Ja poszłam w 5 mcu i czasami żałuje ze nie wcześniej. Bardzo złe się czułam nie miałam tyle sił, odpowiedzialne stanowisko - nie było taryfy ulgowej tylko nerwy - bez sensu. Nawet w ostatni dzień szef ( a od tygodnia wiedział ze pójdę na zwolnienie) z pretensjami wyskakiwał ze mam mu jeszcze coś przygotować ze mam szybko coś sobie przypomnieć ( niestety zauważyłam ze mózg jakby wolniej pracował potrzebowałam czasem paru minut na odpowiedz - na spokojnie przeszukać maile).