reklama
Dajcie nam szansę! – niepełnosprawne dzieci a polska rzeczywistość

Dajcie nam szansę! – niepełnosprawne dzieci a polska rzeczywistość

W Polsce niepełnosprawni stanowią 5,5 miliona mieszkańców, czyli ponad 14 % społeczeństwa. Mimo ich obecności wśród nas, jak wskazują badania i analizy, niewiele o nich wiemy.

Większość ankietowanych Polaków przyznaje, że nigdy nie poznała kogoś niepełnosprawnego intelektualnie, 48 % uważa, że życie niepełnosprawnych jest dla nich samych cierpieniem, a 46 %, że są ciężarem dla rodziców. 45 % badanych twierdzi, że nie ma zdecydowanie nic przeciwko temu, by ich pociechy i dzieci z niepełnosprawnością intelektualną chodziły do tej samej szkoły, a 39 % - do jednej klasy. Ale już mniej, bo tylko 35 % godzi się na to, żeby ich dzieci przyjaźniły się lub siedziały w ławce z niepełnosprawnym intelektualnie! W społeczeństwie wciąż do rzadkości należy postawa otwartości i zgody na pełne, codzienne uczestnictwo osób niepełnosprawnych w naszej przestrzeni życiowej. Organizacje osób niepełnosprawnych wskazują na istniejące ograniczenia architektoniczne dla osób poruszających się na wózkach, niedostosowanie wind i podjazdów, a także autobusów. Wskazują też na utrudnienia w dostępie do edukacji - ciągle zbyt mało osób niepełnosprawnych podejmuje studia wyższe.

W budżetach samorządowych brakuje zabezpieczenia funduszy na organizację kształcenia integracyjnego, zespołów wczesnego wspomagania czy innych form wspierania rozwoju dzieci ze specjalnymi potrzebami, choćby tak podstawowych, jak zajęcia logopedyczne w przedszkolach gminnych. Część dyrektorów i nauczycieli unika przyjmowania do masowych szkół dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności. Dlaczego? Często z powodu oporu rodziców dzieci zdrowych i sprawnych…

Trudno w tej sytuacji mówić o procesie inkluzji, czyli umożliwieniu osobom niepełnosprawnym, w granicach ich możliwości i potrzeb, pełnego uczestnictwa w życiu społeczno-ekonomicznym, czyli edukacji, pracy, kulturze, a także kształtowaniu umiejętności życia ludzi pełnosprawnych z niepełnosprawnymi. Chodzi tu między innymi o wypracowanie postawy tolerancji i akceptacji wobec obiektywnych, a także indywidualnie postrzeganych trudności  życiowych niepełnosprawnych.

Inkluzja edukacyjna i społeczna jest realizacją idei pełnego udziału osób niepełnosprawnych w sferze edukacji. Dotyczy to możliwości korzystania z form kształcenia ogólnodostępnego i specjalistycznego, bez konieczności wyłączania dziecka ze środowiska rodzinnego i lokalnego; z rehabilitacji odpowiedniej do rodzaju dysfunkcji, a także wsparcia pedagogicznego i terapeutycznego. Istotne są tu przemyślane i skoordynowane formy wsparcia dla rodziny wychowującej dziecko niepełnosprawne lub opiekującej się niepełnosprawnym dorosłym. Pomoc taka nie powinna ograniczać się jedynie do wsparcia materialnego dla rodzin, w Polsce i tak niewystarczającego, przy bardzo zaniedbanym obszarze pomocy psychologicznej, terapeutycznej czy organizacyjnej. Nie chodzi przecież o bezrefleksyjne włączenie wszystkich dzieci niepełnosprawnych do szkół masowych, ale o organizację odpowiedniego dla dziecka rodzaju kształcenia i rehabilitacji.

Inkluzja (nauczanie włączające) powinno dać dziecku z niepełnosprawnością szansę, na doświadczanie „bycia uczniem normalnej klasy”, wcześniej przedszkola. Jednak edukacja dzieci niepełnosprawnych ma sens dopiero wtedy, gdy istnieje pomoc i prawa dla takiego dziecka. Dzięki temu dziecko uczy się i staje częścią społeczeństwa”. Niepełnosprawni dorośli w naszym kraju nie są częścią społeczeństwa i często uważają, że są niepotrzebni. Czy można to zmienić dzięki edukacji? Trzeba pamiętać, jak ogromną rolę w rozwoju poznawczym małego dziecka odgrywa jego sprawność motoryczna. Ograniczenia w funkcjonowaniu ruchowym dziecka wpływają bezpośrednio na jego rozwój poznawczy, który w rezultacie może przebiegać lepiej lub gorzej. Mówimy tu o rozwoju psychomotorycznym. Podejmując decyzję  o wyborze odpowiedniej placówki oświatowej dla dziecka, musimy przede wszystkim brać pod uwagę możliwość zabezpieczenia mu zarówno usprawniania ruchowego, jak  i rozwoju poznawczego. Większość masowych placówek edukacyjnych absolutnie nie jest do tego przygotowana. Chodzi tu przede wszystkim o kadrę, sprzęt, organizację pracy. Niektóre z nich radzą sobie z tym problemem kierując ucznia na nauczanie indywidualne, co oczywiście nie ma nic wspólnego z włączeniem. W tej sytuacji możliwość uczestniczenia we wczesnych działaniach rehabilitacyjno-edukacyjnych,, prowadzonych przez specjalistyczne placówki jest wręcz bezcenna dla dziecka, ale wciąż słabo dostępna.

„Rodzice dzieci niepełnosprawnych nie ukrywają, że niezależnie od tego, czy ktoś ma orzeczoną niepełnosprawność intelektualną czy ruchową, jest dyskryminowany przez polski system edukacji. Jedni nie mogą się dostać do szkół z powodu barier architektonicznych, innych odstraszają dyrektorzy obawiający się obniżenia poziomu wyników w szkole. Wiadomo przecież, że uczeń z upośledzeniem lekkim zawsze będzie słabszy i będzie zaniżał poziom. Trudno trafić na przedszkole, szkołę odpowiednią dla dziecka: integracyjną, specjalną czy masową. Wielu specjalistów i rodziców podkreśla też, że niepełnosprawność fizyczna, to mimo wszystko mały kłopot dla procesu integracji. Największą barierą jest niemożność nawiązania więzi intelektualnej.„Tu nic nie trzeba budować i konstruować, potrzebne są znacznie trudniejsze zabiegi i sposoby, by przełamać się wewnętrznie i znaleźć coś zastępującego tę najważniejszą z więzi - więź intelektualną”.

Innym problemem, bardzo istotnym z punktu widzenia przyszłości dziecka, jest brak ciągłości i związany z nim brak plastyczności systemu edukacyjnego. W społecznościach lokalnych częstokroć nie wypracowano jeszcze wizji oraz nie planowano kształcenia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Skutek? Kształcenie włączające istnieje tylko w szkole podstawowej. Nie ma możliwości kontynuacji tej formy nauczania ucznia w kolejnych etapach. Poza tym, obecnie właściwie nie spotyka się sytuacji, w której dziecko rozpoczynające edukację w warunkach specjalnych, po pewnym czasie mogłoby trafić do  integracji. Stosunkowo często natomiast mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Dziecko rozpoczyna edukację w integracji, a po pewnym czasie kwalifikowane jest do kształcenia specjalnego. Ten brak plastyczności systemu powoduje, że decyzje o nauczaniu dziecka w integracji często są podejmowane zbyt pośpiesznie. Kiedy ani uczeń ani środowisko szkolne nie są do tego przygotowani, trudno oczekiwać dobrych efektów i satysfakcji każdej z zaangażowanych stron.

Jak wygląda inkluzja z punktu widzenia małych, niepełnosprawnych dzieci?
Wiele z nich porusza kwestię inicjacji zabawy albo zaproszenia do niej przez rówieśników oraz - niestety - bycia odrzuconym, pomijanym oraz braku pozwolenia na udział we wspólnej zabawie. Akceptacja oraz uzyskanie pozwolenia na zabawę, bycie pełnoprawnym jej uczestnikiem oraz zdobywanie przyjaciół, to trzy główne tematy, kluczowe w procesie włączenia dzieci niepełnosprawnych do społeczeństwa. Zainicjowanie zabawy okazuje się być niełatwym zadaniem dla każdego dziecka. Zwróćmy uwagę, że popularny plac zabaw, jest miejscem „trudnym”  nawet dla w pełni sprawnego dziecka, które za wszelką cenę próbuje dołączyć do zabawy i stać się częścią grupy. Dla niepełnosprawnych dzieci to szczególne wyzwanie, ponieważ w tym momencie bawią się one z rówieśnikami bez udziału osób dorosłych. Zdane tylko na innych, którzy nie zawsze są wystarczająco dojrzali, aby zrozumieć i uszanować odmienność. Aby niepełnosprawne dziecko poczuło się akceptowane, wystarczyłoby przyzwolenie zdrowego rówieśnika , zwykłe – „chodź się bawić” albo „zagrajmy”. Wszystkie dzieci, także te z różnego rodzaju ograniczeniami, potrzebują poczucia pełnoprawnego partnerstwa w grupie, chcą stanowić jej część. Same podkreślają wagę tego faktu. Kolejna rzecz, bardzo ważna dla nich, to ogromne pragnienie posiadania prawdziwego przyjaciela. Takiego, na którym możesz polegać i ufać mu. Jak go zdobyć?

Dziecięcą inkluzję mogłyby ułatwić odpowiednio przystosowane place zabaw i tereny rekreacyjne. Wszystkie dzieci powinny mieć szansę na przebywanie w miejscach, gdzie czują się akceptowane, bez względu na to, czy są sprawne czy nie. Niestety, wciąż łatwiej jest wykluczyć dziecko z zajęć sportowych, bo nie umie się przystosować lub jest agresywne. Aby cokolwiek zmienić, należałoby zadbać o profesjonalne szkolenia dla specjalistów pracujących z dziećmi, a tych jest wciąż za mało oraz zwracać baczną uwagę na wszystkie sfery życia, nie tylko edukację. Warto dodać, że sfera emocjonalna małego człowieka, w wielu przypadkach jest o wiele większym problemem, niż samo nabywanie wiedzy. Co w takim razie może zrobić rodzic czy nauczyciel, aby pomóc dziecku niepełnosprawnemu w procesie inkluzji? Dr. Nancy Spencer-Cavalier, specjalistka z Kanady radzi, by w razie wątpliwości po prostu zapytać o to dziecko, dając mu tym samym szansę wypowiedzi i jednocześnie uzyskując cenną odpowiedź. Warto posłuchać, co ono samo myśli na ten temat, spróbować bliżej poznać jego odczucia.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda
www.logopedzi.pl

reklama

Niezbędniki w dziale rodzina