Teściowa to zagorzały katolik jest, nawet w niedzielę potrafi do męża zadzwonić (chłop 32 lata) i zapytać czy w Kościele był a przed świętami pyta czy u spowiedzi był.Ja też jestem osobą wierząca i prskryujaca ale nie wyobrażam sobie dzwonić za 30 lat do swojej córki i pytać czy w Kościele była, bo to już będzie jej sprawa. Mówię Wam istny dramat. Teściowa wogole nie ma drygu do dzieci. Nie wspomnę o tym, że przez pierwsze 3 miesiące mała na jej widok darla się jakby ją w kotle smarzyli. Teraz też płacze często jak ja bierze na ręce. Wiem, że muszę jakoś opanować ten stres bo na dobre mi to nie wyjdzie a faktem jest, że teściowej już sobie nie zmienię. Najgorsze jest, że mieszka 4km od nas....