reklama

Spokojny maluch – konkurs z Szumiącym Misiem Whisbear®

Nikt nie zna dziecka lepiej niż jego mama, a i nikt nie utuli go tak szybko jak ona. Bo mamy mają na to swoje tajemne sposoby.

Niektóre z nas śpiewają kołysanki, inne przytulają maluszka bądź go delikatnie kołyszą. My proponujemy inny pomysł! Warto skorzystać z pomocy cudownego, pluszowego  pomocnika - oryginalnego Szumiącego Misia Whisbear®. Dzięki niemu uspokajanie Twojego dziecka stanie się prostsze.

We wnętrzu misia znajduje się innowacyjne urządzenie szumiące, którego dźwięki przypominają maluszkowi kojące odgłosy znane z życia płodowego. Misio nie tylko ukołysze twoje maleństwo do snu, ale również pomoże  w przypadku kolek. Taki miś to prawdziwy przyjaciel!

Jeśli chciałabyś się, żeby Szumiący Miś Whisbear® zaopiekował się również Twoim dzieckiem, koniecznie weź udział w konkursie.

Podczas usypiania Leo popełniam wszystkie możliwe błędy – ale dobrze mi z tym! Lubię czuć ciepło i zapach mojego synka, dlatego usypiam go, leżąc z nim w moim łóżku. Niedawno wróciłam do pracy, dlatego uważam, że wieczorne przytulanki trochę wynagrodzą naszą całodzienną rozłąkę.

Kiedy zbliża się pora zasypiania, Leo dostaje kolację, a potem przenosi się do mojego łóżka, gdzie wtula się we mnie swoim ciałkiem. Gdy zaśnie, przenoszę go do jego łóżeczka, gdzie zazwyczaj śpi już do rana.

Za nami już 8760 godzin macierzyństwa w tym 525600 minut czystej miłości, 31536000 sekund oddania i kilka chwil zwątpienia. Przez ten czas nauczyłam się słuchać potrzeb mojej córki, dawać jej poczucie ciepła, bezpieczeństwa i miłość.

Banalne ale w naszym utulaniu znajdziemy to wszystko i czy jest w tym coś magicznego? Dla nas tak, bo kocham te chwile kiedy utulam córeczkę do snu a ona swoimi małymi raczkami sprawdza czy jestem, obejmuję ją wtedy mocniej i szepcze - "jestem tu kochanie".

Od trzech miesięcy jestem tatą wspaniałej dziewczynki o imieniu Zosia, z którą każdy dzień jest nieprzewidywalny, pełen niespodzianek i zabawnych sytuacji. Nigdy wcześniej nie wiedziałem, że dla dzieci bardzo ważne są te wszystkie rytuały związane z zasypianiem, aż do momentu kiedy żona musiała wyjechać na miesiąc, a ja zostałem sam w domu z dzieckiem.  Dopiero po kilku dniach zauważyłem, że gdy kładłem się z nią na łóżku, a ona czuła cały czas moją obecność zasypiała w mgnieniu oka. I to było dla mnie wielkie odkrycie!! Mój sposób na utulenie i uśpienie córci to relaksująca kąpiel, potem czytanie bajeczek, picie mleczka i wspólne zasypianie na łóżku, kiedy to głaskałem Zosię po główce by czuła mój dotyk, moją obecność.

Dla mojego synka zawsze najważniejsza była bliskość ale od samego początku nie usypialiśmy synka na rękach czy w wózku. Od pierwszych dni leżeliśmy obok niego i szeptem opowiadaliśmy mu różne historie z naszego życia. Kiedy podrósł wystarczyło mu, że głaskaliśmy go po głowie i w momencie zasypiał, teraz natomiast wystarczy mu jego ulubiona poduszka.

Wypija mleczko, oddaje butelkę i idzie spać. Myślę, że dotyk, zapach i głos rodzica działa kojąco na dzieciątko. Ach brzmi bajkowo i mam cichą nadzieję, że nasz drugi synek, który ma urodzić się 1.czerwca będzie zasypiał tak jak jego starszy braciszek.

"SZ"um suszarki i taty ramiona sprawiają, że dzidzia szybko jest uspokojona. "U" małego pod łóżeczkiem suszarka na alarm czeka. Gdy jest potrzebna tata szybko ją włącza i nigdy nie zwleka. "M"ama o synka zadbała i swoją suszarkę do włosów mu oddała. "I" tylko na spacerze problemy mamy, bo suszarki ze sobą nie zabieramy. "Ś"pi nasze maleństwo spokojnie przy szumie, a każdy się dziwi i tego nie rozumie. "W" razie kolek ten sam rytuał mamy. Biały szum i ramiona taty lub mamy. "H"ałas ten jest dla synka zbawieniem. Dla nas stał się już przyzwyczajeniem. "I" bardzo by nam się nagroda przydała. Mama by swoją suszarkę odzyskała. A nam nie straszne byłyby bez suszarki podróże, zarówno te małe jak i te duże. "S"ynek do uspokojenia ramion także potrzebuje. Bo wtedy bezpiecznie się czuje. "B"ez szumu z kolkami nie możemy sobie poradzić. Tylko ten dźwięk pozwala nam jakoś im zaradzić. "E"fekt szumu i ramion działa cuda. Ale możliwe, że nie każdemu to się uda. "A" na zdjęciu tata dzidzie w ramionach ma. Bo na uspokojenie dziecka swoje sposoby nie tylko mama ma. "R"odzicem być to piękna sprawa. Teraz trzymam kciuki, bo przydałaby się w postaci Szumisia wygrana.

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,92 z 5. Głosów: 12
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama