reklama

Gdzie się podział romantyzm w związku?

Z opowieści młodych rodziców, którzy „odchowali” swoje pociechy, a także w niektórych poradnikach dla mam, małe dziecko bywa przedstawiane jako intruz, który wdarł się pomiędzy rodziców.

Albo mniej ostro, nie jak intruz, ale tak czasochłonne i energochłonne zajęcie przez 24 godziny na dobę, że rodzicom na nic innego nie zostaje już czasu.

To najczęściej podawany powód oddalenia się współmałżonków od siebie w okresie wczesnego rodzicielstwa. Wspólne wieczory przy świecach, spacery we dwoje czy chociażby wypad do kina na inny film niż dla dzieci stają się trudnością. Z chęcią wspólnego spędzania czasu konkuruje i zwycięża: zmęczenie, obawa przed zostawieniem dziecka po raz pierwszy z inną osobą niż mama czy tata,  a czasami prozaicznie – brak opiekuna, z którym mogłoby zostać dziecko lub brak pieniędzy na takie rozwiązanie.

I chociaż te przeszkody wydają się trudne do pokonania – to jeśli są one rzeczywistym powodem oddalenia się od siebie współmałżonków– nie jest źle. W pewnym momencie mąż lub żona zaczynają rozmowę na ten temat,. Okazuje się,  że pomimo nowej sytuacji mają potrzebę bycia razem i tylko na chwilę (czasami dłuższą) o tym zapomnieli.


Dla takich zabieganych i  wyczerpanych małżonków rady są proste: pomimo zmęczenia zadbaj  o swój związek – to się opłaca! zaplanuj (pomimo przeszkód) czas dla Was dwojga. Zacznij od rzeczy najprostszych, np. tak ułóż rytm spania dziecka, by wygospodarować trochę wieczoru tylko dla Was. A potem większe wyzwania – wspólne wyjście, itd. A dla wymagających są nawet poradniki typu: „101 romantycznych pomysłów”.

Są jednak sytuacje, gdy dziecko staje się „zasłoną dymną” procesu oddalania się rodziców od siebie, a prawdziwym powodem tej sytuacji jest kryzys w związku. Wtedy argument: „no fakt oddaliłam się od współmałżonka, ale przecież mamy małe dziecko, wiec  to zupełnie normalne” czy też  „to przecież naturalne, że gdy jesteśmy zmęczeni to nie myślimy o byciu razem tylko o odpoczynku” staje się niezłą i przekonywującą wymówką. A w efekcie, powoli, z dnia na dzień coraz mniej łączy kiedyś tak bliskie sobie osoby.

Zdarza się, że pojawienie się dziecka na świecie wydobywa na światło dzienne wcześniej ukryte lub pomijane problemy małżeńskie. Czasami zmiana wynikająca z narodzin dziecka uwypukla trudne sytuacje, które wcześniej przeszkadzały współmałżonkom, ale nie były aż tak kluczowe, gdy byli tylko we dwoje. Np.  preferowanie różnych sposobów  spędzania wolnego czasu –inaczej patrzymy na to, gdy dotyczy to dwóch dorosłych osób, a inaczej, gdy pojawia się dziecko.

I tak z małej rysy w relacjach małżeńskich robi się duże pęknięcie w związku. Dziecko tylko przyspiesza zdarzenia, które i tak były nastąpiły. Jest, jak to pamiętam z lekcji chemii, takim katalizatorem zachodzących zmian – samo w nich nie uczestniczy, ale jego obecność je przyspiesza.

W takich sytuacjach proste pomysły dla zmęczonych i zabieganych rodziców to za mało. Jeśli współmałżonkom zależy na odbudowaniu relacji, to warto by zasięgnęli rad specjalisty.

Dorota Uliasz

reklama