reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Dzisiaj Dzień Ojca i z tej okazji zapraszam cię do wysłuchania rozmowy, której bohaterem jest Patrick Ney. Psycholog, doradca rodzicielski, tata dwóch córeczek, urodzony w Anglii, co w tej historii ma również znaczenie ;) Posłuchaj rozmowy

    Natomiast o 17:00 zapraszam Cię na live z Agnieszką Hyży - porozmawiamy o rodzicielstwie, macierzyństwie i oczywiście o ojcostwie. O tym co robić z "dobrymi radami". Dołącz

reklama

Zostałam sama.

Mamawdwupaku

Początkująca w BB
Dołączył(a)
10 Sierpień 2020
Postów
25
Cześć,
Jestem tu nowa. W sumie nie myślałam ze kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji ze wsparcia będę musiała szukać w internecie. Mam 23 lata. Od 2,5 roku jestem w związku małżeńskim z 4 lata starszym mężczyzna. Mamy cudownego 2letniego syna. Ślub wzięliśmy rok szybciej ze względu na to ze zaszłam w ciążę. Wydawać by się mogło ze jesteśmy idealnym małżeństwem. On wytatuował sobie moje imię razem z datą ślubu na ręce. Przez ponad 2 lata dzwonili do mnie członkowie jego rodziny nie mogąc się nadziwić ze przy każdej rozmowie opowiada o tym jaka jestem cudowna i jak mnie kocha. W ciąży nie mogłam nawet sama się wykapać bo pomagał mi wejsc i wyjść z wanny żeby nic mi się nie stało. W połowie zeszłego roku zaczęliśmy myśleć o drugim dziecku. Mamy pieniądze, jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, mąż jest w stanie utrzymać nasza rodzinę. Czemu nie. Długo się nie udawało. W końcu dzień po Wielkanocy tego roku zobaczyliśmy na teście upragnione dwie kreski. Mąż obdzwaniał rodzinę i cały wieczór powtarzał mi ze jest najszczęśliwszy na świecie bo mnie ma. Sytuacja ekonomiczna w kraju nie jest pewna wiec aby mieć pewność ze niczego nam nie braknie mąż postanowił pojechać na 4 turnusy kolonii jako opiekun. Przed wyjazdem prawie płakał ze musi nas zostawić i ze najchętniej by zrezygnował. Cały wyjazd to była dla mnie tortura odliczałam dni do jego powrotu. Po 4 (z 6) tygodniach rozłąki zauważyłam ze z jego profilu na Facebooku zniknęły wszystkie nasze wspólne zdjęcia, m.in. ślubne. Poprosiłam o wyjaśnienia. Na początku nie chciał rozmawiać po czym oznajmił ze mnie nie chce i chce rozwodu. Uzgodniliśmy ze na spokojnie porozmawiamy po jego powrocie. Ktokolwiek wczoraj wrócił do domu to nie był mój mąż tylko wyprana z emocji maszyna. Najpierw wymyślał różne historie ze nigdy mnie nie chciał, ze był ze mną z litości ale kiedy skończyły mu się argumenty powiedział po prostu ze na wyjeździe zrozumiał ze się ze mną dusi i chce żyć sam dla siebie. Oczywiście z dziećmi mi pomoże, „da mi coś na życie”. Nawet szlachetnie zaproponował ze może wziąć teraz naszego syna a ja odchowam trochę młodsze to możemy się co jakiś czas wymieniać!!!!! Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Błagałam żeby ze mną porozmawiał, żebyśmy poszli na terapie to spakował się i przeniósł do siostry twierdząc ze rozmawiać ze mną może tylko o tym jak dzielimy majątek i opiekę nad dzieckiem ale to dopiero jak skończę lamentować. Jestem załamana. Nie wiem co robić. Nikt mnie teraz do pracy nie przyjmie. Mieszkanie opłacił mi do końca tego miesiąca i powiedział ze nie będzie mi tyle dawał żeby wystarczyło i na mieszkanie i na życie, ze będzie mniej pracował żeby zajmować się synem wiec mam iść do rodziców żeby mi pomogli bo on dużo mi nie da. Czy się kłóciliśmy? No pewnie, ale nigdy tak żeby doprowadzić do rozwodu. I nigdy nie słyszałam od niego ze coś mu w naszym małżeństwie nie pasuje. Najgorsze jest to ze ja siedzę i czekam aż wróci i powie ze żartował. Nie dam rady przejść przez to wszystko sama. Nie poradzę sobie ... Co mam robić ?
 
reklama

Magdusia88

Fanka BB :)
Dołączył(a)
17 Listopad 2019
Postów
5 685
Zachowuje się typowo jak osoba z poczuciem winy i na dodatek bardzo tchórzliwa.
Ma coś do ukrycia i sama zobaczysz za jakiś czas, że jego zachowania będą jeszcze gorsze. Bo złapie go ktos na kłamstwie, albo się coś wyda, wtedy będzie zachowywał się jak szczur w klatce i będzie gryzł na oślep. Bez wyciągnięcia wniosków i skruchy, to jest taka obrona każdego kto jest przyłapany i chce zrzucić z siebie winę.
Cieszę się, że już Twoje posty mają inny wydźwięk. A Ty jeszcze zaczniesz żyć ! Prędzej czy później. zdaje sobie sprawę jakie to ciężkie po tylu latach takie gnioty usłyszeć.
Najważniejsze jest jedno: śmieci się same wyniosły. A Ty się trzymaj !



Jak człowiek czuje się winny to nie chce spojrzec w oczy osobie, która skrzywdził. Karma do niego wroci i będzie go niemiłosiernie chłostać.
Ty musisz po prostu żyć swoim życiem i starać się być szczęśliwa. To go jeszcze bardziej rozzłości

Popieram, żyj swoim życiem. Jest ono za krótkie na tęsknotę za takim baranem. Skup się na dzieciach a wszystko się ułoży. Spróbuj ograniczyć spotkania z mężem do minimum, żeby wam krwi nie psuł (z dziećmi nie zawsze się uda, ale ograniczenie to już cos). Nie słuchaj co ludzie opowiadają, idź przez świat z podniesiona głowa, nie zrobiłaś nic złego!
Rozmawiaj z prawnikiem. Może mediator będzie dobra opcja? Oni pomagają polubownie załatwić takie sprawy.

 
reklama

Amur

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Luty 2019
Postów
653
Cześć,
Jestem tu nowa. W sumie nie myślałam ze kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji ze wsparcia będę musiała szukać w internecie. Mam 23 lata. Od 2,5 roku jestem w związku małżeńskim z 4 lata starszym mężczyzna. Mamy cudownego 2letniego syna. Ślub wzięliśmy rok szybciej ze względu na to ze zaszłam w ciążę. Wydawać by się mogło ze jesteśmy idealnym małżeństwem. On wytatuował sobie moje imię razem z datą ślubu na ręce. Przez ponad 2 lata dzwonili do mnie członkowie jego rodziny nie mogąc się nadziwić ze przy każdej rozmowie opowiada o tym jaka jestem cudowna i jak mnie kocha. W ciąży nie mogłam nawet sama się wykapać bo pomagał mi wejsc i wyjść z wanny żeby nic mi się nie stało. W połowie zeszłego roku zaczęliśmy myśleć o drugim dziecku. Mamy pieniądze, jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, mąż jest w stanie utrzymać nasza rodzinę. Czemu nie. Długo się nie udawało. W końcu dzień po Wielkanocy tego roku zobaczyliśmy na teście upragnione dwie kreski. Mąż obdzwaniał rodzinę i cały wieczór powtarzał mi ze jest najszczęśliwszy na świecie bo mnie ma. Sytuacja ekonomiczna w kraju nie jest pewna wiec aby mieć pewność ze niczego nam nie braknie mąż postanowił pojechać na 4 turnusy kolonii jako opiekun. Przed wyjazdem prawie płakał ze musi nas zostawić i ze najchętniej by zrezygnował. Cały wyjazd to była dla mnie tortura odliczałam dni do jego powrotu. Po 4 (z 6) tygodniach rozłąki zauważyłam ze z jego profilu na Facebooku zniknęły wszystkie nasze wspólne zdjęcia, m.in. ślubne. Poprosiłam o wyjaśnienia. Na początku nie chciał rozmawiać po czym oznajmił ze mnie nie chce i chce rozwodu. Uzgodniliśmy ze na spokojnie porozmawiamy po jego powrocie. Ktokolwiek wczoraj wrócił do domu to nie był mój mąż tylko wyprana z emocji maszyna. Najpierw wymyślał różne historie ze nigdy mnie nie chciał, ze był ze mną z litości ale kiedy skończyły mu się argumenty powiedział po prostu ze na wyjeździe zrozumiał ze się ze mną dusi i chce żyć sam dla siebie. Oczywiście z dziećmi mi pomoże, „da mi coś na życie”. Nawet szlachetnie zaproponował ze może wziąć teraz naszego syna a ja odchowam trochę młodsze to możemy się co jakiś czas wymieniać!!!!! Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Błagałam żeby ze mną porozmawiał, żebyśmy poszli na terapie to spakował się i przeniósł do siostry twierdząc ze rozmawiać ze mną może tylko o tym jak dzielimy majątek i opiekę nad dzieckiem ale to dopiero jak skończę lamentować. Jestem załamana. Nie wiem co robić. Nikt mnie teraz do pracy nie przyjmie. Mieszkanie opłacił mi do końca tego miesiąca i powiedział ze nie będzie mi tyle dawał żeby wystarczyło i na mieszkanie i na życie, ze będzie mniej pracował żeby zajmować się synem wiec mam iść do rodziców żeby mi pomogli bo on dużo mi nie da. Czy się kłóciliśmy? No pewnie, ale nigdy tak żeby doprowadzić do rozwodu. I nigdy nie słyszałam od niego ze coś mu w naszym małżeństwie nie pasuje. Najgorsze jest to ze ja siedzę i czekam aż wróci i powie ze żartował. Nie dam rady przejść przez to wszystko sama. Nie poradzę sobie ... Co mam robić ?
Ale masz teraz zmartwien dziewczyno. 😞 jest mi przykro bo znam podobna sytuacje w moim otoczeniu dosc bliskim i tez nie wiem co moge doradzic czy wgl. Cos sie da... czy on Cie zdradzil na tym wyjezdzie? Czy nie ma tam jakis znajomych ktorzy sa zawistni i go nastawiaja przeciw Tobie ? Takie sytuacje niestety sie zdarzaja 😞 jest to przykre...
 
Dołączył(a)
4 Wrzesień 2020
Postów
3
Nie no... to jest szczyt wszystkiego! Jak on tak może??? jak widać w życiu nie może być za dobrze. Szkoda tylko, że tak mu się odmieniło i tak jak teraz kochał tak nienawidzi. Jestem pewna, że zobaczył trochę świata, jakieś panienki i mu się w głowie poprzewracało. Nie będę sądzić, nie znam was osobiście, ale jest mi po ludzku przykro :C jeszcze liczę na to, że się opamięta, ale czy ty w ogóle chcesz do niego wracać? Pozdrawiam
 

Amur

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Luty 2019
Postów
653
A co na to jego rodzina? Co na to jego siostra u ktorej mieszka? Ktos z Toba o tym rozmiawial? Skad nagle taki obrot sprawy? Ze 2 dziecko dobre relacje a tu ciach 180 stopni?
 

Mamawdwupaku

Początkująca w BB
Dołączył(a)
10 Sierpień 2020
Postów
25
Nie no... to jest szczyt wszystkiego! Jak on tak może??? jak widać w życiu nie może być za dobrze. Szkoda tylko, że tak mu się odmieniło i tak jak teraz kochał tak nienawidzi. Jestem pewna, że zobaczył trochę świata, jakieś panienki i mu się w głowie poprzewracało. Nie będę sądzić, nie znam was osobiście, ale jest mi po ludzku przykro :C jeszcze liczę na to, że się opamięta, ale czy ty w ogóle chcesz do niego wracać? Pozdrawiam

Bardzo chciałam. Długo błagałam. Teraz...już nie mogę na niego patrzeć. Niedobrze mi jak myśle że będzie widywał dzieci. Tacy ludzie powinni być z od razu kastrowani a na czole powinno się wypalać jakiś znak żeby wszyscy wiedzieli co to za człowiek.
Serce mi pęka jak odwozi syna i muszę tłumaczyć małemu dlaczego tatuś pojechał i dlaczego nie ma go z nami. Nienawidzę go za to ze nie chciał być ze mną (zaczynam znajdować różne kłamstwa sprzed pół roku. Jak chociażby konta bankowe o których nie miałam pojęcia) a jest na tyle wyrafinowany że potrafił mi zrobić drugie dziecko myśląc tylko o tym ze musi się pomęczyć ze mną kilka lat dłużej. Nie chce żeby ktoś tutaj zrozumiał mnie źle. Cieszę się na to dziecko, szczególnie ze bardzo chciałam mieć córeczkę, ale chciałam ją urodzić w szczęśliwej rodzinie. Mając przy sobie męża który doceni to co robię.
 

arona

Fanka BB :)
Dołączył(a)
19 Kwiecień 2018
Postów
8 589
Wiec zaczynasz wyszukiwac znaki z wczesniejszych czasow, to jednak nie bylo z dnia na dzien?
Tlumaczenie dziecku, ze tata nie chce z nami byc... tragedia, serce peka 🙁
 

Mamawdwupaku

Początkująca w BB
Dołączył(a)
10 Sierpień 2020
Postów
25
A co na to jego rodzina? Co na to jego siostra u ktorej mieszka? Ktos z Toba o tym rozmiawial? Skad nagle taki obrot sprawy? Ze 2 dziecko dobre relacje a tu ciach 180 stopni?
Jego siostra mieszkała ze mną w czasie tych kolonii, jak zaczęła się ta cała sytuacja (on powiedział mi o rozwodzie dwa tygodnie przed powrotem do domu przez Messengera) to bardzo mnie wspierała. Zresztą do tej pory to robi. Pozwoliła mu przenieść się do siebie w sumie dlatego żeby nie kontrolę nad tym co on robi, liczyła na to ze się opamięta i nie chciała żeby zrobił coś czego by żałował.
Jego rodzina wiadomo, najpierw szok cały czas mam z nimi kontakt ale długo nie brali tego wszystkiego na poważnie, myśleli ze przesadzam bo mi hormony wariują, a nie tak wychowali syna wiec napewno by tak nie zrobił. Potem byla zlosc, krzyk, groźby ze zerwa z nim kontakt a teraz..No powoli szukają mu usprawiedliwienia :(
 

Mamawdwupaku

Początkująca w BB
Dołączył(a)
10 Sierpień 2020
Postów
25
Wiec zaczynasz wyszukiwac znaki z wczesniejszych czasow, to jednak nie bylo z dnia na dzien?
Tlumaczenie dziecku, ze tata nie chce z nami byc... tragedia, serce peka 🙁

Wychodzą teraz sprawy które łącza mi się z różnymi sytuacjami z przeszłości. Ale wtedy machnęłam na to ręka, uwierzyłam w jego wytłumaczenie i tyle. Nie roztrząsałam bo nie było potrzeby. Miałam do niego sto procent zaufania.
 
reklama
Do góry