reklama

Zawód marzeń – pisarz

Postać pisarza w naszych umysłach wykreowało kino. Na dużym ekranie widzimy, jak się żyje, pisząc książki. Wygląda to mniej więcej tak, że się wstaje przed południem, kręci się po domu niespiesznie. Koniecznie w szlafroku, bamboszach, z rozwianym włosem i nieobecnym wzrokiem. Się pije kawę i nagle – gdzieś pomiędzy trzecim a czwartym łykiem – doznaje się olśnienia. Wówczas pisarz, niczym młoda łania, mknie do laptopa, otwiera go i tak to w twórczym szale powstaje jego kolejna powieść. Dobrze się składa, bo właśnie mija termin dostarczenia jej do wydawcy (a pisarz wziął już nań zaliczkę).

Oczywiście nasz literat, jak każdy, ma kryzysy. Dzieje się tak wówczas, gdy opuszcza go wena twórcza. Wtedy najlepiej byłoby, gdyby pisał swe dzieła na maszynie, z której co i rusz, zniechęcony, mógłby z pasją wyrywać kartki - w połowie puste, okaleczone miernym tekstem. Żeby było bardziej dramatycznie, powinien wykonywać zamaszyste ruchy, o mniej więcej stałej sile ekspresji, by spadający papier mógł tworzyć imponujące kopczyki, cudownie wyrażające niemoc twórczą. Tak jest w amerykańskich filmach, a jak wygląda prawdziwa literacka codzienność? Czy w Polsce pisarstwo można uprawiać zawodowo czy wyłącznie po fajrancie, to jest hobbystycznie? Czy jest to profesja, z której da się wyżyć, czy wręcz przeciwnie – udaje się to tylko uznanej garstce nielicznych?

Z definicji
Pisarz, zamiennie literat, to osoba uprawiająca wolny zawód, będąca twórcą literatury pięknej: prozy, poezji, dramatu, ale nie tylko. To także eseista, satyryk, krytyk, autor: książek dla dzieci, scenariuszy filmowych, radiowych czy telewizyjnych. W Polsce zawód pisarza jest zarejestrowany i oficjalnie uznawany. Zupełnie inną kwestią jest, czy z pisania można się utrzymać. Idąc tym kluczem, pisarzy można podzielić na tych, dla których owa twórczość stanowi główne, często jedyne źródło dochodu (ich jest zapewne garstka) oraz tych, którzy pisanie traktują jako satysfakcjonujące, przynoszące profity hobby (zdecydowana większość). Pośród nich są zarówno ci, którzy realizują własne pomysły oraz tacy, którzy tworzą na zamówienie i w myśl wydawnictwa.

Jaką trzeba obrać ścieżkę edukacyjną, by zostać pisarzem?
Jonathan Caroll, znany pisarz, rzekł: „Człowiek nie decyduje, że „zostanie pisarzem”. To coś samo cię wybiera”. I zdecydowanie coś w tym jest. Nie ma studiów, które przygotowują do tego zawodu, niemniej przydaje się zarówno wykształcenie (najpewniej humanistyczne), jak i ogólne oczytanie. Umiejętności, które pisarzowi są niezbędne, nie można nabyć ani w szkole, ani na studiach. Do tego potrzebna jest iskra boża, talent, nieprzeciętny sposób wyrażania myśli.

Literatura to nie tylko poprawność językowa, rzetelna konstrukcja, świetny pomysł czy intrygująca fabuła – z początkiem, punktem kulminacyjnym i zakończeniem – to także nieuchwytny pierwiastek, niemal magia – to własny, charakterystyczny styl autora. Najlepsza droga ku uprawianiu tej twórczości to … pisać, pisać, pisać. Dużo czytać, konsultować się (w miarę możliwości) zarówno z mistrzami pióra, jak i redaktorami, korzystać z dobrodziejstwa warsztatów literatury, kursów czy poradników.

Specyfika pracy
Praca pisarza to nie senne przeciąganie się z kąta w kąt, a często ciężka i żmudna, wyczerpująca i stresująca praca. Kluczem do sukcesu wydaje się być umiejętność i pasja pisania. Naturalnie, ale ważny jest także potencjał i twórcze zasoby: morze niewypowiedzianych słów, ocean przemyśleń, wątków, refleksji i okruchów fikcyjnej rzeczywistości. To także – choć to wolny zawód – determinacja, samodyscyplina i motywacja, by codziennie usiąść przy klawiaturze i pisać, sumiennie realizując projekt. Kiedy już uda się skończyć tekst, nie jest to koniec drogi, choć owszem, przynosi ulgę, ukojenie i satysfakcję. Pozostaje go teraz opublikować.

Tu przydałaby się nie tylko dobra passa, ale operatywność i wytrwałość, bowiem najczęściej samemu trzeba szukać wydawcy. Kiedy książka szczęśliwie zostaje przyjęta do druku, pozostaje praca z redaktorem (na poprawki trzeba nanieść jeszcze więcej poprawek) i korekta językowa. Tu przydałaby się rzemieślnicza dokładność, cierpliwość i pokora. Potem to już z górki – spotkania autorskie, promocje, wywiady. I kolejna książka.

Idealny kandydat na pisarza, to osoba, która:
·    Posiada „iskrę bożą”, pisarskie zacięcie, lekkość pióra – umie w piękny, dowcipny bądź inny nietuzinkowy sposób wyrażać swe myśli i realizować pomysły.
·    Ma dobre zaplecze językowe – zna zasady rządzące językiem polskim, posiada bogate słownictwo i ogładę literacką.
·    Ma pasję, głód słowa i twórcze nastawienie do pracy, co określa potencjał, „daje kopa” i kreatywną moc.
·    Ma umiejętność słuchania, patrzenia i widzenia, czyli szczególną wrażliwość.
·    Ma bogatą wyobraźnię, cechuje go empatia - potrafi kreować bohaterów, alternatywną rzeczywistość (bądź dobrze się czuję w innych dziedzinach, w jakich chce się literacko realizować).
·    Jest cierpliwy, sumienny, umie pracować pod presją czasu.
·    Umie się zmotywować, zmobilizować do pracy oraz zorganizować sobie dzień.
·    Jest gotowy znosić krytykę, dzięki pokorze i otwartości na redaktorskie (choćby) sugestie.
·    Wierzy w siebie i swoje możliwości. Nie zniechęca się i łatwo się nie poddaje.

Antonina Kozłowska, autorka trzech książek: „Trzy połówki jabłka, „Czerwony rower” i „Kukułka”, tak pisze o swojej pracy:

Od dziecka chciałam być nauczycielką. Większość kobiet w rodzinie, w pokoleniu moich dziadków wykonywała ten zawód, kochały swoją pracę, cieszyły się ogromnym szacunkiem dorosłych już uczniów, a ja chciałam je naśladować. Spełnienie tego marzenia po latach, kiedy przez niespełna rok uczyłam w technikum, okazało się niestety bolesnym rozczarowaniem. Skończyłam anglistykę na UW. Wcześniej przez rok studiowałam socjologię, ale przerwałam studia. W tym roku zaczęłam podyplomowe studia dla tłumaczy w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW.

Na początku, zaraz po studiach, zaczęłam uczyć angielskiego w prywatnej szkole językowej. Pracowałam jako lektorka przez 9 lat, dopiero po wydaniu pierwszej książki przeszłam na samozatrudnienie, i poświęciłam się tylko pisaniu i tłumaczeniom. Zawsze coś pisałam - opowiadania, puszczane w obieg po szkole, teksty do gazetek ściennych, pamiętniki, i gdzieś tam, nie przyznając się do tego nawet przed sobą, chciałam pisać książki. Stopniowo oprócz tłumaczeń zaczęłam dorywczo pisać teksty - czasem artykuły sponsorowane (wstyd się przyznać, ale to też było ciekawe :-) ), później zdobyłam wyróżnienie w konkursie na bajkę dla dzieci organizowanym przez miesięcznik "Twoje Dziecko", aż wreszcie zaczęłam pisać dla tego miesięcznika artykuły jako autorka zewnętrzna. Równolegle pisałam pierwszego bloga - "mamę dwojga ludzików". I tu następuje historia z cyklu "grał na trąbce w przejściu podziemnym, kiedy zauważył go idący do metra Miles Davis" ;-) Pewnego dnia napisał do mnie dyrektor nowo powstałego Wydawnictwa Otwartego z pytaniem, czy bym "czegoś" dla nich nie napisała. Otworzyłam zaczęty, 40-stronicowy plik będący początkiem "czegoś" i wysłałam do wydawnictwa ... po czym dostałam umowę i termin na dokończenie książki.

Moja praca polega na tym, że wstaję o 7 rano, wyprawiam dzieci do szkoły i siadam do komputera. Jeśli mam zlecenie - tłumaczę, jeśli akurat nie mam - coś piszę. Mniej więcej 90% tych "cosiów" kończy na etapie 20 stron, a niektóre zmieniają się w książkę. Pierwszą napisałam, kiedy jeszcze pracowałam jako lektorka - nocami, po wieczornych zajęciach, kiedy wszyscy spali. W obu moich pracach najbardziej podoba mi się niezależność, swoboda wyboru czasu pracy, tematów, zleceń, klientów (to akurat dotyczy tłumaczeń). Z drugiej strony należy ostrzec kandydatki na "młode pisarki", że z pisania nie da się wyżyć na zasadzie comiesięcznej pensji zapewniającej bezpieczeństwo i stabilizację. Z tłumaczenia zresztą też nie zawsze...

Nie znoszę etapu redakcji i korekty, za co serdecznie przepraszam moje panie redaktorki z wydawnictwa. Nie lubię czytać czegoś, co sama napisałam, a już najbardziej nie lubię być poprawiana - taka wada charakteru :) Potrafię się wykłócać o każde słówko. Poza tym szybko się nudzę i takie wracanie do tekstu, szlifowanie go, jest udręką kiedy jestem już myślami przy czymś innym.

Pisarz musi mieć wyobraźnię i empatię - przecież będzie musiał wyobrazić sobie uczucia i przeżycia swoich bardzo różnych bohaterów, wejść w ich skórę i opisać ich możliwie wiarygodnie. Powinien być dobrym obserwatorem i słuchaczem - łowić obserwacje, fragmenty rozmów, scenki, zapamiętywać. Nie powinien się poddawać, powinien być wytrwały - ja miałam szczęście, ale znam osoby, które zanim osiągnęły sukces, wysyłały swoje teksty całymi latami do wydawnictw i cierpliwie znosiły odpowiedzi odmowne.O byciu pisarzem nie powinna marzyć osoba, która jest niecierpliwa i spodziewa się natychmiastowej sławy i majątku :) Ktoś niesystematyczny, kto nie umie się zmusić do tego, żeby usiąść i napisać te X tysięcy znaków.

Moje wyobrażenia na temat zawodu pisarza? Hm, nie wiem. Nie miałam konkretnych. Może miałam nadzieję, że stanę się - sławna? rozpoznawalna? Wyobrażałam sobie, że moje życie jakoś się zmieni po wydaniu książki. Tymczasem nic istotnego się nie zmieniło.Na koniec chciałam tylko dodać od siebie, że nie umiem się przekonać do traktowania pisania jako "zawodu", nawet "zawodu/pracy marzeń". Mam taką XIX-wieczną, romantyczną wizję pisarza, który w natchnieniu, w odosobnieniu uprawia Twórczość i pisze Dzieła, koniecznie przymierając głodemJ Nie przemawia do mnie model amerykański czyli pan, który pisze od 8 do 16 i co roku wypluwa z siebie kolejną książkę, utrzymując z tego zadowoloną rodzinę.
 
mzb

reklama

Niezbędniki w dziale porady