ale macie tempo . jak sie na biezaco nie pisze to nie ma szans sie potem odniesc do czegos. ale to dobrze, ze forum zyje
u mnie tez dzis ogorkowa. za oknem deszcz i wiatr.
a ja ilekroc lapie ciut optymizmu to niestety fakty go zabijaja. mam plamenia... nie caly czas, ale jednak sie pojawiaja. dzis jak zobaczylam na papierze to zaleglam na sofie. i juz na dzis reszte dzialan odpuszczam. nie potrafie sie cieszyc ta ciaza, bo ciagle czuje, ze on anie jest tak calkiem moja. ze nagle zniknie.
ja sobie nie wyobrazam isc na USG bez M. raz, ze on sam chce a dwa, ze jakby cos bylo nietak to nie chce byc tam sama.
jeszzce nie mam pomyslu co z dziecmi wykombinowac ze ysmy poszli oboje. w teorii mozemy zostawic u rodzicow M. ale w praktyce to oznacza przesluchanke przez tesciowa : po co dlaczego itp. a tego nie dzwigne. pfawdy bynajmniej jej mlwic nie zamierzam.