....

    Zgodzę się też, że zawsze w szkole był podział na grupy i zawsze była jakaś klasowa ofiara. Ale jednak wydaje mi się, że nie dochodziło do tak drastycznych sytuacji. Przynajmniej kiedy ja chodziłam do szkoły. Zresztą te podziały były raczej w podstawówce,w liceum było jakoś inaczej. Ludzie jakoś tam się grupowali, ale nie czuli do siebie takiej nienawiści, raczej jak się kogoś nie lubiło, to się go omijało, ale nie było sytuacji, że ktoś kogoś maltretował, przynajmniej w moim liceum ( a właściwie dwóch, do których chodziłam), a wogóle nie do pomyślenia było, żeby maltretować nauczyciela. Pewnie, że pyskówki się zdarzały, ale to wszystko....
    Pewnie, że teraz więcej się o tym mówi, bo media nagłaśniają. Ale to akurat chyba dobrze, może dzięki temu zainteresują się tym rodzice, którym bez tego nigdy nie przyszłoby do głowy, że coś takiego może się dziać.

    pozdrawiam
    nikita
     
  6. alka2

    alka2 Fanka BB :)

    No tak, o ministrze pisać nie będę...:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:
    A jego pomysły? Porazka za porażką :no: Po pierwsze ośrodki o których tyle szumu narobił od dawna istnieją - maja różne nazwy -

    Placówki Opiekuńczo – Wychowawcze
    Pogotowie Opiekuńcze – placówka wielofunkcyjna o charakterze interwencyjnym (dziennym i całodobowym)

    Młodzieżowy Ośrodek Readaptacji Społecznej - placówka socjalizacyjna

    Do takich placówek trafia młodzież stanowiąca realne zagrożenie dla rówieśników - najczęściej majaca już kontakt z policją sądem i kuratorem - którzy to okazywali sie bezsilni...

    Więc rozumiem że chodzi ewentualnie o reorganizację tych placówek :confused: :confused: :confused: :confused: :confused: :confused: (w radio słyszałam, że wojskowi z wyższym wykształceniem będą w nich mile widziani jako wychowawcy - słowa PANA MINISTRA :szok: :sick: :sick: :sick: )

    No a wprowadzony w życie świetny pomysł nie promowania uczniów, którzy mają przez dwa bodajże lata zachowanie naganne ???? Nie no super, przetrzymujmy łobuzów w gimnazjach - jakież to bezpieczne i wychowawcze dla innych! Nie zdziwmy się jak poziom agresji w gimnazjach będzie coraz wyższy - dzięki PANU MINISTROWI! ABSURD!

    Po drugie prace społeczne jako kara też funkcjonują - dzieciaki sprzątają i froterują - nic nowego PAN MINISTER nie wymyślił!

    Przemoc i agresja w szkole to temat który wymaga przemyślanych i racjonalnych decyzji - obawiam się że PAN MINISTER G. się nimi nie splami :no: :no: :no:
    (po pomyśle jednego podrecznika dla wszystkich, czy amnestii maturalnej byłaby to wiara w cuda :baffled: )
     
  7. słowiczek

    słowiczek mama pisklaczków

    Witam.
    Bardzo ciekawy temat!!!

    Wczoraj w necie poczytałam sobie dokładnie co ten nasz minister wymyśla i jakie są opinie na ten temat wielu mądzrzejszych ludzi od niego.
    Oczywiście nie muszę pisać co o tych pomysłach ludzie sądzą.
    Ja też wiele z nich uważam za absurd, choć jeden pomysł jest OK. Karanie.
    "Naśmiecisz to posprzątasz" i uważam że to jest wychowawcze.
    Jednakże nasz minister przedstawił tylko kary. A gdzie są nagrody?????? Przecież to jest najlepsza motywacja. Czyż nie prawda? Człowiek ma być tylko karcony? A co z tymi, którzy pracują i nie mają żadnej z tego satysfakcji, nagrody, pochwały? Każdy lubi być chwalony, zauważony...
    Cała uwaga bedzie się skupiała na tych, którzy robią źle...

    Co do agresji w szkołach...
    Wydaje mi się, ze kidyś było inaczej, nie było takiej wielkiej nienawiści, dążenia posiadania, zwrócenia na siebie uwagi. Owszem, zdarzały się jednostki ale takie były raczej wyalienowane, łatwiejsze w "wyłapaniu", wyodrębniały się z ogółu. Teraz to jest jedna wielka agresja.
    Nie masz dobrze postawionych rodziców-jesteś gorszy...
    Masz inną fryzurę - jesteś odmieńcem, którego trzeba tępić.
    Wiecie co, boję się tego cholernie, co będzie jak moje dzieci pójdą do szkoły. A najbardziej się obawiam o mojego syna. Jest nie w pełni sprawny fizycznie i boję się, że młodzi ludzie go zniszczą w ciągu jednej sekundy, gdzie ja będę pracować przez całe życie aby uwierzył w siebie, był otwarty i szedł do przodu...

    Ale szacunku do drugiej osoby dzieci nie nauczą się w szkole. Wydaje mi się, ze większość to jest wina rodziców, którzy nie mają czasu dla dzieci, zajęci są pogonią za pieniądzem, swoim życiem, swoimi przyjemnościami. A dziecko oddają w ręce nauczycieli i wierzą, ze szkoła ich wychowa. A szkoła nie ma czasu aby zająć się jednostką.

    I to takie kółeczko, które się zamyka...
     
  8. nikita33

    nikita33 Fan(ka)

    Słowiczku, dużo racju jest w tym, co piszesz. MI też się wydaje, że same kary i restrykcje to nie jest najlepsze wyjście. Człowiek wiecznie karany i piętnowany ciągle będzie stawał okoniem, bo niby dlaczego ma być w porządku wobec ludzi, którzy ciągle mu mówią - jesteś zły. Oczywiście, nie mam tu na myśli, że trzeba się litować nad łobuzami, ale wydaje mi się, że jak jest kij, to musi być też i marchewka. No i jakiś wzorzec. Kto dziś w tym kraju może być wzorcem dla młodego człowieka? Nie widzę..... Chyba że właśnie rodzice - jednak co by nie mówić, jaki wzorzec dziecko wyniesie z domu, takie później jest. Ale jak wiadomo z tym różnie. Wystarczyło posłuchac wypowiedzi ojca jednego z chłopaków, którzy maltretowali Anię, która się potem powiesiła - przecież nic takiego jej nie zrobili.... dajcie im spokój.... skoro rodzic uważa, że rozebranie koleżanki w obecności całej klasy i zabawa w gwałt to nic takiego, to syn też tak będzie uważał..... żadne przepisy nic tu nie pomogą.

    pozdrawiam
    nikita
     

Poleć forum