Skąd ja to znam - obecnie córka ma 5 i pół roku, a najchętniej zjadłaby "nic", nawet serki już nie pasują. Na początku proponowałam jej gotowanie za mną i smakowanie (zawsze coś tam podjadła i/lub kosztując, opowiadała, co jej smakuje, a co nie) - w ten sposób do dziś na stole królują...