reklama
materiał partnera (*)

Grunt to rodzinka

Ta historia mogłaby rozpocząć się na wyspie, wśród egzotycznych roślin. W nieskazitelnym miejscu, którego mieszkańcy mają głęboko zakorzeniony szacunek do siebie, natury, innych ludzi i świata. Gdzie poczucie szczęścia i pełni daje jedność ze wszystkim, co ich otacza, łącznie z tym, co otrzymują od Ziemi.

Los jednak chciał, że rozpoczęła się w niewielkim polskim mieście w głowie młodej Polki, która (skąd my to znamy?) od dziecka borykała się z problemami z cerą.

I nawet lepiej, bo gdyby ta historia rozpoczęła się na tej egzotycznej wyspie wśród cudownie pachnących, pełnych dobroczynnych właściwości roślin, to być może nie ujrzałby jej świat. A ujrzał. I pokochał. 

To znaczy klientki pokochały kosmetyki, jakie wspomniana młoda Polka, Ewelina Kwit-Betlej, stworzyła dla siebie. Bo po prostu ich potrzebowała!

Kosmetycznym odkryciem jej życia był olejek do demakijażu, dzisiejszy bestseller marki Resibo, która weszła na rynek w grudniu 2014 roku.

Ewelina stworzyła go po tym, jak przez długi czas nie mogła sobie poradzić z nawracającymi problemami skórnymi. Wychowana przez mamę Barbarę w poszanowaniu do natury, wiedząca, jak wielka moc kryje się w roślinach, szukała naturalnych sposobów pielęgnacji.

Tak trafiła na coraz popularniejsze dzisiaj azjatyckie metody oczyszczania twarzy olejami.

- Byłam na początku mocno zaskoczona – wspomina swoje początki. – Jak to? Olej ma pomóc mojej tłustej skórze?! Ale dogłębna lektura fachowej literatury szybko przekonała mnie, że to jest to! Tłuszcz rozpuszcza tłuszcz. Nie żaden alkohol, którym nasączone były kosmetyki apteczne, tylko tłuszcz!

Postanowiła spróbować. Domową metodą zrobiła mieszankę olejów do oczyszczania twarzy. Coś jednak było nie tak. Olejek działał, ale przesuszał skórę. Z pomocą przyszła znajoma chemiczka. Okazało się, że problem tkwił w odpowiednich proporcjach poszczególnych olejów, z których składa się dzisiejszy olejek do demakijażu Resibo. Kolejna próba przyniosła spektakularne efekty. Ewelina postanowiła pokazać je siostrze i przyjaciółkom, które miały podobne problemy. Po „wykończeniu” mikstury wróciły do niej, proponując, że zapłacą za kolejną buteleczkę. Działał, i to jak!

– To było kosmetyczne odkrycie mojego życia, produkt, od którego wszystko się zaczęło – mówi Ewelina Kwit-Betlej, dziś właścicielka marki, która podbija już nie tylko polski rynek kosmetyczny. Do olejku dołączyło wkrótce pięć innych produktów do pielęgnacji twarzy: krem ultranawilżający, krem odżywczy, krem pod oczy, tonik i płyn micelarny.

Po trzech latach pracy nad recepturami, badań, testów i dopracowywania wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach (obok designu produktów Resibo nie można przejść obojętnie) w grudniu 2014 roku pierwsza linia produktów Resibo trafiła na rynek.

– W grudniu mieliśmy… dziesięć zamówień – wspomina Piotr Betlej, mąż Eweliny, który porzucił pracę w budownictwie, by wesprzeć firmę żony. Dziś nie nadąża odbierać telefonów od zagranicznych dystrybutorów.

Bo Resibo tak szybko podbiło serca polskich klientek, że już dziś może ruszać w świat. Nie potrzeba było nawet roku, żeby kosmetyki tej marki stały się przebojami polskiej (i nie tylko) blogosfery, a krem odżywczy został wyróżniony przez magazyn Twój Styl jako olśnienie w Doskonałości Roku 2015.

Co więcej, zanim jeszcze firma weszła na rynek, Ewelina zaszła w ciążę. Ale pracowała niemal do ostatniej chwili. W lipcu 2015 roku urodziła synka, którego dziś cała firma tytułuje „prezesem”. Nic w tym dziwnego. Bez wątpienia to on dyktuje teraz tempo rozwoju firmy. A tempo to jest bardzo szybkie.
Jak to się robi?

– Grunt to rodzina – mówi właścicielka Resibo. – Moja jest wyjątkowa. Każdy, zarówno z mojej, jak i męża strony, ma swój mały wkład w powstanie i działalność Resibo. Bez ich wsparcia niewiele mogłabym zdziałać.

Dziś ta kończąca w tym roku 30 lat Dolnoślązaczka, odbierająca coraz to nowe nagrody biznesowe, zapytana o to, czy tak wyobrażała sobie rozwój jej firmy, ze wzruszeniem odpowiada, że bywają chwile, kiedy sama nie wierzy w swój sukces. Na przykład gdy już po roku mogła sobie pozwolić na stoisko na największych targach kosmetycznych na świecie – w Bolonii. Jej mąż Piotr puentuje z właściwym sobie humorem:

– Kiedy wyprodukowaliśmy pierwszą partię produktów, powiedziałem, że będę szczęśliwy, jeśli uda nam się ją sprzedać w ciągu dwóch lat, do czasu utraty daty ważności. Dzisiaj nie nadążamy z zamówieniami kolejnych partii. O tamtej wszyscy już dawno zapomnieliśmy.

Ewelina i Piotr mieszkają z rodzicami. Wszystkie oszczędności włożyli w Resibo.

reklama

Niezbędniki w dziale rodzina