reklama
Zabawki Wooden Story - opinie małych testujących

Zabawki Wooden Story - opinie małych testujących

Zabawki  Wooden Story, tworzone przez  Gosię i Wiesława Borowy rozwijają zmysły, są delikatne w dotyku, przyciągają wzrok naturalnymi barwami,  pachną lasem. Zabawki zrobione są z drewna od certyfikowanych dostawców FSC. Do ich malowania używane są tylko naturalne barwniki z eko certyfikatem. 

Dzieci miały do testowania poniższe zabawki z serii Wooden Story:

Klocki Peace&Love®. Klocki powstały z różnych gatunków drewna o unikalnej fakturze i odcieniach. Grawerowane napisami: Peace, Love, conscious, freedom, truth, accept, happy, znakiem nieskończoności i uśmiechniętą buźką zapraszają do zabawy w świecie pięknych pojęć i nieograniczonej fantazji. 

Auta. Tak małe, aby zmieściły się w dłoni dziecka, tak duże, aby rozbudzić wyobraźnię do najwspanialszego wyścigu, najpiękniejszej podróży, niesamowitej przygody.Sprawdź dokąd zabierze Cię to autko. Tak delikatne, pokryte pszczelim woskiem i olejem roślinnym.

Układanki. Od największego do najmniejszego, od najmniejszego do największego. Tak gładkie dzięki pszczelemu woskowi i olejom roślinnym, tak barwne dzięki ekologicznym farbom. Tak bezpieczne – z natury!

Jakie oceny klockom wystawiły dzieci?

 

Kamila D.

W wigilijny poranek została nam dostarczona tajemnicza przesyłka. Po przeczytaniu kto jest jej nadawcą domyśliłam się że to jakże wyczekiwana przez nas zabawka od Wooden Story którą miałyśmy przetestować.

Już samo opakowanie jest wyjątkowe. Pudełeczko przewiązane sznurkiem prezentuje się cudnie i gdybyśmy chcieli je wręczyć komuś jako prezent dodatkowe opakowywanie go było by zbędne. Ta paczuszka pięknie prezentowała się pod choinką i zdecudowanie wyróżniała śpośród innych prezentów. Jeszcze nie rozpakowując jej widać, że zabawka znajdująca się w środku to wyjątkowy produkt dopracoway w każdym szczególe.

Córeczka była zafascynowana nią od samego początku, za nim jeszcze dowiedziała się co jest w środku przez wiele chwil patrzyła z zafascynowaniem na pudełko które swą prostotą wyróżniało się spośród innych ;) Obejrzała je bardzo dokładnie od każdej możliwej strony      
Ale po zabawie opakowaniem nadeszła pora by wreszcie je otworzyć i zajrzeć do środka. 

Od pierwszej chwili gdy uchyliliśmy wieczko można było poczuć zapach prawdziwego drewna. Drewniane zabawki które znajdujemy w supermarketach w rzeczywistości pachną klejem bądź lakierem, a w tym wypadku już po zapachu wiemy że mamy do czynienia z prawdziwym produktem wykonanym z drewna. Zapach ten nie był tylko aromatem wydobywającym się z pudełka, gdyż tak właśnie pachnie każdy z elementów układanki, a aromat ten jest po tygodniu użytkowania równie intensywny jak na samym początku.

Układanka którą tam znaleźliśmy była w otoczeniu wiórów drzewnych, co naprawdę bardzo ładnie  wyglądało. Widać że produkt ten wykonywany jest ręcznie, gdyż każdy z elementów jest idealnie dopracowany. Żaden fragment nie posiadał nawet drobnej skazy, w przeciwieństwie do zabawek z drewna na które natchnęłam się nie raz w dużych sklepach. Wszystkie części były idealnie gładkie, delikatne w dotyku, można by rzec „dopieszone”. 

Różne rodzaje drewna, a co za tym idzie różne odcienie dały bardzo ciekawy efekt wizualny dzięki czemu piramida ślicznie się prezentuje. W przeciwieństwie do innych, plastikowych zabawek tej nie chowam po skończonej zabawie do skrzynki, lecz zostawiam na komodzie gdyż ślicznie się prezentuje i swoim prostym i schludnym wyglądem nie psuje całej estetyki pomieszczenia.

No i nadeszła wreszcie pora na zabawę:  
Uwielbiam takie zabawki, niby są takie proste i mało ciekawe a ile dziecko potrafi z nimi zrobić. Widziałam jaka córeczka była zafascynowana tą układanką. Zabawa nią pomaga jej pracować nad koordynacją rączek i rozwijaniem kreatywności od najmłodszych lat a to jest dla mnie bardzo ważne.  Kolorowe i świecące plastikowe gadżety na pewno nie rozwijają tak wyobraźni, jestem niemal pewna że działają wręcz przeciwnie. A i mamy nie będą doprowadzały do szału jakieś hałasy, światełka itp. Ja osobiście strasznie tego nie znoszę bo przez takie zabawki od razu zaczyna mnie boleć głowa i staje się drażliwa.

Oczywiście jak to wszystkie małe dzieci mają, nie mogło obyć się bez wzięcia czegoś do buzi. Jednak w przypadku rej zabawki wiem że można brzdącowi bez obaw na to pozwolić. Dowiedziałam się że drewno z którego jest wykonana nie jest „zatrute” farbami czy lakierami które mogły by zaszkodzić maluszkowi. Precyzyne wykonanie daje mi też pewność że żaden fragment nie odpadnie i nie muszę się martwić że malutka się nim zadławi. Bez obaw pozwalam jej na smakowanie wszystkiego. Pojedyńcze elementy tej układanki służą nam też teraz jako gryzaki, jakże niezbędne na etapie ząbkowania w którym jest obecnie córeczka. Może się wydawać że nie zbyt przyjemnie gryzie się tak twardy przedmiot, też byłam tym na początku zdziwiona, ale malutka sama świadomie wybiera właśnie to do gyzienia. Najwyraźniej bardziej jej smakuje drewno niż gryzaki plastikowe o chemicznym posmaku.

Ta z pozoru prosta i mało ciekawa zabawka dała mojej córeczce naprawdę wiele radości. Przez ostatni  tydzień malutka była nią pochłonięta bez reszty (jej tatuś także) a ja miałam wiele godzin dla siebie ;) Jestem przekonana że warto mieć choć jeden taki produkt bo to naprawdę wyjątkowe zabawki, które będą bawiły wasze pociechy przez lata, które są dla nich bezpieczne, rozwijają ich kreatywność i wyobraźnie i co nie mniej ważne są śliczne i dopracowane w każdym szczególe. Szczerze polecam!

 

Marlena U.

Bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania zabawki Wooden Story. Od kiedy zostałam mamą starałam się wybrać dla mojego dziecka to co dla niego najlepsze.

Często sięgałam po zabawki drewniane.Jestem z nich bardzo zadowolona. Ich prostota pozwala na nieograniczoną wyobraźnie dziecka i godziny przepełnione twórczą zabawą.

Autko z Wooden Story od razu przypadło do gustu mojemu synkowi. Adaś uwielbia drobne zabawki :figurki i autka. Od razu zabrał się do zabawy. Autko jest wykonane bardzo solidnie i wytrzymuje wszelkie wstrząsy. Upadało nam podczas spacerów i zjeżdżało z wielu powierzchni.

Jako mama niemalże 5 latka stwierdzam,że proste a solidne zabawki najdłużej cieszą maluchów. Synek już przywiązał się do swojego autka i wszędzie je ze sobą zabiera. Myślę,że zostanie z nami na dłużej -ponieważ wiem,że jest wytrzymałe a jego klasyczny wygląd pięknie się będzie prezentować w skrzynce z pamiątkami z dzieciństwa mego Synka Adasia.

Jedyne co mnie zastanawia to czy nadaje się do mniejszych dzieci, czy wytrzyma np. ząbki niemowlaka. Mimo nietoksycznych materiałów zaproponowałabym ta zabawkę starszym maluchom ,bądź pod kontrolą rodzicielską.Jako zabawka dla rezolutnego przedszkolaka sprawdza się w 100%.

 

 

Katarzyna K.

Reakcja dziewczynek na klocki - bardzo pozytywna, zwłaszcza, że obie są trochę chore i siedziały cały dzień w domu.

Pierwsze słowa 7-letniej córki do 3-letniej: to co, budujemy zamek? Budowały i zmieniały budowle około godziny.

Na razie skończone wieże, w drewnianym pudełku, stoją na środku salonu do podziwiania.

 

Marta K.

Testowaliśmy autko (taxi angielskie), główny testujący lat prawie 2

Autko zapakowane cudnie - sama natura. Bardzo mi się podobało. Po otwarciu (dobrze, że nie dałam synkowi, żeby sam otworzył kartonik) niemiłe zaskoczenie, bo autko trzeba było wydobyć z grubych wiórów drewnianych. Pomysł sam w sobie fajny, tylko mało praktyczny. Trochę trwało zanim oczyściłam autko z pozostałości wiórów i pyłu drewnianego. A mąż jak wrócił z pracy otworzył z rozmachem pudełko i cała zawartość wylądowała na podłodze (dobrze, że nie mamy puchatych dywanów).
Druga uwaga to zapach - jest dość intensywny i nie każdemu przypada do gustu (nie tylko moja opinia, ale też kilku dorosłych osób z rodziny).

I z uwag to chyba tylko tyle.

Synek jak tylko otworzyłam pudełeczko aż skakał z radości i wołał "ato, ato, ato!" (a troszkę trwało zanim oczyściłam autko na tyle, by mu dać do rączki). Ledwo mu dałam, to od razu zaczęła się jazda po podłodze, ścianach. Autko świetnie leży w

rączce, jest miłe w dotyku (gładziutkie, bez ani jednej skazy), dzięki dziurkom-okienkom lepiej chwycić, a dzięki sposobowi zamontowania kół - obracają się lekko i autko bez problemu jeździ. Synek zachwycony (nawet na drzemkę raz poszedł z tym autkiem). Jest leciutkie i zabieramy je na spacery. Co ważne nic się nie dzieje z zabawką, gdy syn mocno uderza np. o podłogę, czy jeździ po niej mocno naciskając - wygląda jak nowe. Na zabawę skusiła się także 5,5 letnia córka i jej również się autko spodobało.

Podsumowując - zabawka w wydaniu ekskluzywnym, z dbałością o to, by każdy detal był ekologiczny. Opakowanie (a właściwie wypełnienie przesyłki) nie do końca praktyczne - o ile kolekcjonerom zabawek nie będzie to przeszkadzać, o tyle rodzicom dzieci może. Zabawki podobają się dzieciom w różnym wieku, ale i dorośli są zachwyceni ich wyglądem i funkcjonalnością.

 

 

Natalia G.

Witam! Przesyłam opinię wraz ze zdjęciami.
Kiedy dostaliśmy zabawkę Wooden Story, a mianowicie autko byliśmy zachwyceni pomysłowością i estetyką opakowania. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak fajnym pomysłem jakim było kartonowe pudełko z zabawką otuloną w trocinki. Od razu wiadomo, że jest to towar bardzo dobry jakościowo. Autko sprawiło uśmiech na twarzy mojej mamy, gdyż przypomniała sobie czasy swojego dzieciństwa (wózki z drewna itp.).

Zabawka z łatwością mieściła się w dłoni mojego 10-miesięcznego synka, jest idealnie gładka i nie ma żadnych zadziorków, które zdarzają się w niektórych drewnianych zabawkach. Jednak jak dla mnie mogłoby być bardziej kolorowe ;) Ale przecież w końcu chodzi o to żeby było ekologiczne i bez żadnych szkodliwych substancji, a do tego się przyczepić nie można.

Synek od razu zaczął bawić się autkiem, jednak nie koniecznie tak jak jest ono do tego stworzone. Synek jest jeszcze za mały, żeby nim jeździć po podłodze i urządzać wyścigi, ale na pewno będzie to robił jak podrośnie ;) Narazie jego zabawa polegała na pukaniu autkiem, wkładaniu do buzi i wyrzucaniu na podłogę (żeby mama podnosiła oczywiście, co ostatnio jest jego ulubioną zabawą). Bawiąc się z nim, to ja albo mąż jeździliśmy autkiem i pokazywaliśmy Kacperkowi na czym ta właściwa zabawa autkiem polega, ale Kacperek przeważnie zabierał nam autko i bawił się po swojemu ;)

Czasem udało mu się położyć autko i przejechać nim troszkę, ale to tak chyba nie do końca świadomie ;) Plusem autka jest też wielkość, gdyż przeważnie autka, które ma nasz synek są większe i nie weźmie ich do rączek tak łatwo jak autko Wooden Story. Nie ma ono też żadnych niebezpiecznych elementów, które synek mógłby połknąć, a które przeważnie mają tak małe autka. I jest leciutkie. Podsumowując Kacperek bardzo lubi samochody i ten też bardzo polubił i bawi się nim codziennie. Jest nim zachwycony!

 

 

Agnieszka P.

Bardzo dziękuję za możliwość testowania drewnianej zabawki Wooden Story. Moja opinia jest bardzo pozytywna. Zabawka jest odpowiednio przystosowana dla dziecka. Dodatkowym plusem jest to że są różne kształty figur.

Można układać według swoich pomysłów i uczyć dziecko kreatywności. Figury są bardzo dokładnie obszlifowane dzięki czemu nie wejdzie żadna zadra podczas zabawy. Pachną drewnem.

Bardzo miłą niespodzianką jest pierwsze użycie zabawki, gdyż cała zabawka jest zapakowana w pudełku i zanurzona w drewnianych wiórkach. Każdemu rodzicowi polecam dla swojego dziecka drewniane zabawki Wooden Story. W załączniku przesyłam zdjęcie już ułożonej układanki.

 

 

Robert    K.
Już na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało idealnie – zabawka wysłana została w firmowym kartonie, w którym wszystko, łącznie z papierową taśmą klejącą, było ekologiczne. Wewnątrz kolejny karton, owinięty sznureczkiem; ten jeszcze ładniejszy! A dotarł w Wigilię, pod choinką pojawił się więc dodatkowy prezent.

Wszystko to piękne tylko z zewnątrz, ponieważ okazało się, że zgrabna paczuszka skrywała nie tylko zabawkę, ale także ochraniającą ją ogromną ilość drewnianych wiórów, które – choć prezentowały się całkiem ładnie – okazały się okropnym problemem. Cała zabawka obklejona była bowiem drewnianym pyłem. Wierzcie – daleko mi do pedantycznego miłośnika czystości; moje dzieci mogą jeść lody wspólnie z psem i nigdy w życiu nie korzystały ze sterylizowanych butelek.

Tego jednak było za wiele; warstwa pyłu była naprawdę gruba, a mniejsze fragmenty weszły w każde możliwe zagłębienie na klockach. Dmuchałem i chuchałem – nic, użyłem mokrych chusteczek – jeszcze gorzej. W końcu nie pozostało mi nic innego jak włożyć to wszystko do zlewu i wyszorować pod wodą, choć jak wiadomo niepolakierowane drewno i woda nie tworzą najlepszego duetu. Szybko jednak wysuszyliśmy każdy element ręcznikiem i nic się nie zniszczyło.

Cała sytuacja jednak nie była zbyt przyjemna. Otwieraniu nowej zabawki powinny towarzyszyć inne uczucia niż natychmiastowa potrzeba jej umycia. Droga firmo - brudzące trociny radzę zastąpić na przykład papierowymi kuleczkami – efekt ten sam, a o ile lepiej.

Przejdźmy jednak do samej zabawki, bo to o nią tu chodzi. Układanka, którą dostaliśmy do testowania to pięć kołków, na które należy włożyć różnokolorowe (także w pięciu kolorach) bryły z otworami. Moja roczna córka od samego początku była zachwycona. Ponieważ posiada już układankę, która wykorzystuje podobny mechanizm (nakładanie kółek na patyk), dość szybko zrozumiała co należy zrobić.

Tutaj jednak same elementy i znajdujące się w nich otwory są na tyle małe, że zadanie jest trudniejsze, bardziej wymagające, a przez to zdecydowanie bardziej interesujące. Córka nie jest na razie zainteresowana sortowaniem elementów i dzieleniem ich na poszczególne kolory. Tworzy swoje własne konstrukcje - czasami dostrzegam w nich regularne kształty, choć może to tylko rodzicielskie oko dostrzega te przejawy geniuszu ;)

Ponieważ patyczków, na które wkłada się elementy jest aż pięć, za każdym razem powstaje coś innego i zabawka się nie nudzi. Na segregowanie przyjdzie jeszcze czas i dzięki temu układanka posłuży nam dłużej. Żałuję tylko, że w każdym kolorze nie pojawiają takie same figury. Z jednej strony to zaleta – duża różnorodność sprzyja nazywaniu różnych kształtów, jednak zabawa w segregację będzie marna. Bo klocki ułożyć możemy tylko kolorami. Gdyby jeszcze wszystko dało podzielić się według kształtów – byłby ideał.

Wykonanie i jakość pozostają bez zarzutu. Klocki są gładkie i bez zadziorów (rzecz bardzo ważna w przypadku zabawek drewnianych). Mają ładne, niekrzykliwe kolory (choć żółty i pomarańczowy mogłyby się od siebie różnić nieco bardziej). Podoba mi się, że producenci dbają o jak największą naturalność swoich produktów. Wszystkie elementy pomalowane są naturalnymi barwnikami, dzięki czemu nic nie śmierdzi sztucznymi lakierami, a jedynie niezapomnianym zapachem drewna, który pamiętam z własnej młodości.

Za całego serca polecam układankę firmy Wooden Story. Odpowiednia będzie w szczególności dla dzieci rocznych i nieco starszych. (Dla mojego trzyletniego syna wkładanie figur na kołki było już zdecydowanie zbyt nudne.) Przy odrobinie staranności posłuży nie tylko naszym dzieciom, ale i wnukom, ponieważ coś tak klasycznego jak drewniana układanka zawsze będzie zachwycać. To wspaniała alternatywa dla wszechobecnej, plastikowej tandety, która przymiotnik „edukacyjna” ma tylko w nazwie.

 

 

Agata B.
Muszę szczerze przyznać, że obawiałam się nieco testowania tych klocków w okresie prezentowo- świątecznym.

Bałam się, że moje dzieci w natłoku mikołajowych podarunków w ogóle nie zwrócą uwagi na drewniane klocki. Ale test to test. Im trudniejsze warunki, im większa konkurencja- tym lepiej. Gdybym sama tego nie zobaczyła i nie doświadczyła to bym chyba nie uwierzyła.

Po otwarciu paczki moje córki dosłownie rzuciły się na te klocki a mi samej buzia się uśmiechała. Piękne, bardzo kolorowe, solidnie wykonane, ładnie opakowane i całkiem ich sporo:-)

Wystarczyło by swobodnie zbudować małe miasteczko albo zamek albo baaaardzo długi most albo baaardzo wysoką wieżę. Nie wiedziałam też, że naturalne barwniki dają tak intensywne kolory. Do tego bardzo twarde i gładkie, i chyba niezniszczalne, bo młodsza córka, która ostatnio wszystko podgryza, mocno piłowała zębami każdy klocek, który wpadł jej w ręce, i ani śladu ząbków. W związku z tym bardzo ważne było dla mnie to, że klocki są ekologiczne, w 100% naturalne, bez szkodliwych substancji.

Najważniejsze, że jest to zabawka, którą razem bawiły się moje córki w różnym wieku, a także my dorośli z przyjemnością i sentymentem powróciliśmy do lat dzieciństwa.
Klocki zdały więc egzamin i wygrały z całą resztą plastikowych zabawek. Oj jak mnie to cieszy:-)

 

 

Joanna K.

Klocki były testowane przez następujące osoby:
- Mama,
- Tata,
- Córka lat 2,5,
- jej Kuzyn lat 9,
- Dziadek
- Kot Zafir.

Już przy otwarciu pudełka z zabawką odniosłam bardzo pozytywne wrażenia. Ładnie zapakowane, ułożone. Faktycznie klocki pachnące drewnem. Nawet mój tato od razu poczuł, że skrzynka była pomalowana naturalnym pokostem.
W dotyku klocki Wodden Story są bardzo miłe, krawędzie delikatnie wygładzone, cala ich struktura rzeczywiście pokryta woskiem pszczelim. No naprawdę przyjemnie się je trzyma w dłoni. Przy dłuższym użytkowaniu nawet palce przechodzą tym sympatycznym zapachem.
 
Wygrana zabawka miała być przeznaczona dla mojej dwuletniej córki. Jednak w rezultacie okazało się, że bawiła się nimi cała rodzina w Święta. Nawet mój siostrzeniec, który dostał wymarzone prezenty- wypatrzone w reklamach telewizyjnych - szybko je odstawił i po pół godzinie razem ze swoją kuzynką zaczęli układać drewniane klocki.
Każdy na swój sposób.

Co dokumentują zdjęcia:

9 latek budował najchętniej z nich auta, fortece.
A dla 2,5 latki najbardziej spodobało się burzenie jego zamków i wkładanie, układanie z powrotem klocków do skrzyneczki. Przy okazji dumnie powtarzała nowo nauczone słowa : "jest, tutaj, tu będzie" :)

Z klocków też mój mąż zrobił całkiem ładny tunel dla kolejki drewnianej, ale zdjęć nie zamieszczam, co by nie reklamować innej firmy;)
 
Bardzo pomysłowa jest  ta skrzynia i pudełko, dzięki temu klocki nie walają się po całej podłodze, ani nie kurza, jak to bywa w przypadku dużych klocków plastikowych.
Na koniec przywiozłam zabawkę do naszego mieszkania. Nasz tajski kot upodobał sobie kartonikowe opakowanie do leżenia w nim i też coś próbował ustawiać klocki łapą,

Tak więc całą rodzina zadowolona z prezentu.
Mam też pewność, że po zakończonej zabawie nie muszę myć dziecku ręce, jak to bywa z produktami chińskiego pochodzenia. Klocki widać, że naprawdę są naturalnie i solidnie zrobione, więc posłużą nam na wiele lat, a może i kiedyś innym pokoleniom? Jedyna wada, to to, że przy układaniu danej budowli tak szybko się kończą!

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,75 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama