Świąteczny konkurs z TM Toys: wygraj interaktywną zabawkę

Świąteczny konkurs z TM Toys: wygraj interaktywną zabawkę

Każdy rodzić chce, by jego dziecko wyrosło na dobrego, samodzielnego i odpowiedzialnego człowieka. To w dużej mierze zależy od wychowania. A Ty? Jak uczysz swoje dziecko empatii i odpowiedzialności? Podziel się z nami swoim pomysłem i weź udział w świątecznym konkursie z TM Toys. Możesz wygrać jedno z trzech fantastycznych, interaktywnych zwierzaków, które nie tylko sprawiają radość, ale i zaszczepiają w maluchach wiele pięknych wartości. Jak to możliwe?

Jednym ze sposobów na to, by obudzić i pielęgnować w dziecku empatię, szacunek do innych, wrażliwość czy odpowiedzialność jest opieka nad zwierzętami. Pies, kot czy świnka morska w domu to nie tylko przyjemność zabawy czy obserwowania puchatej kulki, ale i obowiązki oraz konieczność pewnych wyrzeczeń. Badania dowodzą, że kontakt z czworonożnym przyjacielem stymuluje niemal każdą ze sfer rozwoju dziecka: fizyczną, emocjonalną, społeczną czy intelektualną.

Nie każde dziecko może jednak wychowywać się ze zwierzęciem. Co robić, gdy dziecko marzy o własnym zwierzaku? Możliwości jest wiele, a jednym z rozwiązań jest kupienie dziecku zwierzątka-zabawki interaktywnej, która będzie namiastką wymarzonego pupila. Dlaczego to dobry pomysł?

Koty, psy czy konie interaktywne nie tylko służą do przytulania. Dziecko z pluszowym zwierzakiem może spędzać czas, a także troszczyć się o niego, opiekować i pielęgnować. To także w pewien sposób, bo poprzez zabawę, uczy odpowiedzialności, szacunku wobec zwierząt, pielęgnuje empatię i opiekuńczość. Potwierdzają to nie tylko opinie specjalistów czy producentów zabawek, ale również babyboomowe mamy i dzieci, które miały okazję sprawdzić, czy ich przyjacielem może zostać konik Flora.

Weź udział w konkursie

Weź udział w konkursie świątecznym i wygraj interaktywne zwierzątko. Odpowiedz na pytanie: jak uczysz swoje dziecko empatii i odpowiedzialności? Podziel się swoim pomysłem wychowawczym.

Zdobądź nagrodę

Spośród nadesłanych zgłoszeń wybierzemy 3, które nagrodzimy. Na Zwycięzców czekają fantastyczne nagrody: interaktywny kotek Bianca,  interaktywny piesek Lucy oraz interaktywny konik Flora.

Nadsyłanie zgłoszeń: 6.12 - 20.12.2019
Ogłoszenie wyników: 27.12.2019
Regulamin

Interaktywny kotek Bianca zachowuje się jak prawdziwe zwierzątko. Gdy ją zawołasz - odwróci głowę, będzie się łasić oraz mruczeć podczas głaskania, a w czasie zabawy ze swoją piłeczką wymruczy Ci piosenkę. Nie dotykaj jej lewej łapki - nie lubi tego! Połóż przed Biancą piłeczkę, bądź potrzyj nią o szyjkę, a zobaczysz jak idzie do niej, aby się bawić.

Interaktywny piesek Lucy reaguje na 20 różnych poleceń: kładzie się, trzęsie łapkami, węszy, siada, staje na tylnych łapkach, szczeka. Aby Lucy wykonała jedną ze sztuczek, wystarczy wypowiedzieć jej imię przed komendą. Lucy tańczy różnymi stylami (salsa, hip-hop, balet, rock&roll), śpiewa i nawet ukłoni się swojej publiczności.

 

Interaktywny konik Flora wyda odgłos zachwytu, jeśli pogłaszcze się ją po głowie. Poruszy nogą i parsknie, gdy pogłaszcze się ją po grzbiecie. Gdy usłyszy klaśnięcie – poruszy ogonem, a kiedy „poczuje” marchewkę, schrupie ją z zachwytem. Florawydaje dźwięki jak prawdziwy koń.

 

Nagrodzone wypowiedzi

Agnieszka Groskiewicz - kotek

Ostatnio zawrzało w internecie za sprawą zabawki- futrzastego potworka nazwanego brzydalem. Do czego może służyć? Do przytulania, ukochania, pocieszania- naturalnych potrzeb małego dziecka? Ależ nie! Napisy na opakowaniu i reklama nawołują by zabawkę bić, kopać i rzucać, bo jest brzydki. Szok! To jest okrutne.

A małe dzieci z natury kochają wszystko i wszystkich, nie dzielą niczego na lepsze i gorsze, one kochają całym serduszkiem. Nie trzeba ich tego uczyć od podstaw, a jedynie pielęgnować tę wrodzoną miłość i empatię.

Mój syn, gdy urodziła się siostra, był tak opiekuńczy, że nikomu poza nami nie pozwolił się do niej zbliżyć, nie spuszczał z niej oka, pilnował czy nie odkopała się z kocyka, czy śpi spokojnie czy niczego jej nie brakuje. Przeogromne pokłady miłości, odpowiedzialności, opiekuńczości u niespełna 4 latka. Serce mi rosło widząc to. Rozwijałam w nim to pokazując jak bardzo jest ważny i potrzebny w opiece nad siostrą.

Z córką jest inaczej, gdyż młodszego rodzeństwa nie ma, ale również sama z siebie emanuje od zawsze miłością i empatią do wszystkiego. Przytula misie, lalki układa do snu, a widząc brata śpiącego, biegnie cichutko do mnie szepcząc, że zasnął i żeby go nie budzić. Kiedy zdarzyło mi się płakać, przyniosła chusteczkę i wytarła mi łzy. Dlaczego? Bo ja to zawsze robię, gdy ona płacze. Dzieci są naszym odbiciem i uczą się obserwując nas i otoczenie. Jeśli my będziemy pokazywać miłość, współczucie, empatię czy obdarzać opieką zwierzęta i ludzi, dzieci będą traktować to jak coś zupełnie naturalnego.

Z pewnością znacznie łatwiej i bardziej naturalnie nauka empatii i odpowiedzialności przychodzi w domach, gdzie są zwierzątka, bo od małego dziecko obcuje z inną żywą istotką, mniejszą od niego, o którą trzeba nie tylko dbać czy karmić, ale również okazywać uczucia, dbać o bezpieczeństwo itd.

My akurat nie mamy, ale to nam nie przeszkadza. Pokazuję dzieciakom filmiki na instagramie o króliczku, co dzień pamiętają by sprawdzić co nowego słychać u Bao i cieszą się widząc jak je, skacze czy odpoczywa. Taka namiastka własnego zwierzątka.

Mamy na balkonie karmnik i wsypujemy karmę, przylatują do nas różne ptaki, które syn bezbłędne rozpoznaje, a razem z siostrą alarmują, gdy tylko skończy się pokarm i pomagają uzupełnić. Nie mogą ptaszków dotknąć czy pogłaskać, ale bardzo się cieszą z każdej sikorki czy wróbelka w karmniku.
 

Jeździmy do lasu i obserwujemy przyrodę, raz uratowaliśmy pięknego metalicznie błyszczącego żuka, który przewrócił się na grzbiet, innym razem spotkaliśmy zaspaną jaszczurkę czy padalca.

Wczoraj córka znalazła kilka orzechów włoskich wśród akcesoriów do dekoracji i od razu poprosiła by pójść do lasu i nakarmić wiewiórki. To jest cudowne widząc jak one kochają przyrodę, zwierzęta i wszystko, i wszystkich obdarzają opieką.

Nie mamy w domu żadnego żywego zwierzaczka, o które dzieciaczki mogłyby dbać, ale z pewnością interaktywne zwierzątko byłoby kolejnym etapem w rozwijaniu pozytywnych wartości. A że ja poważnie myślę nad tym, by za jakieś 2 lata  (córka ma teraz 3) pojawiło się u nas żywe zwierzątko ze schroniska- króliczek lub mały piesek, (wiadomo, że dzieci lepiej się rozwijają wśród zwierząt) taka zabawka byłaby idealnym wstępem.

Klaudia Magielska - piesek

Jestem ze wschodniej Polski, z małej wsi, gdzie wszystko co inne, obce spotykało się z oporem mojej rodziny i mieszkańców. Moi rodzice do dziś są rasistami, boją się tego czego nie znają, nie mają w sobie empatii, nie nauczyli mnie otwartości na ludzi i świat, bardziej zaszczepiali mi strach, ale nauczyli odpowiedzialności.

Teraz mając 3 swoich dzieci, mieszkając w dużym mieście można powiedzieć, że do wszystkiego doszłam sama, a także dzięki mężowi. Uczę moje dzieci innych wartości niż moi rodzice: pokazuję, że nie ważna jest wiara, poglądy, kolor skóry, przekonania, liczy się człowiek, liczy się to co w sercu, liczy się miłość do innych. Wśród naszych przyjaciół są Hindusi, Hiszpanie, Włosi. Dzieci znają kuchnię Indyjską, którą uwielbiają, Tajską, Chińską, Włoską. Nie mają oporów bawić się z innymi, także niepełnosprawnymi dziećmi, bo wśród naszych przyjaciół jest 2 takich dzieci, traktują te dzieci jak inne. Ja ciągle empatii nie tylko uczę moje dzieci, ja się od nich jej uczę. Uczę się rozczulać nam dżdżownicą, która nie może przejść na drugą stronę dróżki, nad żabką, która pewnie zgubiła mamę oraz każdym mijającym nas psem i kotem.

W soboty 2 razy w miesiącu chodzimy z psiakami ze schroniska na spacerki, to też dużo nam daje, powoduje, że moje dzieci uczą się odpowiedzialności, oraz okazywania serca. Nie proszą już o psa, bo wiedzą, że nieprzemyślane decyzje skutkują tym, że potem taki pies ląduje w schronisku i jest samotny.

Może kiedyś dojrzejemy do psa, ale musi to być decyzja nas wszystkich i odpowiedzialność nas wszystkich. Póki co mamy chomika i papużki. Dzieciaki zajmują się nimi tak, że ja nawet nie pamiętam, że je mamy:) no chyba że nie wyjmą kołowrotka na noc z klatki Lulusia to wtedy cały dom słyszy bieganie:)

Moi rodzice spoglądają na mnie i moją rodzinę i chyba powoli przełamują się, choć nadal nie rozumieją, ale już nie negują decyzji naszych, nie zabraniają. Wiem, że wiele ich to kosztuje, bo oni najnormalniej się w świecie boją inności, strach mają zaszczepiony od dziecka. Ale przełamali się i na wigilii byli u nas przyjaciele z Indii. Chcę, aby moje dzieci były obywatelami świata, a nie tylko naszego kraju, miały wolne umysły od wszelkich schematów, aby kochały życie, siebie i świat. Bardzo dużo się od nich uczę:)

Katarzyna Sekścińska - konik

Kiedy przeczytałam pytanie konkursowe: Jak uczysz dziecko empatii i odpowiedzialności, serce mi stanęło i pomyślałam „matko jedyna, NIE UCZĘ!” Nie mamy psa, ani innego zwierzęcia, którym można by się opiekować (tata alergik :/), Franek nie ma też rodzeństwa (jeszcze). No i klops. Złapałam poważnego doiła, który trzymał mnie do rana. A rano dotarła do mnie myśl, która mnie ozdrowiła i może ozdrowi kiedyś kogoś jeszcze – przecież empatii i odpowiedzialności uczymy drobnymi gestami, małymi zadaniami do wykonania i tysiącem wspólnych doświadczeń.

I wcale nie musimy mieć w domu zwierzęcia czy dwójki dzieci by rozwijać u dziecka te umiejętności. I odkryłam coś jeszcze – to nie jest tylko tak, że my (bo przecież działamy z tatą w tandemie) uczymy Franka empatii i odpowiedzialności. Druga myśl, która mnie uderzyła to to, że Franek też uczy nas dokładnie tego samego. I tak w tej spirali wzajemnego uczenia się (i od siebie), nawzajem stajemy się lepszymi ludźmi. Skoro jednak zadanie koncentruje się na tym jak my uczymy Franka, to pominę drugą stronę tej nauki (choć nie mam poczucia, że jest mniej ważna) i wymienię kilka przykładów, które wydają mi się ważne a mniej oczywiste.

Zacznę od empatii

  • Uczymy, że każdy ma prawo doświadczać emocje jakie tylko chce i że tylko ta osoba ma prawo oceniać czy to co czuje i jak silnie to czuje jest właściwe czy nie. Na przykład patrząc z boku możemy powiedzieć, że popsuta zabawka jest błahym problemem i nie warto płakać – przecież dziecko ma jeszcze XXX innych, ale w jego rzeczywistości sytuacja jest zgoła inna – to była TA zabawka i żadna inna nie jest nią. Gdy dziecku jest przykro, smutno lub coś je boli
  • Nigdy nie mówimy „nie płacz” i „nic się nie stało” – bo najwyraźniej płacz jest w tym momencie dogodną formą regulacji emocji i stało się, skoro trzeba było użyć płaczu. Tłumaczymy też Frankowi w ten sam sposób emocje innych dzieci.
  • Uczymy, że wszyscy ludzie są równi – Franek uczy się (a wcześniej bawił się na podwórku) z dziećmi z korzeniami w różnych miejscach świata i z dziećmi, które nie miały szczęścia urodzić się w pełni zdrowe. A na swojej drodze spotka jeszcze wiele innych osób, które w jakiś sposób fizycznie, psychologicznie czy w poglądach różnić się będą od niego. Uczymy Franka, by był obok tych, którym dzieje się krzywda – a choć to może dziwić, już 2latki potrafią odrzucić z grupy raniąc niemożebnie niczemu nie winnego malucha.
  • Uczymy Franka, że ludzie okazują emocje w różny sposób i że czasem odczytujemy czyjeś emocje niezgodnie z intencją nadawcy i czasem jego emocje zostaną, źle odczytane. Franek jeszcze prawie nie mówi, ale „Tak” i „Nie” już opanował. Bawimy się więc w zgadywanie podstawowych emocji, czasem się też przekomarzamy dopytując o jego emocje lub o swoje (np. Spójrz na taty minę – czy jest mu smutno? Nie – odpowiada Franek, a czy jest zły ? – Nie, a może jest wesoły – Tak odpowiada Franek, oczywiście jeśli nie trafia, wskazujemy co naprawdę czuje tata i po czym można to poznać – spójrz tata się uśmiecha)
  • A poprzedni punkt łączymy z nauką tego, co zrobić w sytuacji gdy ktoś odczuwa jakieś emocje – np. skoro tata jest smutny, to co możemy zrobić? Gdy widzę Franka smutnego odwracam tą sytuację, np. Franku wydaje mi się, że jesteś smutny, może się przytulę, czy to ci pomoże?

To teraz kilka przykładów w kontekście odpowiedzialności:

  • Uczymy Franka, że należy dbać o innych. Na przykład, jeśli zapraszamy gości, to trzeba zadbać by dobrze się czuli, mieli pełny brzuszek, uśmiechniętą buzię, a więc dzielimy się zabawkami, jedzeniem i tym co najcenniejsze–czasem. Efekty widać i choć może się to wydać zabawne, to ogrzewa nasze serca. Franek na przykład zanim zje śniadanie pędzi do swoich pluszaków, by je nakarmić, gdy wychodzimy z domu musimy zabrać misia, by nie było mu smutno, a miś musi być ubrany odpowiednio do pogody, gdy tata wychodzi do pracy to pokazuje na lodówkę by sprawdzić, czy zjadł śniadanie i pokazuje na kurtkę i czapkę – bo przecież zimno na dworze.
  • Uczymy Franka, że należy dbać o zabawki (i to co stało się nimi w efekcie kreatywności dziecka lub rodzica). Uczymy, że należy odkładać na miejsce zabawki po skończonej zabawie zanim zacznie się kolejną i że należy je uprzednio skompletować. Franek regularnie wymienia się zabawkami z koleżankami (jakoś z kolegami tego nie robi). Uczymy więc Franka, że należy dbać o cudzą własność, co najmniej tak jak o własną. Szczęśliwie konsekwencja z naszej strony przyniosła efekty i dziś już nie trzeba Frankowi przypominać, sam wie jak należy obchodzić się z zabawkami.
  • Uczymy Franka odpowiedzialności za wspólne cele. Np., że jeśli robi z kolegami wspólnie zamek z piasku to nie należy go rozdeptać (zwłaszcza w trakcie prac) bo niszczymy nie tylko naszą pracę. Podobnie, jeśli buduje z tatą samochód z klocków to schowanie kilku kluczowych klocków tak, że za nic w świecie nie da się ich odnaleźć nie pozwala osiągnąć wspólnego celu. W tej dziedzinie nie mamy jeszcze spektakularnych sukcesów.

 

Ocena: 4.83 z 5. Ocen: 9

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: