reklama
Cola a święta Bożego Narodzenial

Cola a święta Bożego Narodzenial

Czas przedświąteczny jest chyba najbardziej ruchliwym okresem naszego życia, czasem w którym na krawędzi wycieńczenia, obładowani tonami zakupów, opanowani manią prezentów usiłujemy trwać w wizji spokoju, ciszy i oderwania od rzeczywistości. Zdumiewający jest ten rozdźwięk pomiędzy błogim wyobrażeniem, a szaloną rzeczywistością.

Skąd się wzięła ta świąteczna nawałnica? Dlaczego ulegamy niemalże histerycznej manii porządków, przygotowań, ale przede wszystkim zakupów?

Nie od dzisiaj wiadomo, że za wykreowanie Świąt Bożego Narodzenia w obecnej postaci stoi firma Coca-Cola, która na początku dwudziestego wieku w ramach promocji reklamowej zamieniła tradycyjny (zielono-biały) mundurek świętego na swoje biało-czerwone barwy. Chyba od tego momentu można by datować odpalenie wielkiej machiny świątecznego biznesu.

Święta rozpoczynamy tak więc zwykle już w listopadzie. Zewsząd docierają do nas sygnały i odgłosy nawoływań do wszelkiego rodzaju promocji i zniżek, za którymi stoi niemy przykaz moralny, będący już powoli oczywistością dla każdego z nas, a który brzmi: Kup prezent, taka twoja świąteczna powinność.

Na pewno ten wielki świąteczny biznes oraz cały, przez niego kreowany, świąteczny etos kupowania jest jakimś wytłumaczeniem szaleństwa, którym zostajemy ogarnięci. Pochłania nas wir przygotowań, podczas których sami nie wiedząc kiedy i jak lądujemy w supermarkecie z wózkiem wyładowanym barwnymi pudełkami. Lecz tą tonację wypowiedzi już znamy. Od lat dowiadujemy się, że poddajemy się zgubnej mocy świątecznych reklam. Wyrażając swój osobisty i czysto subiektywny osąd dotyczący świąt Bożego narodzenia mogę powiedzieć, że szczerze nie cierpię całego jazgotu świątecznych zakupów, mówiąc to jednak sam muszę uczciwie przyznać, że rok po roku mimowolnie i bezrefleksyjnie poddaje się temu co tak mężnie powyżej krytykuję.

Zamiast więc krytykować, należałoby się zastanowić czy idealna kreacja supermarketowych świąt odniosła całkowite zwycięstwo nad naszą indywidualnością, czy może zostało jeszcze coś ze świąt prawdziwych, naszych, przeżywanych za każdym razem wyjątkowo. Kiedy spojrzy się na święta od tej strony okaże się, że władztwo zakupów jest tylko powierzchowne, a zaćmieni jego neonowym blaskiem nie zauważamy, że dajemy się zwolna ogarnąć czemuś innemu, co oddala bez wysiłku całą jazgotliwą otoczkę, która bucha z przystrojonych dekoracjami sklepów.

Dochodzi wręcz do tego, że 24 grudnia, ogół Polaków podejmuje świadomą, heroiczną decyzję i wyłącza (oczywiście tylko na pewien czas) telewizor, pozostając na świąteczną noc sami ze sobą. Rzadka to chwila i niezwykła, jedna z niewielu, w których nasz rozpędzony świat staje na chwileczkę i rozgląda się jakby w zakłopotaniu.

Czym bowiem jest święto? Jest to okres odmienny w swojej naturze od tego czego doświadczamy na co dzień. Święto jest takim wydarzeniem, w którym czas i przestrzeń przemieniają się, rządzą się swoimi prawami i wciągają człowieka w przeżycia, którym nie jest w stanie zagrozić codzienny świat zewnętrzny. Wielkie firmy wykorzystują odwieczny fakt, że do święta trzeba się przygotować i tu oczywiście rodzi się miejsce dla pewnej patologii. Nie udało się jednak wniknąć etosowi świata reklamy do tego, co stoi już poza świątecznymi przygotowaniami. Kiedy zamykamy drzwi domu, obładowani tysiącem przedmiotów wydarza się cud. Nie jakiś wielki i szczególnie wystawny, ale taki na miarę każdego z nas. Maleńki cud oderwania się od rozhukanego świata na zewnątrz. Niepostrzeżenie wkrada się inny czas i inna przestrzeń.

Być może nastrój tego cudownego wydarzenia udało się zawrzeć pewnej lwowskiej kucharce w planowanym na świąteczny stół menu. Jej rzemieślnicze wyliczenie brzmi dzisiaj dla nas jak poezja. Niechaj ta krótka notatka z przed stu lat będzie drobną próbką tego, co czeka nas za zamkniętymi drzwiami naszych domów. A gdyby tego było mało, podaję jeden z przepisów tej zacnej kobiety i uzupełniam go oczywiście jednym ze swoich ukochanych sposobów przyrządzenia karpia.

Wieczerza na Wigilię Bożego Narodzenia

  • Zupa migdałowa z ryżem i Rozynkami, a druga jaka komu się podoba:
  • Barszcz z uszkami, albo zupa rybna z farszem.
  • Szczupak na szaro, w kwasie z cytryną i rozynkami.
  • Okónie posypane jajami, oblane masłem.
  • Szczupak na żółto, zimny, w całku, z szafranem i rozynkami na stole postawiony.
  • Karp cały na zimno, z rumianym sosem, z rozynkami na stole postawiony.
  • Pasztet z chucherek we francuskim cieście.
  • Liny w galarecie, można także stawić na stole.
  • Karasie smażone z czerwoną kapustą.
  • Krem śmietankowy, galareta albo kisielek.
  • Suszenia ze śliwek, wisień i gruszek.
  • Zamiast chleba: strucle na migdałowem lub Makowem mleku; powinny leżeć całe z jednego i drugiego końca stołu.

Szczupak na szaro. Ryba, która się daje w Wigilię Boże Narodzenia

Proporcya: 1 szczupak, 7-8 szklanek kwasu burakowego, łyżka mąki, łyżka oliwy, ¼ funta rozynków, 1 cytryna, 1 brukiew, 1 kalarepa, 1 por, 1 burak słodki, 1-2 marchwie, 1 seler 2 pietruszki, 1 cebula, trochę angielskiego pieprzu, liście laurowe

Wziąć pół garnca kwasu burakowego, przegotować z włoszczyzną wszelkiego rodzaju i jarzynami, a szczególnie dodać buraka słodkiego ćwikłowego, marchwi, kalarepy, brukwi i co tylko jest w zimie z jarzyn, oprócz słodkiej kapusty; szczupaka dużego przysłoniałego pokrajać na dzwona, zalać tym smakiem, dodać pieprzu angielskiego, liść laurowy, zagotować, zaprawić masłem z mąką lub oliwą, albo dobrym słonecznikowym olejem, jeżeli kto chce zupełnie z postem; dodać cytryny obranej, pokrajanej i dużych rozynków. Jak się sos dobrze wydusi, a ryba będzie gotowa, dawać na stół. Ta ryba okłada się z farszem lub pulpetami z ryby, które powinny się odgotować razem z nią w tymże sosie. 


Karp faszerowany, pieczony

Składniki: 1 kg  karpia, 10 dkg pieczarek, 6 dkg  tłuszczu do pieczenia i duszenia pieczarek, 2 jaja, sól, pieprz, 3dkg masła lub margaryny, 4-5 dkg tartej bułki, 1/8 l śmietany, zielenina

Karpia sprawić, usunąć oczy. Rybę opłukać, natrzeć solą. Pieczarki oczyścić, opłukać, przeciąć trzony (stare kapelusze obrać ze skórki). Trzony i kapelusze posiekać, dodać 2 dkg tłuszczu, 1-2 łyżki wody, sól, pieprz, następnie dusić 10 min. Masło utrzeć z dwoma żółtkami, wymieszać z pieczarkami, bułką tartą i ubitą z białek pianą, dodać pieprz i sól.

Napełnić nadzieniem jamę brzuszną karpia, zaszyć. Półmisek ogniotrwały posmarować tłuszczem (2 dkg), ułożyć na nim rybę, polać po wierzchu stopionym tłuszczem. Piec około godziny. W czasie pieczenia podlewać utworzonym sosem. Wyparowany sos uzupełniać wodą.

Upieczoną rybę oblać lekko osoloną śmietaną, piec jeszcze około 5 minut, wyjąć, podawać na tym samym półmisku, przybrać zieleniną. Karpia można również piec bez śmietany, na ruszcie w piekarniku.

 Wesołych świąt życzy Maciek Rożalski

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 2
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama