reklama

Czego nie da się zmienić - należy pokochać

Rozstępy

… zmora naszych podzidziowych boczków i brzuszków. Są zabarwione na różowo, czerwono lub liliowo, po pewnym czasie stają się białe lub w kolorze masy perłowej. Duży wpływ na ich powstawanie ma hormon, który jest wytwarzany w większej ilości właśnie podczas ciąży.

Kiedy będziemy naprawdę uparte, ciężkim znojem możemy sprawić, że rozstępy staną się prawie niewidoczne. Zupełnie nie znikną już nigdy - gdy na jakimś kosmetyku mimo wszystko przeczytamy, ze likwiduje rozstępy całkowicie to jest to kompletna bzdura i wysyłamy rzeczony kosmetyk w kosmos.

Jeśli jesteśmy zdesperowane i dysponujemy sporą gotówkaą, możemy w gabinecie kosmetycznym wykonać zabiegi peelingu chemicznego lub mikrodermobrazji. Powodują one silne złuszczenie naskórka i stymulują rozwój nowych włókien kolagenowych. Na głębokie rozstępy pomoże dermabrazja (głębokie ścieranie skóry specjalnym aparatem, w znieczuleniu), złuszczanie warstw naskórka laserem lub chirurgiczne usunięcie (brrrr) zmienionych powierzchni skóry. Te dwa ostatnie zabiegi wykonują kliniki chirurgii plastycznej. I co? Powiało grozą?

Po tak optymistycznym wstępie możemy się zabrać za wielka bitwę w domowym zaciszu.

Rewelacyjnie, jeśli zaczniemy pracować nad skórą już podczas ciąży. Masaż (ważne jest, by kremy wcierać kolistymi ruchami) i odpowiednie kosmetyki pozwolą zminimalizować szkody, jakie może wyrządzić rosnący brzuszek. Bardzo ważna jest też odpowiednia dieta, zapewniająca wystarczające dawki witamin oraz mikroelementów, zwłaszcza cynku i krzemu. Jeśli jednak w ciąży nie miałyśmy siły nawet na jedzenie (tak jak ja) to teraz też możemy uprzykrzyć rozstępom życie.

Biusty w górę!

Z biustem różnie bywa. Nie ważne czy przed ciążą był duży czy mały, po porodzie zwłaszcza niektóre „mamusie cycowe” mogą po pewnym czasie stwierdzić, ze piersi zaczynają im niebezpiecznie oscylować wokół kolan. Mamy wiec do wyboru, albo wykorzystać je zimą jako szalik, albo walczyć……. walczyć… walczyć.

Po dwuletnim karmieniu synka swój biust wykurowałam idealnie prysznicem, kremem i masażem. Prysznic był okropny – przez pół minuty polewałam piersi chłodną wodą, krem jak to krem, ale masaż zdecydowanie najlepszy, – bo czasem wykonywany przez męża….

Jako dopełnienie do zestawu pielęgnacyjnego, dodajmy jeszcze ćwiczenia:

1.    (Dla akrobatów)
Uklęknij, podpierając się rękoma. Unieś stopy tak, by łydki tworzyły z udami V, skrzyżuj nogi w kostkach. Zginając ręce w łokciach ćwicz papki nie dotykając klatką piersiową podłogi. Powtórz 10 razy w dwóch seriach. (ja osobiście „wymiękłam”)

2.    (wymagające mniej akrobacji)
Stajemy, plecy wyprostowane, łopatki ściągnięte, przed sobą troszkę powyżej biustu łączymy dłonie jak do modlitwy, łokcie na zewnątrz, dłoń pod kątem prostym do przedramienia, no i naciskamy dłonie o siebie, raz całą powierzchnią, raz tylko opuszkami palców. (ćwiczenie wyszperane przez Margot z „Mamuś kwietniowych ’05”)

Nogi do ziemi i jeszcze zakręcone…

Cellulitem już się zajęliśmy, depilacje zostawmy na osobny rozdział (mrożący krew w żyłach), a teraz sprawdźmy, na jakiej stopie żyjemy.

Żeby stópka pięknie wyglądała w sandałku i klapku, trzeba sprawić, by pozbyła się śladów pozostawionych przez tortury zimowych butów. Można pedikiur wykonać w gabinecie kosmetycznym, ale trochę to kosztuje i trzeba CZASU  a tego często nam brakuje. Znacznie prościej jest wykroić chwilkę dla siebie w zaciszu domowej łazienki. Raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić na luksus kąpieli relaksującej stopy z dodatkiem np. alg, soli morskiej lub olejków eterycznych… a co… niech się poczują doceniane…

Tak jak w przypadku całego ciała, tak i tu zaczynamy od peelingu. Najlepsza będzie do tego tarka. Używamy jej na mokro, najlepiej, co drugi dzien. Skórę wygładzi tez scrub (można używać tych do całego ciała, lub, jeśli macie taką fantazję – kupić specjalne do stóp).

Kosmetyk, jaki wmasujemy w stopy rano nie może być zbyt gęsty – inaczej w  butach czuły byśmy się jak na ślizgawce. Najlepszy będzie chłodzący żel lub preparat przeciw potliwości. Wieczorem możemy sięgnąć po krem nawilżający, który poradzi sobie ze zrogowaceniami i ewentualnymi odciskami.

Pora zabrać się za „makijaż”

Przynajmniej raz na tydzień nadajmy kształt paznokciom. Podetnijmy je cążkami lub nożyczkami (na prosto – bo mogą wrastać), a brzegi wyrównajmy pilniczkiem.

Jeśli wybieramy się na plażę, lepiej użyjmy jasnych lakierów – jeśli piasek je nadwyręży, nie będzie tego zbytnio widać. Przy lakierach ciemnych dobrze jest położyć najpierw bezbarwną bazę – aby płytka paznokcia się nie odbarwiła.

Ok. Stopy mamy już piękne, jeszcze tylko polakierować wypiłowane paznokietki i galopem na plażę… jednak, co zrobić, jeśli nasze nogi nie bardzo rwą się do galopu a i ze stępem mamy problemy?

Ciężkie nogi, opuchnięcia, żylaki to nasz chleb powszedni – zwłaszcza latem. Często nie obejdzie się bez wizyty u lekarza, ale jeśli nasz problem nie jest tak uciążliwy możemy sobie pomóc same masażem relaksującym. Nogi masujemy dłonią lub gąbką, zawsze w kierunku serca zaczynając od stóp ( w ten sposób prawidłowo pobudzimy krążenie i usuniemy zastoje). Można przy okazji wcierać maści lub żele (najlepiej doradzi nam farmaceutka)

Chyba jesteśmy już dopracowane pod każdym względem… Czyżby nasi mężczyźni mogli z westchnieniem ulgi WRESZCIE dostać się do łazienki?

Żużaczek

 

reklama