reklama
Ważne rozmowy  - co z tym Mikołajem?

Ważne rozmowy - co z tym Mikołajem?

Miałam ostatnio paskudny sen - śniło mi, że mój synek dowiedział się od kogoś, że nie ma Mikołaja i miał straszny żal do mnie, że go okłamałam.

No bo fakt jest faktem – okłamałam, a list napisany do Mikołaja sama zdjęłam z parapetu i schowałam w szufladzie z bielizną, a teraz kompletuję wymienione w nim rzeczy.

I coraz częściej zadaję sobie pytanie: kiedy i jak mu to powiedzieć. Zastanawiam się, czy warto było w ogóle pozwalać dziecku na wiarę w tego jegomościa...

Myślę, że początkiem grudnia niejeden rodzic ma podobne wątpliwości, zwłaszcza jeśli dziecko prosi o rzeczy niemożliwe lub takie, na które nas nie stać. Czasem ciekawski maluch zadając dziesiątki pytań, zmusza nas do pokrętnych odpowiedzi, a tego przecież nikt nie lubi.

Czy nie lepiej byłoby mówić już najmłodszym dzieciom, że nie ma żadnego  Mikołaja, a prezenty pochodzą od nas, dziadków czy innych członków rodziny?

W wielu rodzinach Mikołaj przychodzi dopiero na Święta Bożego Narodzenia, co z kolei powoduje komercjalizację święta religijnego i sprawia, że dzieci skupiają się na prezentach, a nie na przeżyciu duchowym.

Często obdarowanie dzieci zgodnie z ich życzeniem wymaga od rodziców dużo pracy, oszczędności czy wręcz wyrzeczeń, a także wielu kombinacji (raz moje dziecko zażyczyło sobie zestawu kredek dostępnego na stacji benzynowej tylko za punkty – aby je uzyskać musieliśmy kupić 20 litrów płynu do spryskiwania szyb...), a wszystko to po to, aby wyrazy wdzięczności i uznanie dostały się komuś innemu.

A zatem: dlaczego to robimy? Dlaczego poważni, dorośli ludzie przyprawiają sobie sztuczne wąsy i brody, przebierają w czerwone płaszcze i zmienionym głosem pytają: “Czy są tu grzeczne dzieci?” Czemu ulegają szałowi zakupów i presji reklam? Z jakiego powodu zakradają się w nocy do dziecięcych pokojów? Czemu wdają się w skomplikowane objaśnianie na temat kominów, ich konstrukcji i możliwości wejścia przez nie do domu?

1. Uwielbiamy radość naszych dzieci.
Czy może być coś wspanialszego niż obserwowanie malucha, który naprawdę stara się być grzeczny, wieczorem błyskawicznie myje się i przebiera, po czym bez słowa protestu maszeruje do łóżka? Dlatego ze wzruszeniem patrzymy, jak przejęte dzieci rano odkrywają, że jednak był, i że prezenty czekają na rozpakowanie, po czym z niecierpliwością rozrywają papier. Ta niepewność i radość, te okrzyki, te błyszczące przejęciem oczy – to rzeczy, które każdemu rodzicowi głęboko zapadają w pamięć.

2. Święty Mikołaj to uosobienie dobroci i atmosfery świąt,
a jednocześnie ucieleśnienie wszelkich cech postaci z krainy fantazji: mieszka gdzieś w okolicach bieguna, widzi wszystko co robią dzieci, ma fabrykę zabawek, w której pracują skrzaty czy też elfy, a jego sanie ciągną w powietrzu cudowne renifery. Bez względu na to gdzie dziecko mieszka, Mikołaj potrafi je odnaleźć i podrzucić podarki pod poduszkę czy choinkę. Cieszy nas, że nasze dzieci mają wyobraźnię pozwalającą na wiarę w to wszystko.

3. Dzieci tak szybko rosną i dojrzewają
– wiara w Mikołaja pozwala zatrzymać dzieciństwo. W dzisiejszym społeczeństwie dzieci szybko poznają problemy świata dorosłych, głównie za pośrednictwem telewizji, ale niestety także i na własnej skórze. Wiara w Mikołaja pozwala im być dziećmi pomimo wszystko i sprawia, że dzieciństwo nabiera szczególnego wymiaru. Nie możemy zatrzymać dorastania naszych dzieci, ale możemy sprawić, że ich dzieciństwo będzie miało choć chwile niewinnej wiary w cuda, wiary w coś, czego się nigdy nie widziało, wiary w to, że spotka nas coś dobrego jeśli będziemy dobrzy.

4. Bycie obdarowanym uczy nasze dzieci zrozumienia idei obdarowywania.
Niejeden maluch sam, bez nakłaniania i podpowiedzi przygotowuje jakiś “prezent” lub poczęstunek dla Mikołaja, żeby “też się ucieszył”. I chociaż czasem jest to tylko ciasteczko czy kawałek czekolady, to ich “zniknięcie” sprawia dziecku równie dużo radości jak otrzymane zabawki. Obdarowywanie jest bowiem równie miłe, jak bycie obdarowanym.

5. Mikołaj, choinka, prezenty, specjalne potrawy i
wiele, wiele innych rzeczy składających się na świąteczną tradycję dają dzieciom korzenie, dzięki którym mogą zdrowo rosnąć, świadome swojego miejsca w rodzinie i społeczności.

6. Sami ulegamy tej magii.
Choć nie wierzymy w świętego Mikołaja, to wierzymy w to, co on ucieleśnia: dobroć, miłość, hojność. Wierzymy, że są to rzeczy ważne i prawdziwe. A skoro tak, możemy z przekonaniem powiedzieć maluchom: tak, Mikołaj istnieje. Starszym dzieciom należą się jednak dodatkowe wyjaśnienia.

O co pytają dzieci i co im mówić?

Dzieci do 4-5 roku życia bezkrytycznie wierzą w postać świętego. Nawet jeśli starsi koledzy lub rodzeństwo je “uświadomią”, dziecko jest jednak przekonane, że Mikołaj istnieje, szczególnie jeśli tę wersję podtrzymują rodzice.

Po 5 roku życia, dziecko na tyle poszerza swą wiedzę o świecie, że zaczyna dostrzegać sprzeczność opowieści, coraz wyraźniej widzi różnicę między tym co fantastyczne, a tym co realne i przejawia chęć poznania prawdy. Skąd rodzice mają wiedzieć, że już czas na jej wyjawienie? Najważniejszą wskazówką są pytania dzieci.

Jeśli więc pojawia się nieuniknione pytanie “Czy święty Mikołaj istnieje naprawdę?” trzeba wiedzieć, o co dziecko tak naprawdę pyta. Najlepiej odpowiedzieć pytaniem: “A jak ty sądzisz?” Jeśli pojawi się odpowiedź w rodzaju: “Chyba tak, ale... (np. ale ten w sklepie nie był prawdziwy? lub: ale jak on przechodzi przez komin?”) to dziecko najprawdopodobniej nie jest jeszcze gotowe na prawdę i raczej chce zostać upewnione w swojej wierze. Nie wahajmy się wtedy go w niej umocnić.

Jeśli natomiast pada pytanie: “Czy to prawda, że rodzice podkładają prezenty?”, to prawie na pewno jest to czas na to, aby odpowiedzieć dziecku: “Święty Mikołaj to faktycznie wymyślona postać, ale jest taki miły, dobry i hojny, a to są rzeczy jak najbardziej prawdziwe.

To dobry duch Świąt Bożego Narodzenia, który pomaga dzieciom zrozumieć, że warto dawać innym prezenty i pozwala cieszyć się z nich. Przyjemnie nam jest obdarowywać kogoś i patrzyć jak się raduje. Dając nie oczekujemy podziękowań i wdzięczności, a to też jest piękne.”

Dziecko może też spytać, dlaczego rodzice je okłamywali, wtedy można wyjaśnić, że jest to radosna część świątecznej tradycji i że w przyszłości będzie to wszystko bardzo miło wspominać. Możemy też zapewnić je, że nadal będzie otrzymywać prezenty, bo to przecież świetna zabawa.

Rozmowa o tym, co uosabia Mikołaj, pomoże zrozumieć dziecku, dlaczego rodzice tak postąpili. Możemy też wyjaśnić, że w innych regionach prezenty przynosi Gwiazdor, Gwiazdka, Dzieciątko, a w innych krajach Jul Tomte, św. Marcin, św. Łucja czy Befana. Liczmy się jednak z tym, że dziecko, które pozornie rozumie to wszystko, wciąż może zapominać o wyjaśnieniach, jak chłopczyk, który mając na lekcji napisać list do Mikołaja, stwierdził: “poprosiłbym o narty, ale tata by się wściekł, bo nie ma pieniędzy”.

reklama

Niezbędniki w dziale rodzina