Moje BB - Naja

Nie pamiętam dnia, w którym weszłam na bb, wydaje mi się, że byłam już świeżo upieczoną mamą, która czuła się zagubiona w nowej roli. Choć jestem przekonana, że w ciąży też tutaj zaglądałam, ale nie wiem jak systematycznie.

Samotne macierzyństwo, rozdarcie pomiędzy dwoma krajami; czasy, w których kobieta nie uczy się tego, jak radzić sobie z dzieckiem w naturalny sposób - wszystko to sprawiło, że szukałam kontaktu z kimś, kto mi doradzi w najprostszych sprawach, a zarazem z kimś, kto przeżywa te same rozterki.

Tysiąc lat temu wszystko byłoby naturalne - od dziecka widziałabym siostry, ciotki, matkę rodzące, opiekujące się niemowlakiem, niańczyłabym kolejne pokolenia, ale w XXI wieku nic już nie jest tak oczywiste. Kobieta tak naprawdę żyje z dala od innych kobiet, kontakty są powierzchowne, na rozmowy brak jest czasu i jednym z pierwszych uczuć młodej matki, poza radością i miłością, jest samotność.

Szperając w internecie zajrzałam na jedno, później drugie forum i... na tym drugim zostałam i jestem już ponad 9 lat. Przypadek, dobre siły mnie tu sprowadziły. Dlaczego to, a nie inne? Było przyjazne. Od pierwszej chwili czytając posty pamiętam, że poczułam się tu jak wśród przyjaciół. Szybko zadomowiłam się wśród mam lutowych, choć z biegiem lat te kontakty niestety uległy rozluźnieniu, to dziś znamy się z dziewczynami już z realnego życia, spotykamy się, radzimy sobie nie tylko w kwestiach wychowania dzieci, ale wspólnie przechodzimy przez różne życiowe radości i smutki, rozwody, śluby, emigrację... Kartki świąteczne są już tradycją, a nasze dzieci są mi tak bliskie, jak dzieciaki z biologicznej rodziny. Tu znalazłam prawdziwą Przyjaciółkę, przez wielkie P.

Podobnie dobre relacje mam z mamami i z innych grup, w tym irlandzkiej, która była mi bardzo bliska gdy mieszkałam w tym kraju. Niezwykle ważna była dla mnie grupa, której celem stała się pomoc dla dwóch chorych na serce dziewczynek. Gdy jedna z nich, Maja, odeszła, walczyłyśmy o życie Zosi. Co ciekawe, po wielu latach na facebooku napisała do mnie z prośbą o opowiadanie (publikuję tam historie pod nazwą 'Zapiski Wiedźmy') mama chorej na serduszko dziewczynki. Napisałam, zaczęłyśmy fejsbukowo korespondować i szybko okazało się, że odnalazłyśmy się z Justyną, mamą Zosi. Były łzy, jest do dziś doskonały kontakt. A wszystko dzięki bb.

Forum stało się dla mnie takim internetowym zakątkiem, którego nie opuszczę, choć moje dziecko wyraźnie się starzeje. Żyje, pojawiają się kolejne roczniki dzieci, nowe mamy, zmienia się, a jednak wciąż pozostało wyjątkowo ciepłe i autentyczne. I czuję się za nie w pewien sposób odpowiedzialna :)

reklama