Ja przez pierwsze pol roku staran nawet nie myslalam ze sie staram...po prostu byl fajny seks i tyle. Zero testow owulacyjnych, zerkania non stop w kalendarzyk.
Dopiero chyba po 9 miesiacach, gdzie uswiadomilam sobie ze juz tyle minelo i jakbym zaszla to juz bym rodzila to wtedy juz zaczelam troche analizowac czemu nie wychodzi. Lekarz mowil aby poczekac, bo ciąża zazwyczaj jest do roku czasu. Ale my czekalismy dluzej az sie zdecydowalismy na badania i moje i meza.
Teraz nie wiem co to "luz", dla mnie to slowo nie istnieje. Moze dlatego ze wiem jak powazny jest u Nas problem, i zaden luz Nam nie pomoże.