Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Ja naprawdę chciałam dziecko. Serio… te 4 lata ciagle coś się działo i w sumie to razem twierdziliśmy, ze można poczekać, tzn mój mąż zawsze był na dziecko na tak o każdej porze ale jak sobie przegadaliśmy temat to twierdził, ze mam racje i nie ma co, mamy czas. Ta obsesja o urodzeniu chorego...
A może po prostu powinnam wypisać się z tych grup, ograniczyć internet, ochłonąć i po prostu zajsc w te ciąże tak jak planowałam od lat, tak jak chciałam i przestać wydziwiać? Nie chce tracić męża… Gdybym go kiedyś zobaczyła z kobieta z dzieckiem to chyba by mi serce pękło
Dziewczyny ale jeśli ja naprawdę nie chce tego dziecka teraz ani nigdy… to będzie oznaczało, ze zniszczyłam mężowi życie. Może ten lęk jest tylko takim maskowaniem tego, ze boje się sama przed sobą przyznać, ze nigdy ich nie chce :( Powiem mężowi, ze nie chce dziecka może będzie chciał rozwód...
Szczerze… Bardzo możliwe. Czuje w tym momencie, ze gdyby lekarz powodzial, ze jestem bezpłodna to odetchnęłabym z ulga… To chore. A z drugiej strony chce tego dziecka. Specjalnie z myśla o dzieciach wybudowaliśmy dom. Jak widzę dzieci to mi serce mięknie, ze mogłabym mieć takie swoje maleństwo...
Nie wiem czego oczekuje… chyba niczego, chciałam się tylko z kimś podzielić… Może dostać jakiś otrzeźwiający ochrzan. I dostałam. Dziekuje Wam, za tak liczny odzew, każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny.
Tego sie tak obsesyjnie nie boje. Tak jak pisałam, boje sie w sumie najmocniej wyłącznie chorób upośledzających intelektualnie od początku… Gdybym mój mąż miał wypadek, czy moje dziecko które przed tym zdarzeniem było świadomym rozwijającym sie intelektualnie dzieckiem to po prostu bym się z tym...
Ale wiecie, ja zawsze widziałam swoje życie z dzieckiem. Zawsze. A nawet z dwójka. Nawet dom wybudowaliśmy w którym są puste pokoje dla dzieci… :( Dzieci wzbudzają we mnie pozytywne emocje, zazdroszczę koleżankom w pracy jak mówią o żłobkach, o zabawach, o tym co ich dzieci nowego zrobiły...
Kiedyś powiedziałam mężowi, ze może lepiej nie mieć dzieci, podałam wiele przykładów, akurat nie dotyczyły chorób. Był wściekły niestety. Choć denerwuje się rzadko. Oczywsicie nie wybuchl ani nie było kłótni ale był aż bordowy ze złości i żalu. Powiedział, ze znowu mam jakiś wymyślony problem...
Ciagle czuje, ze to nic nie da bo co z tego, ze ktoś ze mną pogada, przedstawi metody radzenia sobie ze stresem itp albo ze psychiatra da mi leki które i tak bd musiała odstawić… jak to nie zlikwiduje leku urodzenia chorego intelektualnie dziecka bo takie się rodzą. Może ja po prostu muszę...
Mąż wie i widzi i nie raz mi mówił, ze marzy o tym żebym wrocila ja sprzed ślub, sprzed lat… Jest mi z tym mega zle. Ale zawsze funkcjonowałam w miarę i dobrze się kamuflowanym, to dopiero teraz się tak wszystko posypało. Boje się, ze psychoterapia nie pomoże bo przecież to nie zmieni nadal...
A jeśli kobieta umawia się prywatnie i chce zrobić te badania dla samej siebie to tez nie da sie? Znam wiele dziewczyn które te badania robiły bez wskazań, po prostu sie na nie zapisały, poszły, zapłaciły i tyle.
A może znacie jakieś historie lub same takich doswiadczylyscie i mogłybyście się ze mną podzielić? Bo to co się czyta na zbiórkach i facebookowych grupach to jedno… czy naprawdę nie da się niektorych chorób kompletnie wykryć? Ok rozumiem, ze autyzm jest nieuchwytny ale tak jak np ten ciagle...