Ja też paliłam do 4 czy 5 tc.później też mi się zdążyło kilka razy zapalić i wypić trochę wina czy piwa.mam bardzo stresującą ciążę.mój partner jest niestabilny emocjonalnie A ja wszystko bardzo przeżywam.często są rozruby A ja uciekam z płaczem do matki albo sam każe mi iść.takie 2 oblicza Ale bardzo go kocham...mam rozwalone nerwy...na prenatalnych wszystko ok na genetycznych też.teraz czekam na połówkowe.wiem że mnie zjedziecie, ale sama też po sobie przez to jeżdżę.Nie radzę sobie z emocjami.Ciężko mi przy każdej kłótni słuchać że to nie jego dziecko,co jest kompletną bzdurą,którą mówi tylko po to żeby mnie zranić.Też się boję o niunie.ale lekarz mi nawet nic na uspokojenie nie chce przepisać.melisa w syropie pfff.Masakra.jak przestałaś to się nie martw.jak na usg wszystko ok to będzie dobrzeNa "pocieszenie" - ja dowiedzialam się pod koniec 12 tc, to był styczeń. A w święta pozwoliłam sobie na wino, sylwester pare drinków, szampan i moje urodziny również alko... Też miałam wyrzuty. Do tej pory mam, myślę że synek może być płaczliwy przez tobardzo się tego wstydzę i nigdy na głos nie powiedzialam tego nikomu. Zawsze mialam nieregularne miesiączki, mialam silne objawy ciąży ale jakoś nie bralam nawet pod uwagę.